Kompozycje projektu Królówczana Smuga od początku wyróżniały się eksperymentalnym brzmieniem, a jednak na płycie Odrapdorap eksperymentalizm przybrał bardziej surowego i nieco ostrzejszego tonu. Niezmiennie surrealizm miesza się z przyziemnością biłgorajskich folkowych legend czy opowieści.

Najbardziej urzekające jest to jak zgrabnie przeplatają się na tym albumie wpływy black metalu, ambientu, bardziej tradycyjnego folku i muzyki eksperymentalnej. Brzmienie stwarza dość osobliwą atmosferę, wzmocnioną jeszcze przez teksty piosenek, pisane często specyficznym językiem. Można powiedzieć, że to co słychać na tej płycie stanowi rozwinięcie brzmienia, z piosence Smugi ze składanki labelu Opus Elefantum Opus Elefantum Compilation I: Nature & Cosmos. Rozwinięcie, ale takie przesunięte bardziej w stronę wspomnianego wcześniej eksperymentalizmu, mieszania ze sobą gatunków. Takie połączenie sprawdza się znakomicie, bo wszystkie piosenki są całkiem angażujace. Surowość tej muzyki ma w sobie coś bardzo hipnotycznego. Trzeba przyznać też, że dziwne połączenie growlu i rapu dobrze się w niej sprawdza.

Jak to często bywa w przypadku muzyki eksperymentalnej, Odrapdorap nie jest całościowo prosty w odbiorze, ale można traktować to jako zaletę. Wtedy z każdym kolejnym przesłuchaniem będzie odkrywało się tam coś ciekawego. Przykładowo Na jagody. Znana piosenka dla dzieci jako surowy eksperymentalny rock z wyraźnymi echami black metalu. Albo Żurawinowe Wódu i wykorzystany w piosence ludowy sampel wokalny zestawiony z obecnym w dalszej części raczej rapowym (choć może i czysto estetycznie) bitem. Zdecydowanie niesamowity jest klimat obecny w każdym utworze na tym wydawnictwie. Balansowanie pomiędzy fantazją, a rzeczywistością, surowość i zimno. W tym wszystkim świetnie wybrzmiewają elementy bardziej melodyjne, stwarzające chociaż przez chwilę nieco błogi nastrój.

Odrapdorap ma w sobie elementy na wskroś folkowe i takie, które zaprzeczają temu gatunkowi. Takie zestawienie, eksperymenty z brzmieniem oraz pisane często specyficznym językiem, balansujące na granicy snu i jawy teksty stwarzają świetny klimat. Trzeba przyznać, że surowość i zimno tej płyty może dla niektórych okazać się być granicą nie do przebicia, ale taka już specyfika twórczości tego projektu. Warto się wsłuchać, bo to bardzo spójne i solidne wydawnictwo.


administrator

Zakochany w zimnych i melancholijnych dźwiękach, choć nie ogranicza się muzycznie. Ciągle ze słuchawkami na uszach. Z wykształcenia tłumacz języka angielskiego. Stworzył Wytwórcę Nadmiernego Smutku: najpierw na Facebooku, później zaczął pisać bloga. Przez dwa lata samodzielnej działalności opublikował 194 wpisy. Skromny i ambitny, pisze wiersze do szuflady, a gdy tego nie robi i nie słucha muzyki, siedzi w kinie. W muzyce próbuje znaleźć coś co przemówi do jego (nad)wrażliwości i często stawia na emocje.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *