Wnętrze sali koncertowej warszawskiego klubu CH25 przy ul. Chłodnej 25 przyozdobiła scenografia przygotowana przez Marikę/Dianę. Pierwszy z serii ogrodów melancholii i smutku: pnący się po stole i ścianach bluszcz oraz piękne grzybienie białe. Scenografia ta stworzyła niesamowity klimat pod serię koncertów labelu enjoy life. Ciamkam, LTV Polishtoy i Kurkiewicz zagrali piosenki ze swoich świeżo wydanych albumów, a Deep Eden zaskoczyła mocno przesterowanym setem.

Deep Eden
Producentka i artystka multidyscyplinarna Deep Eden z Poznania tworzy głośną od przesteru muzykę przetwarzając znane i mniej znane piosenki w dość ciekawy sposób, by uzyskać jak najbardziej hałaśliwe brzmienie, które sama określa jako drone doom/slow dubstep/black noise. Sala niemal drżała od ilości przesteru i jeśli tak miało być, zrobiło to świetne wrażenie. Współmiernie do intensywności brzmienia rosło też zaskoczenie doborem utworów do setu. Niecodziennie słyszy się mocno Limp Bizkit przesterowane do tego stopnia, że aż wydaje się, jakby głośniki drżały. I trzeba przyznać, że wersja Deep Eden brzmi o wiele lepiej niż oryginał. Każdy dźwięk ogłuszał i wprawiał w osłupienie, a producentka klęczała i stała, skupiona za laptopem i mocno wczuwała się w muzykę. Cudowne czarowanie hałasem.

Deep Eden/ fot. Mateusz Stypuła

fot. Mateusz Stypuła

Kurkiewicz
Wcześniej Kurkiewicz m.in. grał w dream popowym projekcie Metro 2, teraz tworzy muzykę łączącą w sobie brzmienia ambient, devotional i drone i właśnie wydał EP-kę pt. Aloha Park. Jego koncert pozwolił się wyciszyć i skupić na muzyce po mocnym początku Deep Eden. Żeby zagrać w klubie na Chłodnej muzyk przyleciał na jeden dzień z Danii, gdzie obecnie studiuje. Instrumentalny ambient/drone w dziwny sposób łączył w sobie delikatność i łagodność z dziwnym uczuciem niepokoju wywoływanym przez niektóre dźwięki. Kurkiewicz w garniturze i z założonymi za siebie rękami wyglądał jak żywcem wyjęty z filmów gangsterskich, a publiczność stała w w ciszy słuchała skupiona, próbując wychwycić każdy dźwięk zawarty w tych klimatycznych kompozycjach. Najnowsza twórczość Kurkiewicza ma w sobie coś urokliwego i hipnotyzującego. Jak splot łagodności, melancholii i specyficznej energii.

Kurkiewicz/ fot. Mateusz Stypuła

fot. Mateusz Stypuła

LTV Polishtoy
LTV łączy w swojej twórczości rap z trapem, a w jego kompozycjach można też usłyszeć echa chillwave’u. To bardzo klimatyczne i kojące brzmienie. LTV sam rapuje i produkuje oraz komponuje, a koncertem na Chłodnej promował swoje najnowsze wydawnictwo pt. ZERO. Pozorna niespieszność bitu sprzyjała stworzeniu przyjemnej atmosfery przełamywanej szczególnie gdy rapując LTV przechodził do ostrzejszych tematów. Specyfika muzyki LTV polega na skontrastowaniu przyjemnej melodii z cięższym bitem i przebijającymi się w jego utworach mrokiem, tajemniczością i melancholią. I takie połączenie było w pewien sposób intrygujące i hipnotyzujące.

LTV Polishtoy/ fot. Mateusz Stypuła

fot. Mateusz Stypuła

Ciamkam
Równie hipnotyzujący (a może nawet bardziej) był ostatni koncert tamtego wieczoru. Pochodząca z Białegostoku producentka tworząca trudną do jednoznacznego określenia muzykę eksperymentalną/noise. Trudno też jednoznacznie określić powód dla którego większość ludzi zgromadzonych na sali usiadła na ziemi i z takiej pozycji słuchała jej koncertu. Może podyktowane to było zmęczeniem, a może po prostu tak lepiej odbierało się tę muzykę. Skupiona muzyczka klęczała przy swoim laptopie. Koncert w klubie CH25 promował jej album Play-doh Dog, który miał premierę 14 września. Kompozycje Ciamkam są niesamowicie atmosferyczne, hałaśliwe i hipnotyzujące, mają też w sobie specyficzny rodzaj energii, która na pół usypia, na pół pobudza. A gdy siadło się na ziemi, można było poczuć się jak w transie. Tak fantastyczne i intensywne dźwiękowe doznanie zakończyło pełen muzycznych wrażeń wieczór.

Ciamkam/ fot. Mateusz Stypuła

fot. Mateusz Stypuła

W labelu enjoy life dzieją się same dobre rzeczy, a bardzo dobre koncerty w klubie CH25 pokazały, że warto uważnie śledzić jego dalszą działalność. Podobnie jak i każdej z muzyczek/każdego z muzyków, który zagrał w klubie tamtego wieczoru.