Twórczość duetu Kirszenbaum jest dość osobliwa, ale bardzo zajmująca. Opowiadane przez wokalistę Jakuba Wiśniewskiego senne, baśniowe wizje czasem bywają nawet mroczne i niepokojące, a ich muzyka jest bardzo klimatyczna i melodyjna. Klimat ten  dobrze oddaje ich debiut długogrający zatytułowany Stypa komedianta.

Większość piosenek znajdujących się na płycie można było już wcześniej usłyszeć na koncertach, zostały też one udostępnione w internecie. I właśnie te wcześniej udostępnione nagrano na nowo, co nie dziwi jeśli weźmie się pod uwagę jakość lo-fi poprzednich wersji. Dzięki temu te utwory brzmią całkiem świeżo. Samogongon z miejsca czaruje melodią i tekstem przywołującym symbolikę wiecznego powtarzania, Chochoł ma w sobie dużo energii, a jego szaleńczy, taneczny rytm wręcz porywa do tańca – co dobrze koresponduje ze świetnym tekstem wyraźnie inspirowanym Weselem Stanisława Wyspiańskiego. Wolni ciutludzie w albumowej wersji wyróżniają się (jak zresztą kilka innych kompozycji na płycie) klaskanym rytmem. Dodało to tej piosence specyficznego klimatu. Na wydawnictwie znalazły się też dwie piosenki z minialbumu: Staś Szczurołap i Buka. One również zostały nagrane na nowo i słychać, że bardziej je dopracowano. Lepiej, bo bardziej dobitnie brzmi też Émile Zola & kokakola. I w każdej z tych kompozycji można usłyszeć jeszcze subtelne zmiany w warstwie muzycznej.

Na Stypie komedianta pojawiają się też te niepublikowane wcześniej piosenki. Dzięki świetnie opowiedzianej historii kota i Franza puKafki (piękne nawiązanie do Franza Kafki) delikatny i wręcz bujający swoim rytmem utwór stwarza klimat pełen tajemnicy, Podobny (choć mroczniejszy) klimat świetnie budowany jest w bardziej żywiołowym utworze Czarnowidze. Bardzo dobra aranżacja. Melodia i rytm Troglodyty budzi skojarzenia z kozakiem (tańcem ukraińskim), a sposób śpiewania zwrotek 7 minut w Tybecie budzi skojarzenia z buddyjską mantrą. Zaskakuje też raczej oszczędna (choć nie minimalistyczna) aranżacja utworu. W każdym utworze pobrzmiewa piękna melancholia. Całość tworzy piękną wizytówkę Kirszenbaum: przedziwne i fascynujące brzmienie czerpiące z folku i innych gatunków muzycznych. Nie można też zapomnieć o niesamowicie dobrych tekstach napisanych przez Wiśniewskiego, pełnych odniesień do symboliki, literatury i innych tworów kultury. Oprócz wspomnianych wcześniej uroborosa, Wyspiańskiego i Kafki, muzyk nawiązuje do m. in. twórczości Terry’ego Pratchetta, książki (a może i filmu o tym samym tytule) 7 lat w Tybecie czy Émile’a Zoli. Wiśniewski pisze bardzo błyskotliwe, pełne inteligentnego humoru teksty. To właśnie one, w połączeniu z niesamowitą ekspresją, dobrymi melodiami oraz specyficznym, baśniowym i tajemniczym klimatem, sprawiają, że Stypy komedianta słucha się bardzo dobrze.

Kirszenbaum lubią eksperymenty z folkiem. Ich debiut długogrający wyróżnia się ciekawym podejściem do muzyki, świeżym brzmieniem, znakomitymi tekstami piosenek i klimatem niczym z mrocznej bajki/podania ludowego. Solidny debiut.