A gdyby tak zamknąć na chwilę oczy? Poczuć wtedy wiatr wiejący w twarz, rozwiewający włosy na wszystkie strony? Jest zimny, przeszywający i jakby srogi, ale przy tym nawet przyjemny. Potem zobaczyć oczami wyobraźni cudowny krajobraz Islandii. Takie wrażenia daje słuchanie drugiej EP-ki heðer.

To tak naprawdę projekt z Krakowa, jak można się domyślać mocno zainspirowany Islandią: heðer tworzy instrumentalne ambientowe/dark ambientowe kompozycje oparte głównie na powtarzalności dźwięków, która buduje niesamowitą atmosferę balansującą niekiedy na granicy mroku i błogości. Skupiając się na tym, jakie emocje i stany wywołuje twórczość tego projektu, można zauważyć chłód i smutek, ale też ukojenie i ciepło: z dźwięków zawartych na EP-ce zatytułowanej hávaði (isl. hałas) można wynieść przyjemną, oczyszczającą melancholię. Z pewnością można stwierdzić, że einn buduje klimat całej płyty. Wszystko zaczyna się od szumu wiatru i fal. Dźwięki syntezatora cichną, by zaraz potem zabrzmieć głośniej. Po chwili ciszy można usłyszeć podobny hałas, jednak podwojony. Zloopowane dźwięki siedmiominutowego tveir i towarzyszący im zgrzytliwy, nieco brudny hałas brzmi mrocznie i melancholijnie. Mimo tego przez hałas przebija się melodia sprawiająca, że kompozycja ma niesamowicie hipnotyzujący charakter.

Kolejna piosenka, þrír, utrzymuje klimat chłodnej melancholii. Wyróżnia się tam delikatne, proste, ale zarazem kojące i melodyjne brzmienie gitary. Dzięki temu całość łatwo zapada w pamięć. Brzmienie ostatniego utworu, fjórir, jest już bardziej brudne i noise’owe. I właśnie w tym surowym hałasie drzemie potencjał twórczości heðer. Ostatecznie cztery kompozycje układają się w pięknie przemyślaną całość. Ścieżkę dźwiękową samotnych wieczorów pełnych przemyśleń. Cztery piosenki wystarczą by przenieść się w inne miejsce i poczuć się trochę inaczej, a oczywistością jest, że muzyka ma w tym przypadku przekazywać emocje. Piosenki zawarte na tym wydawnictwie stwarzają hipnotyzującą atmosferę.

Heðer udało się oddać (zamknąć) melancholijny i chłodny klimat pięknej Islandii w czterech piosenkach. EP-ka hávaði i cztery zawarte na niej kompozycje łączące ambient z dark ambientem i elementami noise’u stwarzają atmosferę mroku, chłodu, tajemniczości. To projekt zdecydowanie godny polecenia i warty zaobserwowania. Bardzo ciekawe jak rozwinie się jego brzmienie.


administrator

Zakochany w zimnych i melancholijnych dźwiękach, choć nie ogranicza się muzycznie. Ciągle ze słuchawkami na uszach. Z wykształcenia tłumacz języka angielskiego. Stworzył Wytwórcę Nadmiernego Smutku: najpierw na Facebooku, później zaczął pisać bloga. Przez dwa lata samodzielnej działalności opublikował 194 wpisy. Skromny i ambitny, pisze wiersze do szuflady, a gdy tego nie robi i nie słucha muzyki, siedzi w kinie. W muzyce próbuje znaleźć coś co przemówi do jego (nad)wrażliwości i często stawia na emocje.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *