Rzeczywistość miesza się ze snem, a dźwiękowy trans zdaje się wywoływać dziwne i trudne do opisania wizje. Wrocławski zespół Yurodivi na swoim najnowszym albumie pt. Obrazy polskiej wsi eksperymentuje z ludowością śmiało przetwarzając ważne dla niej elementy w piękne dźwięki.

Wydawnictwo jest niesamowicie atmosferyczne, a wszystkie piosenki mają w sobie sporą dawkę specyficznego rodzaju energii. Charakterystycznym elementem dla twórczości tego zespołu jest połączenie brzmień instrumentów tradycyjnych z elektroniką. Takie połączenie chwilami oszałamiające, szczególnie gdy w kompozycjach wyróżniających się sporymi noise’owymi wpływami. Szorstkie, brudne i głośne brzmienie świetnie kontrastuje z pozorną łagodnością instrumentów takich jak np. mandolina. Nie bójmy się Boba znakomicie oddaje klimat obecny na całej płycie: atmosferę napięcia, niepokoju i dziwnego stanu pomiędzy jawą a snem. Brzmienie Yurodivi zdecydowanie hipnotyzuje i ma w sobie dużo świeżości. Wspomniany wyżej stan został dobrze oddany w teledysku do singla Ergen Deda. Kamera prowadzi widza przez zaśnieżony ciemny las. To trochę jak mroczna baśń, trochę jak wstęp do horroru. Przede wszystkim jednak zostawia miejsce na interpretację. Ludowość u Yurodivi objawia się właśnie w takim, a nie innym klimacie, wzmocnionym przez głos wokalistki. Jej śpiew i wokalizy są niezwykle atmosferyczne.

Forma rozwija się w pełni już w żywiołowym i hipnotyzującym Ergen Deda. Wyróżnia go przede wszystkim noise’owe brzmienie gitar zawierające w sobie dużo energii, klimat. W muzyce Yurodivi bardzo ważne są też melodie – tych na Obrazach polskiej wsi nie brakuje. Melodie też niosą te piosenki i dodają im lekkości. Wokal brzmi prześwietnie w każdej piosence, nieważne czy śpiewanej po ukraińsku, bułgarsku czy po polsku. I tu pojawia się kolejny element ludowości – sam charakterystyczny śpiew ma jej w sobie bardzo dużo. W Zozuli miesza się on  z hałasem gitar, basu i elektronicznym tłem, a gitara basowa i głos w Plyve chovon zdają się wprowadzać w trans. Transowy jest też krótki utwór Człowiek płacze, który stwarza dość mroczną atmosferę rozbudowaną poprzez brzmienie wszystkich instrumentów w następnym, porywającym utworze Wilcze. Zamykająca płytę Mehandzija ma w sobie więcej atmosferyczności i lekkości, głównie dzięki syntezatorowemu brzmieniu i automatowi perkusyjnemu. Całość jednak kończy się dźwiękiem kojarzącym się z odpaleniem silnika. Głośno? Oczywiście. I bardzo dobrze, że głośno.

Brzmienie Yurodivi niesie ze sobą sporo świeżości, a każda z kompozycji zawartych na Obrazach polskiej wsi jest bardzo atmosferyczna, zawiera w sobie sporą dawkę energii i melodyjności. Noise’owe brzmienie tej płyty zdaje się hipnotyzować natłokiem dźwięków. Warto zwrócić uwagę na ten zespół.