Brzmienie kiełkujące już na obu częściach Self-help na najnowszym wydawnictwie Bałtyka ukształtowało się jeszcze bardziej i zyskało więcej głębi. To świadomy krok w stronę splotu chłodnych i smutnych ambientowych podkładów i dźwięków gitar. To również pozornie proste, pięknie melancholijne i jak najbardziej świeże kompozycje.

Pod względem aranżacyjnym I’ll Try Not to Wake You budzi skojarzenia z alternatywno-eksperymentalną elektroniką z solowych dokonań Thoma Yorke’a. Skojarzenia słuszne: sam Rutkowski potwierdził tę inspirację opisując płytę. Jak jednak rozkłada się to kompozycyjnie? Nie są to może trudne do rozszyfrowania i rozbudowane elektroniczne brzmienia, jednak we wszystkich piosenkach pobrzmiewa klimat podobny do tego z np. The Eraser, z jednoczesnym uchwyceniem wszystkiego co bałtykowe. To letnia (jednak nie kojarząca się z latem) atmosfera przechodząca w chłód, melancholijne brzmienie, ciężkie od podbitego basu, emocji i wywołujące uczucie dziwnego napięcia oraz atmosferę przesycenia smutkiem. Muzyk znów świetnie przetworzył inspiracje w coś bezwzględnie swojego i świeżego. Można odnieść wrażenie, że teksty piosenek zawartych na płycie mają jeszcze większy ciężar emocjonalny niż wcześniej. Bałtyk z niesamowitą ekspresyjnością śpiewa o lękach, barierach emocjonalnych, miłości, tożsamości płciowej i nie tylko. Analizuje uczucia i emocje w boleśnie bezpośredni i szczegółowy sposób. Zachowuje przy tym niezwykłą uniwersalność języka sprawiającą, że można współodczuwać niemal wszystko co zostało opisane w tych piosenkach.

I’ll Try Not to Wake You to dowód rozwoju Bałtyka jako kompozytora, osobę coraz bardziej świadomą własnego brzmienia i własnych możliwości. Dobrze obrazuje to samplowanie (tym razem) polskich głosów czy umiejętne wykorzystanie dźwięków użytych w ścieżce dźwiękowej z gry Animal Crossing: New Horizons, które daje przyjemnego uroku niektórym kompozycjom. Głęboki, niemal świdrujący ambientowy podkład Don’t Talk to Me;It’s OK w połączeniu z tekstem stwarza nastrój zimnej melancholii. Niemal wszystkie kompozycje, na czele z najbardziej elektroniczną Lain, Flight (Dallas, Texas) czy Love wprowadzają w dziwne otępienie, zawieszenie, melancholijne oderwanie od rzeczywistości. Stan ten przełamuje i dość zgrabnie równoważy melodyjność wyrażona w głosie Bałtyka jak i w pięknym brzmieniu gitar. Najbardziej słychać ją w Clear Acetate (Cherries). Mimo wszystko nie da się nie zauważyć, że to płyta trudna i do jej słuchania trzeba mieć odpowiedni nastrój. Tak jednak jest z całą twórczością Bałtyka, do tego już można się przyzwyczaić. A i tak melodie szybko zapadają w pamięć.

Najnowsze wydawnictwo Bałtyka to również jego, póki co, jego najdojrzalsze dzieło pod względem kompozytorskim. Akustyczno-elektroniczne kompozycje zawarte na I’ll Try Not to Wake You nie nużą, a stwarzają ciężki od emocji, przepięknie oczyszczający, smutny i melancholijny klimat. Senną atmosferę z której trudno się wyrwać.


administrator

Zakochany w zimnych i melancholijnych dźwiękach, choć nie ogranicza się muzycznie. Ciągle ze słuchawkami na uszach. Z wykształcenia tłumacz języka angielskiego. Stworzył Wytwórcę Nadmiernego Smutku: najpierw na Facebooku, później zaczął pisać bloga. Przez dwa lata samodzielnej działalności opublikował 194 wpisy. Skromny i ambitny, pisze wiersze do szuflady, a gdy tego nie robi i nie słucha muzyki, siedzi w kinie. W muzyce próbuje znaleźć coś co przemówi do jego (nad)wrażliwości i często stawia na emocje.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *