Wrocław, niedzielny wieczór. Cztery wyjątkowe zespoły – Rosa Vertov, Dule Tree, Vegetable Kingdom i Sloth.jpg dzieliły scenę Czułej jest nocy. Choć każdy z nich prezentuje swoją twórczością coś odmiennego, wszystko ze sobą dobrze współgrało. Momentami było bardzo energetycznie, innym razem całkiem klimatycznie.

Vegetable Kingdom
Jako pierwsi na scenie pojawili się muzycy z warszawskiego zespołu Vegetable Kingdom. W 2017 roku ukazał się ich album długogrający pt. Idler, wydany nakładem spółdzielni wydawniczej Crunchy Little Children (dzięki niej ukazały się płyty m.in. Welur czy Rosa Vertov). We Wrocławiu grupa, w pięcioosobowym składzie, zagrała piosenki z właśnie tego wydawnictwa i sprawiła, że przestrzeń klubokawiarni wypełniły hałaśliwe i melodyjne dźwięki gitar. W garażowym, chwilami nieco bluesowym brzmieniu zespołu jest dużo klimatu i przestrzeni co dość dobrze sprawdziło się w takim miejscu jak Czuła jest noc. Dużo przesteru i pozorna monotonia kompozycji Vegetable Kingdom, czasem zbudowanych wokół jednego zapętlonego riffu, przetykana bardziej żywymi utworami wprowadziła w niecodzienny trans. Zespołowi nie należy odmówić też umiejętności wyzwalania w ludziach energii, chociaż ta całkiem uwolniła się dopiero na późniejszych koncertach. Zespół brzmiał dobrze, a muzycy byli całkiem zgrani i wczuwali się w grę. W czasie setu Vegetable Kingdom można było zauważyć, że co poniektóre osoby na sali tańczyły też do rytmu. To był udany i klimatyczny koncert, na pewno rozgrzewający i budzący w publiczności chęć usłyszenia więcej muzyki na żywo.

Vegetable Kingdom/ fot. Mateusz Stypuła

Sloth
Sloth.jpg. Tak przynajmniej wokalista Jan Dąbrowski przedstawił zespół podczas koncertu. Ich twórczość dobrze łączy w sobie surf rocka z wpływami glamu, noise rocka, a sami muzycy określają ją romantic noise glam surf rock kaleidoscope. Najświeższe wydawnictwo zespołu to wydana w 2017 roku EP-ka pt. 2-D. Sloth.jpg grali z pomalowanymi na różne kolory (np. na żółto) częściami twarzy, jednak z racji słabego oświetlenia na sali bardzo prawdopodobne, że niewiele osób zdało sobie z tego sprawę. Muzycy wykonali żywiołowe i pełne dobrych melodii piosenki, między innymi świetne Tulips Against Disco Dance. Ich piosenki na żywo niosą w sobie energię (efekt podkreślany przez ekspresyjny wokal Jana Dąbrowskiego), i nienachalną lekkość przy której aż chce się tańczyć w rytm tych gitarowych brzmień. I można stwierdzić, że swoim koncertem, dzięki przyjemnej lekkości i hałasowi swoich utworów, zespół zdołał zrównoważyć klimat na sali.

Sloth.jpg/ fot. Mateusz Stypuła

Rosa Vertov
Poziom wyrażonej w muzyce ekspresyjności rósł z każdym następnym koncertem. To był najbardziej klimatyczny set wieczoru. Shoegaze’ujące brzmienie Rosa Vertov, pięknie hałasujące gitary i atmosferyczny głosy wokalistek stworzyło piękny klimat. Spokojnie można było zamknąć oczy i dając ponieść się tym dźwiękom. Muzykę Rosa Vertov cechuje też połączenie osobliwej energii, ekspresyjności i emocji z atmosferą senności i melancholii, najlepiej oddaną właśnie podczas występów na żywo. Na koncercie muzyczki grały m. in. piosenki z wydanej w 2017 roku świetnej płyty pt. Who Would Have Thought? Poza tym można było usłyszeć trochę nowych, jeszcze nie wydanych kompozycji zespołu, które wypadły fantastycznie i zawierały w sobie wiele klimatu i energii. Z chęcią posłuchałoby się ich w wersjach studyjnych. Poza tym to naprawdę dobry zespół pod względem zgrania na scenie, co też przełożyło się na entuzjastyczny odbiór koncertu przez zgromadzoną w Czuła jest noc publiczność. Całość wypadła zachwycająco.

Rosa Vertov/ fot. Mateusz Stypuła

Dule Tree
Muzyka Dule Tree na żywo oczyszcza i wyzwala w człowieku niezwykłe pokłady energii. A to wszystko za sprawą mocy zawartej w ogłuszających kompozycjach duetu. Ściana dźwięku tworzona na koncertach przez Dule Tree uderza z niesamowitą siłą, jednocześnie wprawiając w osłupienie szybko przeradzające się w podziw. Dule Tree, podobnie jak w przypadku reszty zespołów, w stu procentach angażuje się w to co robi. Widać było to również w zachowaniu muzyków: ekspresyjności wokalisty/multiinstrumentalisty i siły z jaką perkusista grał na instrumencie. Każdy z tych przeszywających człowieka na wskroś utworów budował atmosferę i budził, wspomniane już wcześniej, ukryte pokłady energii. Chociaż trudno było o nawet małe pogo, niektórzy z pośród publiczności dali ponieść się tej niezwykłej sile muzyki. Było pięknie.

Dule Tree/ fot. Mateusz Stypuła

Jeszcze długo po wyjściu z Czuła jest noc nie można było wyjść z podziwu dla umiejętności muzyczek/muzyków grających tamtego wieczoru we Wrocławiu. Każdy z zespołów zagrał też z ogromną pasją. I choć po pierwszym przesłuchaniu może wydawać się, że muzycznie te cztery zespoły całkiem się od siebie różnią, ich twórczość znakomicie się zazębiła. Wszystkie koncerty dostarczyły dużo emocji i fantastycznych dźwięków.