Tydzień po tygodniu, koncert za koncertem w Czuła jest noc, a każdy z nich był inny. Na swój sposób wyjątkowy. 24 lutego  w klubokawiarni zagrali SKY i Diplodok.

Wizualizacje wyświetlane podczas koncertu SKY/ fot. Mateusz Stypuła

Diplodok
To duet Mai Kozłowskiej i Miłosza Brzezińskiego tworzący eksperymentalny pop. Początkiem lutego ukazała się ich EP-ka pt. Age of Course. Kompozycje duetu opierają się w dużej mierze na trip hopowych bitach i samplach, a w Czuła jest noc zagrali oni bardzo klimatyczny set. Warto zaznaczyć, że każda piosenka została przearanżowana (na gitarę i keyboard), a Brzeziński przekornie i z żartem zwrócił na tę zmianę uwagę twierdząc, że przepił cały sprzęt. Sadcore zastąpił trip hop. Diplodok grał w ciszy, tworząc niezwykle intymną atmosferę, podkreślaną jeszcze bardziej przez ciche i częste wymiany zdań między duetem czy uwagi rzucane między piosenkami, których nie sposób oddać w piśmie, choć nie były wulgarne. Miało się wrażenie jakby koncert tworzył się na żywo, a nie jak często to bywa, był zaplanowany od początku do końca. To była inspirująca spontaniczność. Niektórzy z uczestników koncertu mieli nawet wrażenie przysłuchiwania się duetowi przebywając w ich sypialni.  Muzycy, oprócz swoich utworów, wykonali trzy covery: OceanAlice Phoebe Lou, Cold Water Damiena Rice’a (świetnie oddana ekspresja i emocje), a koncert zakończył cover Eltona Johna pt. We All Fall in Love Sometimes. Cudownie klimatyczny koncert.

Diplodok/ fot. Mateusz Stypuła

SKY
Syntezatory i przeszywający, głęboki bas wprowadzały w trans. SKY dobrze wie jak swoją budować klimat melancholii, mroku i smutku, przy czym występowała w bardzo klimatycznym miejscu. Pomogły też bliskość sceny i ciemność panująca na sali skontrastowana z intensywnymi barwami świateł skupionych na scenie. I mogło by się wydawać, że muzyka SKY wprost nadaje się do właśnie takich miejsc: jest niesamowicie atmosferyczna, w pewien sposób intymna i skupiająca w sobie dziwną energię. We Wrocławiu muzyczka zagrała zarówno piosenki z wydanej w 2018 roku płyty pt. p r e y , jak i starsze utwory. Niemal wszystkie połączone ze sobą. Długo nie przerywane komentarzem, bo SKY stworzyła niesamowicie atmosferyczny i w pewien sposób introwertyczny performance. W tej muzyce oczywiście zawarto wiele emocji, a szepty i śpiew muzyczki były niemal jak rzucane zaklęcia. Mrok i zimny klimat sennych i smutnych kompozycji zrobiły swoje, a każdy z utworów na żywo brzmi fantastycznie. Klimatu dodały też mroczne wizualizacje wyświetlane nad głową muzyczki, odpowiadające estetyką okładce jej najnowszej płyty. Zdaje się również, że muzyka SKY silnie oddziałuje na ludzi. W czasie koncertu był jeden moment kiedy można było odnieść wrażenie, że publiczność zgromadzona w Czuła jest noc nie wiedziała jak zareagować po wykonaniu jednego z utworów i na sali zrobiło się dość cicho. Niewątpliwie w tych kompozycjach jest pewien rodzaj hipnotyzującej siły. Albo ludzie zwyczajnie nie chcieli przerywać skupienia na muzyce. Koniec końców był to niesamowity koncert, a w pewien sposób nawet i oczyszczające doznanie.

SKY/ fot. Mateusz Stypuła

W Czuła jest noc po raz kolejny można było doświadczyć czegoś pięknego. A to dzięki atmosferze budowanej przez kompozycje SKY i Diplodok. Oba występy miały w sobie w sobie coś na wskroś intymnego i sprawiającego, że można było bliskość muzyki. Co jednak w żaden sposób nie krępowało. Świetna muzyka, piękne brzmienia, niezwykłe koncerty.