Mówią, że grają retrospektywny rock rekreacyjny. Próbując rozszyfrować to określenie, w twórczości Blauki – wspólnego projektu Georginy Tarasiuk i Piotra Lewańczyka – rzeczywiście można znaleźć odniesienia do przeszłości, a wszystko podane z wyraźną lekkością. I tak jest na debiutanckim albumie duetu pt. Miniatura.

I właśnie wspomniana lekkość jest tym najbardziej zauważalnym czynnikiem w twórczości Blauki, gitarowym indie popie z echami muzyki vintage. Nienachalność brzmienia chce czarować już od pierwszej piosenki i całkiem ładnie to wychodzi, bo bardzo atmosferyczny początek Amerykańskiego snu  wprowadza dość błogi klimat. Kompozycja jest przyjemnie energiczna, a jej rytm ustanawia atmosferę całej płyty. Figle zuchwałe brzmieniem skromnie zahacza o indie rock, jednak w swojej żywiołowości nadal zachowuje grzeczność i stonowanie. W zamyśle oddające ducha przeszłości sialalala wokalu wspierającego, które można usłyszeć w końcowej części utworu, w rzeczywistości może drażnić i zdaje się być żywcem wyciągnięte z sali dancingowej w latach 70. Co mimo wszystko pasuje do ogólnego charakteru piosenki i zgrabnie zazębia się z resztą kompozycji na  tej wyjątkowo spójnej brzmieniowo płycie. W Błękitnej mocno daje odczuć się przyjemnie melancholijny nastrój. I tylko zamknąć oczy, a kojący głos wokalistki będzie kreślił pięknie klimatyczne obrazy. Delikatne brzmienie zaczyna się wyróżniać gdy przy drugim wersie w tle można usłyszeć bardzo ładną melodię syntezatora. Polana urzeka melodią i tekstem, który – znów – wyświetla przed oczami konkretne obrazy, tym razem leśne. Brzmienie gitary nabiera wyraźności w Zawzięciu, choć tutaj również stonowanie zabija energię zawartą zarówno w dźwiękach gitary jak i w rytmie automatu perkusyjnego.

W prostocie akustycznej melancholii Haju jest coś ładnie urokliwego. To najbardziej nacechowany emocjonalnie utwór na płycie. Chociaż, jeśli chodzi o teksty, w następnych dwóch piosenkach zawartych na Miniaturze można zauważyć zmianę, przesunięcie w stronę smutniejszych tematów. W Haju to rozmowa z samą sobą, zmęczoną i zrezygnowaną, Fantazamat to wizja wymyślonego kochanka. Tekst Domku na plaży to już pozytywna wizja spokojnej starości w tytułowym domku na plaży. Narastającą monotonię brzmienia ratuje trąbka pojawiająca się w Dobrym widoku czy świetny syntezator słyszalny w kończącej płytę piosence tytułowej. Mimo to brzmieniu projektu brakuje charakteru lub po prostu czegoś, co wyróżniłoby je spośród tysięcy innych zespołów grających taką muzykę. Choć są przebłyski w postaci tych znakomitych instrumentalnych smaczków, ładnie tworzonego nastroju, przyjemnej energii zawartej w tej muzyce, kilku dobrych tekstów i przede wszystkim pięknego i czystego głosu wokalistki.

Grzeczność brzmienia Blauki może być zarówno atutem jak i wadą. Piosenki zawarte na Miniaturze swoim brzmieniem stwarzają błogi nastrój, mają w sobie przyjemną energię i lekkość, chociaż brakuje im wyrazistości i czegoś co pomogłoby wyróżnić im się w muzycznym tłumie. Mimo to warto zwrócić uwagę na ten duet i śledzić ich muzyczną drogę.