W połowie grudnia Klub CH25 przy ul. Chłodnej 25 w Warszawie stał się miejscem natężenia muzyki experimental noise i testowania granic piosenki i czystego hałasu. Swój koncert zagrała Umbra, a przed nią można było usłyszeć my cat forms hell i Natalie Schchepanskye Erotic Pleasure. Frekwencja zupełnie nie dopisała, w ciemnej i niemal pustej sali można było poczuć niesamowitą atmosferę tajemnicy i mroku.

my cat forms hell
Spontaniczny projekt Mleko Mayako i Natalie Schchepanskye stworzony by ratować koncert gdy nagle okazało się, że Bez&Nadzieja nie zagrają z powodu wysokiej gorączki. Projekt całkowicie porywający dźwiękowo, dzięki brzmieniu experimental noise stwarzającemu bardzo specyficzny klimat. Rozbudowane i powoli nawarstwiające się kompozycje, brzmienie raz bardzo przestrzenne, a potem znów wręcz introwertyczne. Muzyka całkiem angażująca i dość wymagająca. Pozornie przypadkowe dźwięki skrzypiec, gitary i pipe zatopione w hałasie, regulowanie poziomu natężenia dźwięku, dużo kręcenia gałkami. Obie muzyczki mocno skupiały się na grze by wydobyć z cyfrowo-analogowego brzmienia jak najwięcej. To było bardzo ciekawe dźwiękowe doświadczenie, bo projekt ma spory potencjał i dobrze by było, gdyby nie zniknął po jednym koncercie.

my cat forms hell/ fot. Mateusz Stypuła

Natalie Schchepanskye Erotic Pleasure
Po krótkiej przerwie Natalie Schchepanskye znów pojawiła się na scenie i tym razem zasiadła przed laptopem i kontrolerem. Rozpoczęło się testowanie płynności granic między piosenką, a noisem. Obie formy płynnie przenikają się w twórczości muzyczki i stwarzają świetny, wyjątkowy klimat. To kompozycje wymagające zaangażowania, jednak zawierające w sobie dużo dziwnej energii i bardzo hipnotyzujące swoim charakterem. Sample wykorzystywane przez Schchepanskye niekiedy wywoływały uśmiech na twarzy (np. fragment religijnej pieśni), w klubie zrobiło się całkiem atmosferycznie i niektórzy spędzili tamten koncert siedząc albo leżąc na podłodze. Wspaniały klimat i piękne dźwięki!

Natalie Schchepanskye/ fot. Mateusz Stypuła

Umbra
Pochodząca z Serbii muzyczka i producentka, podobnie jak Natalie Schchepanskye tworzy muzykę łączącą w sobie experimental noise z bardziej piosenkową elektroniką, jednak jej set miał w sobie więcej energii. Żywiołowość brzmienia wprowadzała w trans. Hipnotyczność tej muzyki została dobrze zrównoważona dzięki dobrej melodyjności – oprócz instrumentalnych kompozycji na koncercie można było usłyszeć bardziej klimatyczne piosenki śpiewane po serbsku. Hałaśliwie eksperymentalne brzmienie idealnie sprawdziło się w mrocznej sali – utworów Umbry dobrze słuchało się siedząc na podłodze, w ciszy i skupieniu, próbując wyłapać jak najwięcej z pozornego dźwiękowego chaosu.

Umbra/ fot. Mateusz Stypuła

Experimental noise znakomicie oddziaływał na wyobraźnię. Wymagające zaangażowania brzmienie stworzyło niezwykłą atmosferę tajemnicy i mroku. Bardzo intensywne doznanie muzyczne.


administrator

Zakochany w zimnych i melancholijnych dźwiękach, choć nie ogranicza się muzycznie. Ciągle ze słuchawkami na uszach. Z wykształcenia tłumacz języka angielskiego. Stworzył Wytwórcę Nadmiernego Smutku: najpierw na Facebooku, później zaczął pisać bloga. Przez dwa lata samodzielnej działalności opublikował 194 wpisy. Skromny i ambitny, pisze wiersze do szuflady, a gdy tego nie robi i nie słucha muzyki, siedzi w kinie. W muzyce próbuje znaleźć coś co przemówi do jego (nad)wrażliwości i często stawia na emocje.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *