Podczas jesiennej trasy koncertowej promującej wydaną na początku sierpnia EP-kę pt. Love Is Not An Empire Lea Porcelain zawitał do warszawskiego klubu Pogłos na Burakowskiej 12. Zespół zagrał w ciepły niedzielny wieczór, w atmosferze złotej polskiej jesieni, a przed nim na scenie wystąpili Deadly Firend, baṣnia i Nicki Fehr.

Deadly Firend
Deadly Firend to solowy projekt aktywnej na warszawskiej scenie muzyki niezależnej (m.in. wykrzykuje swoje emocje w zespole Hanako) Bibi. W ciemnej i klimatycznej sali Pogłosu jej koncert wypadł bardzo dobrze, ponieważ muzyka Deadly Firend ma w sobie dużo specyficznej energii i stwarza świetny klimat pełen mroku i tajemniczości. 22 kwietnia w warszawskim labelu Jasień ukazała się EP-ka projektu zatytułowana Safeword i to m.in. materiał z tego wydawnictwa można było usłyszeć na koncercie. Atmosferyczny (a chwilami też bardzo ekspresyjny) głos muzyczki skupiał na sobie całą uwagę publiczności. Bibi grała na gitarze, co w połączeniu z brzmieniem syntezatorów i zloopowanymi dźwiękami stanowiło bardzo dobrą całość. Raczej w statecznej pozycji, wokalistka była równie skupiona na grze i wykonaniu swoich kompozycji co publiczność na odbiorze jej piosenek. Warto wspomnieć o wizualnym aspekcie tego występu – na rzutniku wyświetlano industrialno-kosmiczne filmy stwarzające jeszcze bardziej dziwny i tajemniczy klimat, a na brzegu sceny stała mieniąca się neonowymi kolorami mała czaszka. Koncert Deadly Firend niewątpliwie zbudował fantastyczną atmosferę pod resztę wieczoru.

Deadly Firend/ fot. Mateusz Stypuła

baṣnia
Muzyce zespołu baṣnia nie brakuje też atmosferyczności. Cechuje ją energia i surowość post-punku, zimno cold wave’u i melodyjność alternatywnego popu połączone ze sobą w klimatyczną całość. W Pogłosie zespół zagrał głównie piosenki z ich debiutanckiego albumu studyjnego pt. No Falling Stars and No Wishes m.in. This Love is Dangerous, którą wokalistka Baśnia Lipińska zapowiedziała jako ich najbardziej znaną piosenkę. Muzyczną premierą było zagranie jednej z nowszych kompozycji, żywej i pełnej specyficznej energii piosenki, w której surowość ładnie miesza się z melodyjnością. Utwory baṣni na żywo zdają się brzmieć o wiele lepiej, bardziej ekspresyjnie i żywiołowo. Bardziej czuć w nich wrażliwość i emocjonalność – to po prostu muzyka stworzona do grania na koncertach.

baṣnia /fot. Mateusz Stypuła

Nicki Fehr
Niewiele o tym muzyku można powiedzieć, poza tym, że pochodzi z Berlina, przygotowuje swój debiutancki album studyjny, a jego kompozycje stwarzają niesamowity i hipnotyzujący klimat. Nicki Fehr swoim łagodnym i zmysłowym głosem i brzmieniem ethereal wave wprowadza w pełen dziwnego stanu błogości trans. Muzyk raczej nie zapowiadał swoich jeszcze nie wydanych piosenek, a na SoundCloudzie ma udostępnione tylko dwa utwory, więc trudno zgadywać ich tytuły. Można było jednak skupić się na muzyce i pięknych doznaniach jakie ona ze sobą niosła. Te wzmocnione były przez papierowe okulary, które muzyk posłał w publiczność. Gdy się je ubrało, dawały one efekt złudzenia optycznego – rozbicia światła – i tworzyły tęczowe aureole wokół reflektorów i świecy zapalonej przed grającym na syntezatorze Nickim Fehrem. Magiczne wrażenia i muzyka Fehra bardzo spodobały się publiczności, która wyprosiła od niego bis – muzyk wyszedł na scenę bez koszuli z przewieszoną przez ramię gitarą akustyczną i wykonał jedną z tradycyjnych piosenek o miłości.

Nicki Fehr/ fot. Mateusz Stypuła

Lea Porcelain
Każda piosenka wykonana przez ten zespół z Berlina stanowiła połączenie świetnej atmosferyczności, specyficznej energii oraz wrażliwości i emocjonalności, słyszalnych wyraźnie w głosie wokalisty Markusa Nikolausa. Jego głos jest charakterystycznie łagodny i ekspresyjny, co w połączeniu z kompozycjami zespołu daje bardzo przyjemny efekt. Utwory z najnowszej EP-ki Lea Porcelain na żywo brzmiały bardzo dobrze, podobnie starsze piosenki. Muzycy mają też dobry kontakt z publicznością, która bądź co bądź była dość rozentuzjazmowana możliwością usłyszenia nowych piosenek na żywo, a później z ochotą ustawiła się w kolejce po zespołowy merch. To taki koncert, który mógłby się nie kończyć.

Lea Porcelain/ fot. KS

Październikowy wieczór w aurze tajemniczej i hipnotyzującej dziwną energią muzyki? O tak, zdecydowanie. I było pięknie.


administrator

Zakochany w zimnych i melancholijnych dźwiękach, choć nie ogranicza się muzycznie. Ciągle ze słuchawkami na uszach. Z wykształcenia tłumacz języka angielskiego. Stworzył Wytwórcę Nadmiernego Smutku: najpierw na Facebooku, później zaczął pisać bloga. Przez dwa lata samodzielnej działalności opublikował 194 wpisy. Skromny i ambitny, pisze wiersze do szuflady, a gdy tego nie robi i nie słucha muzyki, siedzi w kinie. W muzyce próbuje znaleźć coś co przemówi do jego (nad)wrażliwości i często stawia na emocje.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *