W styczniu 2020 roku w labelu Opus Elefantum ukazał się album Janusza Jurgi pt. OCCULTT, pierwszy z zapowiedzianych trzech albumów o tej nazwie. Projekt bardzo ciekawy, bo trzy albumy przygotowane przez trzech różnych muzyków skupione na brzmieniu ambient techno. Druga część projektu, tym razem płyta spopielonego, miała premierę w połowie września.

Ale to tylko pomysł na płytę jest współdzielony. Mroczne, zimne i ciężkie od basu brzmienie ambient techno obecne w piosenkach z poprzedniego OCCULTU zmieniło się w fantastycznie brzmiące dungeon techno wykorzystując charakterystyczne dla twórczości spopielonego elementy dungeon synthu. W efekcie OCCULT to album, który zdaje się być często na wskroś inny od dzieła Janusza Jurgi. Zdarzają się na nim utwory o bardziej tanecznym charakterze jak choćby 7 Occcultt 7 czy 9 Occultt 9, jednak całość jest dużo bardziej atmosferyczna i posępna, co znakomicie działa na wyobraźnię. Oprócz tego wszystkie stwarzają atmosferę napięcia, a ich mroczne i zimne brzmienie zdaje się hipnotyzować. Już pierwszy utwór 4 Occultt 4 w świetny sposób buduje zimny klimat smutku i obcości obecny później we wszystkich utworach.

W kompozycjach o bardziej tanecznym charakterze atmosfera staje się gęściejsza od emocji i nieco duszna. Rytmiczność tej muzyki jest pięknie hipnotyzująca, jest w niej też jakiś pierwiastek przebojowości. Gdyby tak zamknąć oczy, można by wyobrazić sobie ciemny klub i tańczących ludzi. Wszystkie utwory prawdopodobnie bardzo dobrze wybrzmiałyby w takich miejscach. W tym wszystkim da się zauważyć też specyficzną energię, być może wywołaną przez sam rytm, być może przez zawarte w tej muzyce wrażliwość, być może przez emocje, które ona wywołuje.

OCCULTT to zdecydowane rozwinięcie brzmienia prezentowanego dotychczas przez spopielonego. I to w dobrym kierunku. Hipnotyczne brzmienie dungeon techno stwarza posępną atmosferę melancholii, a czasem potrafi być też taneczne i żywiołowe nie tracąc przy tym tego specyficznego klimatu.


administrator

Zakochany w zimnych i melancholijnych dźwiękach, choć nie ogranicza się muzycznie. Ciągle ze słuchawkami na uszach. Z wykształcenia tłumacz języka angielskiego. Stworzył Wytwórcę Nadmiernego Smutku: najpierw na Facebooku, później zaczął pisać bloga. Przez dwa lata samodzielnej działalności opublikował 194 wpisy. Skromny i ambitny, pisze wiersze do szuflady, a gdy tego nie robi i nie słucha muzyki, siedzi w kinie. W muzyce próbuje znaleźć coś co przemówi do jego (nad)wrażliwości i często stawia na emocje.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *