Może to zabrzmi zbyt idealistycznie albo w jakiś sposób płytko, ale jak dobrze by było gdybyśmy wszyscy odłożyli na bok dzielące nas różnice. Ludzi w Sofar Sounds Krakow łączy pasja do muzyki i otwarty na świat umysł. Na drugim lipcowym Sofar Sounds Krakow różne kultury raz jeszcze znalazły ze sobą porozumienie w muzyce. A wszystko w Goethe-Institut Krakau. Siedziba Goethe-Institut Krakau mieści się w samym sercu Krakowa, na Rynku Głównym. Instytut ten zajmuje się promowaniem kultury i języka niemieckiego. W budynku znajduje się przepiękna sala ze świetną akustyką, idealne miejsce na koncerty. I są tam też organizowane, pod nazwą Goethe Gigs.

Youth Novels
Zgromadzeni na sali ludzie ucichli Youth Novels zaczęli swój koncert. Ten młody zespół grający shoegaze/dream pop wydali do tej pory dwie EP-ki: I Used to Wreck it AllChaos I Create. Podczas koncertu zespół zapowiedział, że ich dwie piosenki będzie można usłyszeć w najnowszym sezonie serialu TVN Pod powierzchnią. Pełniący funkcję MC tamtego wieczoru Mateusz Opyrchał żartował, że trzeba będzie teraz zrezygnować z subskrypcji Netflixa na rzecz TVN, na co wokalistka ze śmiechem odpowiedziała, że sama woli Netflix. O ile można się kłócić, czy shoegaze jest martwym gatunkiem i czy można w nim jeszcze nowego zagrać czy nie, o tyle dźwięki gitary w połączeniu z atmosferycznym wokalem stworzyły ładną i senną atmosferę i piosenki- m. in. Tonight czy Chaos I Create – bardzo podobały się publiczności. To był dobry początek pięknego, muzycznego wieczoru.

Youth Novels/fot. Mateusz Stypuła

Farkey
Mateusz Opyrchał znów żartobliwie powiedział, że Farkey musi mieć szczęście, żeby zagrać drugi raz na Sofarze w tym samym roku. Albo, jak sam muzyk odpowiedział, Drugi raz w tym samym tygodniu. Wytłumaczył też, że jego pseudonim artystyczny bierze się z połączenia trzech pierwszych liter imienia i nazwiska, ale też odczytuje go jako FOUR KEYS (cztery klawisze w fortepianie) Jego set nie różnił się znacząco od tego, który zagrał w Studiu Luma. Rozpoczął go jednak dwoma piosenkami, których tam nie grał i jedna z nich bardziej się wyróżniała łącząc ambientowy/elektroniczny beat z gitarą akustyczną. Kompozycje te stworzyły przyjemną, choć nieco tajemniczą atmosferę. Później muzyk zagrał swoje łagodne, instrumentalne i melancholijne piosenki. Można odnieść wrażenie, że jeszcze minie trochę czasu zanim jego muzyka zacznie brzmieć inaczej niż po prostu jakoś. Po prostu przyjemnie. Farkey ma dość dziwną na nią koncepcję, która nie do końca się sprawdza. W niektórych piosenkach sampluje wokal Znanej piosenkarki z Iranu. Tamtego wieczoru zagrał jedną z nich. Połączenie elektronicznego podkładu z wokalem brzmiącym bardzo blisko-wschodnio wyszło momentami zbyt orientalnie. Dziwnie i pokracznie. Może z czasem Farkey odnajdzie swój muzyczny język. A publiczność i tak spędziła jego koncert w słodkiej przyjemności i widać było, że większości z nich się podobało.

Farkey/fot. Mateusz Stypuła

Pola Chobot & Adam Baran
W swojej twórczości Pola Chobot & Adam Baran wykazują współczesne podejście do bluesa i blues rocka. Ich muzyka wydobywa z człowieka wiele emocji, ponieważ – jak sam blues – jest nimi przesiąknięta. Jest też bardzo autentyczna. Mimo tego, że wokalistka pisze tylko o miłości, (nawet o tym zażartowała Jedenaście piosenek o miłości. Taka jestem zdolna tekściarka) ich piosenki zdecydowanie nadrabiają atmosferą jaką stwarzają. Mają też w sobie wiele wrażliwości i szczerości, a Chobot ma wspaniały głos. Zespół zagrał na krakowskim Sofarze po raz trzeci, drugi raz w Goethe-Institut Krakau. Każdy z ich koncertów był wyjątkowy i inny, również ten. Tym razem zespół wystąpił w duecie, bez perkusisty. Co za tym idzie, Pola Chobot zadebiutowała jako perkusistka grając na bębnie w dwóch utworach: raz spontanicznie, raz zaplanowanie. Muzycy zagrali tamtego wieczoru pięć piosenek. Trzy z nich (włącznie z najnowszym singlem Strach) pojawią się na planowanym na jesień debiucie zespołu. Pola Chobot & Adam Baran zagrali jedną piosenkę po  napisaną w języku angielskim, piękną i pełną emocji balladę inspirowaną starym bluesem. Towarzyszyła jej historia opowiedziana przez wokalistkę. O ich wyjeździe na trzy miesiące na Camp America. Mimo, że historia była już przez Polę Chobot opowiedziana pewnie nie raz (a raz nawet na Sofarze w tym samym budynku), za każdym razem świetnie sie jej słucha, a sam utwór zabrzmiał cudownie. Duet zszedł ze sceny, ale ludzie, zachęceni przez Mateusza Opyrchała, zaczęli klaskać i prosić o bis. Pola Chobot & Adam Baran wyszli więc na scenę jeszcze raz i zagrali Brudno, podczas którego publiczność, na prośbę wokalistki, zaczęła nucić część utworu. Zrobił to nawet sam Adam Baran, grając jednocześnie na gitarze. Wokalista może z niego nie jest (chociaż po zwykłym nuceniu nie wiadomo), ale to spontaniczne podejście do mikrofonu na zaproszenie Chobot wyszło bardzo dobrze. I można tylko stwierdzić, że chciałoby się posłuchać dłużej tak świetnego koncertu.

Pola Chobot & Adam Baran/fot. Mateusz Stypuła

Niesamowita atmosfera. Wspólna pasja. Muzyka połączyła niemal setkę ludzi. I to właśnie jest piękne w inicjatywie Sofar Sounds.