Ucieczka od singer-songwriterskich korzeni. Zmiana i niemal nowy początek. Máni Orrason zaprezentował na swoim najnowszym wydawnictwie pt. Baby Angel inne brzmienie niż wcześniej, jednak u podstaw jego muzyki nadal leży głęboka emocjonalność i duża wrażliwość. A teksty piosenek – zajmujące historie, często przedstawiane z dystansem, a czasami śmiało mówiące o tożsamości seksualnej – dopełniają zmiany.

Bo muzyka Orrasona z jego dwóch pierwszych płyt i EP-ki Wake Me Up, a to co nagrał na Baby Angel, to w zasadzie dwa różne światy dobrze dokumentujące proces dojrzewania muzyka: od wyraźnych inspiracji (The Beatles, The Smiths) obecnych w jego muzyce, przez poszukiwania własnego brzmienia, które doprowadziły go do najnowszej płyty. Najważniejszą rolę zdają się pełnić tam syntezatory i elektronika. W piosenkach wyraźnie odznacza się też linia basu, która nadaje im luźnej i bardzo przyjemnej atmosfery. Wspomniany luz, w połączeniu z przebojowością i melodyjnością większości kompozycji, daje potrzebną w muzyce Orrasona świeżość. W każdej piosence jest obecny też specyficzny, melancholijny klimat, najbardziej wyczuwalny w otwierającej minialbum Prelude, kompozycji dość minimalistycznie zaaranżowanej na syntezatory i pianino, z cichymi wstawkami elektronicznymi. Spokojny głos wokalisty śpiewa o konfrontacji marzeń z rzeczywistością, snach i miłości. Temat snu wraca i w tekście i w muzyce, ponieważ prosty ambientowy podkład w tle Cowboy Cold ma w sobie coś sennego. Tekst piosenki opowiada historię miłosną pary. Granice miłości się zacierają (We are the future in form/We’re skirts and dresses), a w tekście pojawia się też możliwe nawiązanie do piosenki Let’s Dance Davida Bowiego: She turns my red shoes on. Bowie śpiewał przecież Put on your red shoes and dance the blues. Chociaż tych tekstów oczywiście nie powinno traktować się bardzo poważnie. Utwór sam w sobie jest bardzo melodyjny i uroczy.

Następne dwie piosenki – I Swear It’s True i Privilege of Time – cechuje już niesamowita przebojowość i melodyjność. Pierwszy z nich ma przyjemnie funkujący vibe i  dobrą partię gitary, oraz ciepły i na swój sposób melancholijny klimat. Świetna choć prosta aranżacja Privilege of Time sprawiła, że utwór brzmi fantastycznie. Jest przebojowy, melodyjny, pełny lekkości i radości wyrażonej dobrze w ekspresyjnym głosie Mániego Orrasona. Siła brzmienia Baby Angel tkwi w tej nienachalności i pozornej prostocie. To wszystko sprawia, że tekst – deklaracja miłości w powtarzanym Me and my boyfriend/Our love will never end świetnie wybrzmiewa. Spokojniejsze Numb ma w sobie więcej przyjemnej melancholii podkreślonej w tekście, w którym pojawia się temat samotności i wrażenia, wyprania z uczuć. Piosenkę wyróżnia ciekawy beat i wspomniany klimat podkreślany przez głos wokalisty. Minialbum kończy  Picture I Recall. Utwór zdaje się być łącznikiem pomiędzy starym i nowym brzmieniem muzyki islandzkiego multi-instrumentalisty. Wszystkie sześć kompozycji brzmi bardzo świeżo i nienachalnie przebojowo.

Máni Orrason idzie o krok dalej. Brzmienie tworzonej przez niego muzyki ewoluowało i stało się bardziej ciekawe. Ten eksperyment z dźwiękiem się udał. EP-ka Baby Angel jest pełna pięknych piosenek o wolności, miłości i seksualności.