Debiutancki album studyjny Willi Kosmos, młodego poznańskiego zespołu z labelu Koty Records na pewno zaskakuje. Wszystko będzie dobrze nie tylko stanowi zbiór świetnie uniwersalnych, często mocno emocjonalnych przemyśleń. Można śmiało powiedzieć, że to płyta ekscytująca.

Kompozycje, które się na niej znalazły są dobrze przemyślane. Nie ma tam muzycznego zagubienia czy przypadkowości. Zamiast tego, punkowa ekspresyjność i żywiołowość oraz pozorna prostota i surowość brzmienia zespołu stwarza niesamowity klimat. To świeże brzmienie, choć trzeba mieć świadomość, że nie jest w żaden sposób innowacyjne. Niezwykle zgrabnie przeplatają się tam elementy punku, punk rocka, post-punku, a w niektórych piosenkach można wręcz wyłapać echa post-rocka czy shoegaze’u. Jednak pierwsze wrażenie pozostaje niezmienne: to płyta nastawiona na przysłowiowy wpierdol. Najważniejszy jest rytm, żywiołowość i surowość brzmienia, zawarte w wokalu ekspresyjność i emocjonalność oraz przekaz w bardzo dobrych tekstach, wykrzyczany czasem z dystansem, a czasem całkiem poważnie. Echa melodyjności jakie słychać w punkowym, jakby niedbałym (choć wyraźnie słyszalnym) i raczej surowym głosie wokalisty jeszcze bardziej wyróżniają te kompozycje. Bo jednak tekst podparty dobrą (w tym przypadku prostą) melodią bardziej zapada w pamięć.

Wszystko będzie dobrze. Sam tytuł, wydaje się zdecydowanie przekorny, zwłaszcza w kontekście tekstów piosenek zawartych na płycie. Dobry przykład to Chciałem czegoś więcej opisujący wyrażenie rozczarowania rzeczywistością (Chciałem czegoś wiecej niż to, że jestem) i problemy ze zdrowiem psychicznym: wrażenie duszności i ciężkości. Tak, to może być punk dla smutnych ludzi. Smutek, emocjonalność i wrażliwość zrównoważono świadomym dystansem do świata, ironią i specyficznym poczuciem humoru. Otwierające płytę Zasypiam to jeden z nielicznych utworów w których wyłapać można echa shoegaze’ujących brzmień, trochę na granicy z atmosferycznym post-rockiem. Zloopowane brzmienie stwarza senną atmosferę bardzo dobrze korespondujące z tekstem mówiącym o powtarzalności. To dobre wprowadzenie: później, w Stoję na wietrze, robi się bardziej żywiołowo i post-punkowo. Surowe brzmienie gitar stwarza atmosferę chłodu i melancholii pasującą do pełnego wrażliwości tekstu wyrażającego egzystencjalną niemoc. Parki mają w sobie więcej klasycznej punkowości, a niektóre fragmenty piosenki (Weselimy się średnio / Mocne 2/10) sprawia, że pod nosem pojawia się ironiczny uśmiech. Przesterowane gitary i wyraźne brzmienie basu w garage punkowych Częściach zamiennych stwarza znakomity, mroczny i duszny klimat.

Można odnieść wrażenie, że brzmienie płyty robi się bardziej agresywniejsze i energiczniejsze w czterech ostatnich kompozycjach. Młyn w oczywisty sposób krytykuje czarno-białe, takie bardzo proste postrzeganie świata oraz odrzucanie jego oczywistego, o wiele większego zróżnicowania. Wszystko z wyraźną żywiołowością i pięknie punkową surowością. Równie żywiołowo brzmią Chciałem czegoś więcej i Homofob. Zdecydowanie warto zwrócić uwagę na tekst ostatniej z wymienionych piosenek: przepełniony ironią, emocjonalnością proponuje terapię miłości dla homofobów. Wyróżnia się krzyczany kilka razy fragment Gdybym spotkał homofoba / To dałbym mu całusa. W tamtym numerze następuje też eskalacja punkowej energii. Najbardziej surowej i brudnej jak dotąd. Najbardziej dosadnej.

Przez swoje post-rockowo shoegaze’ujące, melancholijne i chłodne brzmienie, ostatnia piosenka na albumie wyraźnie koresponduje z pierwszą i w ładny sposób spaja dźwiękowy koncept wypracowany przez Willę Kosmos. Wszystko będzie dobrze to esencja egzystencjalnego post-punku/punk rocka oferująca ironiczne spojrzenie na świat. Tak, to już wiadome: to punk dla smutnych ludzi.


administrator

Zakochany w zimnych i melancholijnych dźwiękach, choć nie ogranicza się muzycznie. Ciągle ze słuchawkami na uszach. Z wykształcenia tłumacz języka angielskiego. Stworzył Wytwórcę Nadmiernego Smutku: najpierw na Facebooku, później zaczął pisać bloga. Przez dwa lata samodzielnej działalności opublikował 194 wpisy. Skromny i ambitny, pisze wiersze do szuflady, a gdy tego nie robi i nie słucha muzyki, siedzi w kinie. W muzyce próbuje znaleźć coś co przemówi do jego (nad)wrażliwości i często stawia na emocje.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *