Przy tak dużej ilości dobrej polskiej muzyki, zarówno niezalowej jak i zalowej, ciężko było wybrać dziesięć najlepszych płyt. Tak jak w przypadku zagranicznego podsumowania 2019 roku, Mateusz wybrał 10 – jego zdaniem – najlepszych polskich płyt z 2019 roku. To płyty, których najczęściej słuchaliśmy albo takie,  które najbardziej nas zaciekawiły.

10. Nac/Hut Report – Wszystko Jeszcze Jest

Pięknie melodyjne i głośne studium hałasu. Nawarstwiające się w miarę trwania piosenek brzmienie zdaje się hipnotyzować. Kompozycje zawarte na płycie są dobrze przemyślane, pełne świeżości i dziwnej, specyficznej energii. Eksperymentalny noise ogłusza zloopowanymi dźwiękami, a atmosferyczny głos wokalistki stwarza niepokojący klimat pełen melancholii. To barwna i intensywna, mroczna dźwiękowa wizja.

9. Bez – Bańki mydlane

W muzyce Bzu słychać bardzo wyraźne inspiracje klasycznym shoegazem. Nie przeszkadza to jednak, by ten młody zespół brzmiał całkiem świeżo. Kompozycje na ich debiutanckiej płycie są niesamowicie klimatyczne i żywiołowe. Warto też zwrócić uwagę na ciekawe teksty piosenek, które dobrze współgrają z pięknie hałasującymi, przesterowanymi gitarami, stwarzając przyjemnie intensywną muzyczną przygodę.

8. Dłonie – s/t

Cudownie melancholijna i świeża mieszanka dream popu i slowcore’u. Kompozycje Dłoni zawierają w sobie piękną wrażliwość, emocjonalność i przyjemnie chłodną melancholię. Spokojne i kojące, zimne brzmienie gitar stwarza dość specyficzny klimat. Slowcore’owy ciężar został dobrze zrównoważony dzięki bardziej żywiołowym, atmosferycznym piosenkom. Wyraźny i dość ekspresyjny wokal pozwala też skupić się na ciekawej warstwie tekstowej.

7. Piernikowski – The best of moje getto

Specyficzny styl produkcji Piernikowskiego i jego bardzo charakterystyczny flow oraz umiejętność budowania klimatu głosem sprawiają, że The best of moje getto słucha się bardzo dobrze. Nawet jeśli nie wszystkie z abstrakcyjnych historii rapera sprawdzają się dobrze, płyta zdecydowanie broni się samym brzmieniem i świetną produkcją. Zimne, niemal industrialne bity, delikatne i kojące ambientowe instrumentalne utwory, chwilami głęboki bas i umiejętne użycie autotune’a stwarzają niezwykle zajmujące brzmienie.

6. Ciamkam – Play-doh Dog

Studium hałasu i eksperymentalizmu. Muzyka do dysosjacji i powolnego zatracania się w pozornym brzmieniowym chaosie, który tworzy ta producentka z Białegostoku. Antypiosenkowość i czysty eksperymentalizm twórczości Ciamkam, nawarstwiające się i często ogłuszające brzmienie kompozycji zawartych na Play-doh Dog zdaje się wprowadzać w trans. Natężenie dźwięków sprawia, że to muzyka kontemplacyjna, wymagająca i dość trudna w odbiorze. Piosenki stwarzają niesamowitą, zimną i melancholijną atmosferę mroku i niepokoju.

5. Blush Cannon – Dead End

Blush Cannon, razem z Jaśkiem Szczepańczykiem, stworzyli album urzekający pozorną prostotą brzmienia. Smutne i przepełnione emocjami (szczególnie słychać to w głosie wokalisty) piosenki Kaspra Lisowskiego stwarzają zimną atmosferę melancholii. Kompozycje są pełne wrażliwości i emocjonalności. Dodatkowo teksty piosenek opowiadają bolesną historię  straconej miłości. To kolejny młody polski singer-songwriter, który przetwarzając inspiracje twórczością m.in. Phila Elveruma potrafi stworzyć coś bardzo swojego i autentycznego.

4. Nagrobki – Pod ziemią

Kompozycje Nagrobków we wspaniały sposób budują klimat, stwarzając specyficzną, zimną i melancholijną atmosferę. Dodatkowo trudno nie zwrócić uwagi na tak bardzo dla nich charakterystyczne, świetnie zdystansowane do świata, grobowo-cmentarne, natchnione śmiercią teksty piosenek. Post-punkowe brzmienie tego nekropolo jest nienachalnie przebojowe, melodyjne i energetyczne, a przy tym zimne, surowe i atmosferyczne.

3. paszka – rozmnóżka

Świetnie pokręcony glitch/experimental. Znakomicie wyprodukowane piosenki zawierają w sobie ciekawą intensywność i żywiołowość. Stwarzają też specyficzny klimat zawieszenia pomiędzy fantazją, a rzeczywistością. Energetyczność  tego pozornego dźwiękowego chaosu hipnotyzuje. Kompozycje zawarte na tej EP-ce są stworzone do słuchania na słuchawkach/dobrym sprzęcie. Tylko wtedy jest się w stanie wyłapać z tego fantastycznie przemyślanego brzmienia jak najwięcej dobra.

2. WaluśKraksaKryzys – MiłyMłodyCzłowiek

Niesamowite natężenie specyficznej energii i fantastycznie żywiołowe brzmienie. Kompozycje projektu są cechuje nienachalna przebojowość, zaskakująca nośność i melodyjność. Piosenki angażują również dzięki napisanym specyficznym językiem, szczerym i bezpośrednim tekstom piosenek. Energiczność, (nad)wrażliwość i emocjonalność mocno zaznacza się zarówno muzycznie, jak i lirycznie. Wlaśnie tak dobrze granego indie rocka potrzeba w Polsce.

1. Bałtyk – Self-help, Pt. 1/Self-help, Pt. 2

W 2019 Bałtyk wypuścił trzy znakomite wydawnictwa. O ile spośród trójki, to EP-ka pt. Helsinki zawiera największy bagaż emocjonalny, to właśnie duologia Self-help zdaje się pokazywać jak wielki potencjał kryje się w twórczości tej smutnej osóbki z gitarą jaką zdaje się być Bałtyk. Trudno jednak postrzegać którąś część Self-help bez drugiej, bo zdaje się, że razem tworzą one spójną i ważną historię. Piosenki Bałtyka mają w sobie wielki ładunek emocjonalny niesamowitą wrażliwość, cudownie wyważony dzięki urzekającemu, pozornie prostemu brzmieniu lo-fi bedroom pop. Historia zawarta na płytach Self-help, Pt.1 i Self-help, Pt.2 jest jak muzyczna autoterapia opowiadana specyficznym, bardzo często boleśnie bezpośrednim językiem. Dzięki temu można odbierać twórczość Bałtyka jako niesamowicie szczerą i autentyczną. Kompozycje zawarte na tych płytach są przepełnione smutkiem. Słuchając tej muzyki można uwolnić z siebie emocje. Przy takich piosenkach się płacze, ale takie piosenki też potrafią bardzo oczyścić.