Kolejny rok mija i znów trzeba mierzyć się z tym samym problemem: jak wybrać tylko dziesięć najlepszych płyt, kiedy na świecie ukazało się w 2019 roku tak dużo dobrej muzyki? Wybraliśmy dziesięć ulubionych, najciekawszych, najczęściej przez nas słuchanych i (oczywiście subiektywnie) najlepszych płyt wydanych w 2019 roku.

10. N0V3L – NOVEL


Debiutancka EP-ka przyjaciół Crack Cloud angażuje energetycznym połączeniem post-punku i new-wave’u. Muzycy wyraźnie podkreślają inspiracje DEVO i Public Enemy, mają jednak na tyle potencjału by brzmieć dość świeżo i ciekawie. Kompozycje na NOVEL są bardzo żywiołowe, pełne ekspresji i post-punkowej surowości. N0V3L bawią się tanecznością new-wave’u i dysonującym brzmieniem. Na albumie słychać wpływy funku (Will to Power) czy nawet disco (Natural), a gdzieniegdzie przeplatają się też syntezatorowe brzmienia. Całości dopełniają społecznie zaangażowane teksty piosenek.

9. (Sandy) Alex G – House of Sugar


Pozytywne zaskoczenie. Kompozycje zawarte na najnowszym albumie tego muzyka zaskakują chyba najbardziej samym charakterem brzmienia. Cudownie niewymuszone, pełne dobrze wyważonej emocjonalności i wrażliwości piosenki zdają się być czymś niepowtarzalnym. Choć album nie opowiada jednej konkretnej historii, piosenkom nie brak spójności – łączy je (choć można by powiedzieć, że zbyt luźno, ale może taki był zamysł muzyka) powracający stosunkowo często w tekstach temat uzależnienia i autodestrukcyjnych zachowań. A samo Into My Arms to już brzmieniowa perełka.

8. FKA Twigs – Magdalene

 
Głos FKA Twigs przywołuje echa Kate Bush, a wokalistka brzmi bardzo pewnie. Magdalene zaskakuje dojrzałością brzmienia.  To album bardzo stonowany, zrównoważony i spójny aranżacyjnie. Delikatność przeplata się tam ze świetnie wyprodukowanymi i pięknie brzmiącymi bitami. Bitami bardzo klimatycznymi i, jakkolwiek nie zabrzmi to dziwnie w tym kontekście, mocnymi. Do słuchania na sprzęcie z dobrym basem.

7. 33EMYBW – Arthropods

 
Druga płyta pochodzącej z Szanghaju producentki Wu Shanmin. Świeże i zajmujące brzmienie balansujące na granicy deconstructed club i eksperymentalnej elektroniki. Muzyka pełna specyficznej energii stwarza niesamowity, tajemniczy klimat. Instrumentalne kompozycje hipnotyzują przeplataniem się pozornie przypadkowych (a jednak znakomicie przemyślanych) sampli, odgłosów i bitów. To brzmienie wymagające, co może ostatecznie stanowić utrudnienie w odbiorze bądź co bądź bardzo dobrej całości.

6. 長谷川白紙 (Hakushi Hasegawa) –  エアにに (Air Ni Ni)


Debiutancki album niespełna dwudziestoletniego japońskiego producenta. Dużo się dzieje na tej płycie pod względem brzmieniowym i kompozycyjnym. Dzikość brzmienia – specyficznej mieszanki free jazzu, jazz funku, jazz fusion, avant-gard jazzu, jazz fusion i jazz popu z elementami elektroniki, noise popu i IDM – fascynuje. To dzieło świetnie zaaranżowane i pełne dobrze przemyślanych utworów. Stwarza specyficzny klimat, często działając jak ASMR. Intensywne i bardzo przyjemne doznanie dźwiękowe.

5. Little Simz – Grey Area


Żywe instrumenty świetnie współgrają z pełnym ekspresji głosem Little Simz i znakomicie wyprodukowanymi bitami. Świetnie zaaranżowane kompozycje są niezwykle energetyczne. To też bardzo dobra płyta pod względem tekstowym: Little Simz ma wiele do powiedzenia i wie jak to powiedzieć, a jej rap układa się w angażującą opowieść. Opowieść pewnej siebie, świadomej swoich zalet i słabości młodej kobiety starającej się walczyć o swoją pozycję we współczesnym świecie.

4. Weyes Blood – Titanic Rising


Weyes Blood urzeka lirycznością swoich piosenek, a w jej głosie słychać wiele emocji. To ambitne, choć nie popadające w przesadę dzieło. Pozornie proste kompozycje na Titanic Rising stwarzają klimat cudownej melancholii i są przyjemnie melodyjne. Przekazują też sobą dość spory jak na Weyes Blood ładunek emocjonalny. Muzyczka o śpiewa samotności, miłości i śmiertelności w pełnych niepewności czasach.

3. Nivhek – After its own death / Walking in a spiral towards the house


Nowy projekt Liz Harris z Grouper. Atmosferyczna muzyka wywołująca dreszcze niepokoju, muzyka do kontemplacji albo nawet i ścieżka dźwiękowa obserwowania końca świata z oddali. Kompozycje swoim charakterem definiują smutek i stwarzają zimny, senny i melancholijny klimat. To dojrzała i wymagająca i dość trudna w odbiorze płyta świadomej muzyczki.

2. DIIV – Deceiver


Charakterystyczny, atmosferyczny wokal Zachary’ego Cole Smitha, pięknie shoegaze’ujące gitary i zimny klimat pełen melancholii: choć nie jest to płyta tak dobra jak Is the Is Are, DIIV wciąż reprezentuje wysoki poziom kompozytorsko-aranżacyjny. Piosenki na Deceiver są nienachalnie przebojowe i pełne dziwnej energii, która narasta w miarę jak brzmienie w poszczególnych piosenkach rozbudowuje się bądź uderza ścianą dźwięku.

1. Weatherday – Come in


Zdecydowanie prawdziwa tegoroczna perełka w przepiękny sposób łącząca lo-fi emo z noise popem. Szorstkość i nieidealność brzmienia lo-fi dodaje znakomitym kompozycjom Weatherday unikalnego charakteru. W piosenkach na Come in zawarto niesamowity ładunek emocjonalny przejawiający się zarówno w muzyce, jak i w tekstach piosenek będących przejmującym oświadczeniem: historią miłości, dojrzewania do pewnych decyzji, mierzenia się z przeszłością, z samym sobą, swoimi lękami i wewnętrznymi demonami. Pełnia wrażliwości i ekspresyjny wokal nieraz przechodzący w przepełniony emocjami krzyk w pełni oddaje ciężar tej płyty. Warto też zwrócić uwagę, że to album nagrany niemal w całości w pojedynkę, na nienajlepszej jakości sprzęcie, w domu. Estetyka podobna wczesnym albumom Car Seat Headrest: Weatherday fantastycznie przetwarza inspiracje stwarzając unikalne brzmienie. Swoje brzmienie. Ogromny potencjał.