Jest takie memogenne stwierdzenie o pięciu polskich płytach co rusz wrzucanych na piedestały przez różnych dziennikarzy. A gdzie tam! W 2018 roku ukazało się wiele świetnych albumów zarówno debiutujących jak i tych bardziej doświadczonych zespołów, projektów czy muzyków i muzyczek. Dzięki pracy mniejszych wydawnictw i netlabeli można było odkryć wiele świeżej, dobrej i obiecującej muzyki. Poniższe zestawienie (podobnie jak w przypadku topki spoza Polski) zawiera albumy z którymi miniony rok najbardziej się kojarzył, wydawnictwa najczęściej słuchane, subiektywnie najlepsze i najbardziej godne polecenia.

10. 3moonboys – Zawsze jest za krótko


Ewolucja w poszukiwaniu nowych środków wyrazu przyniosła 3moonboys to pięknie motoryczne i świeże brzmienie: klimatyczną elektronikę, nienachalną i nośną, z echami np popu, choć bez oczywistej piosenkowej struktury. Brzmienie stało się najważniejszym przekaźnikiem emocji i całkiem przyjemnie słucha się jego nieoczywistości.

9. Ugory – Matko ciszy


Na Matko ciszy Ugorom udało się połączyć klimatyczność utworów z jednoczesnym niesamowicie dobrym hałasem, (chwilami niemal ścianą dźwięku) raz po raz zalewającym uszy. Dziwna energia tej muzyki wprawia w trans i stwarza nastrój niepokoju. Drony dodają specyficznego klimatu, łagodniejszy Glina i korzenie łączy w sobie ciekawą melodyjność, świetne brzmienie gitar (w tym przypadku nie ma zarzutów do całości płyty), głos wokalisty w każdym z utworów uderza z odpowiednio wielką siłą, a niemal psychodeliczna w swoim wydźwięku Szósta noc bez snu wieńczy ten niespełna półgodzinny album eksplozją dźwięków, ekspresji i energii.

8. młody π – zdycham powoli ale konsekwentnie ep


Największą zaletą EP-ki młodego π to inteligentny, choć nieprzystępny humor i zawarty w jego tekstach. Estetyka raczej nie dla każdego i trzeba się w nią wgryźć. Siedem bardzo introspektywnych numerów w połączeniu z dobrymi bitami działa świetnie, czasem wprowadzając trochę w zadumę nad życiem, a czasem pozwalając zdystansować się od świata tak, jak zdaje się robić to raper.

7. S K Y – p r e y


To mroczna, atmosferyczna oraz ciężka od basu i emocji muzyka. Dźwięki syntezatorów tworzą specyficzny, niepokojący klimat. W każdym utworze słychać smutek, chłód, wrażliwość i siłę. Pełna recenzja dostępna tutaj.

6. Katie Caulfield – Mutual Dreaming


Wyważając ciężkość, muzycy z Katie Caulfield stworzyli dzieło potrafiące raz za razem to zadziwić, to zmrozić krew w żyłach, zaskoczyć czy zachwycić. Długie kompozycje robią niesamowite wrażenie swoją mocą i klimatem. Mutual Dreaming z pełną mocą rozbudza zapomnianą energię, choć może być to album trudny w odbiorze i jak przyznają członkowie zespołu, trzeba mieć do niej nastrój. Pełna recenzja dostępna tutaj.

5. Panowie – Full Automatik

Świetny hipnagogiczny pop bez odbiegania w schematy. Każdy z utworów na wydawnictwie zawiera w sobie dużo energii i specyficznego klimatu, bardzo dobrze współgrającego z melodyjnymi i nośnymi kompozycjami.

4. Koko Die – Distant Light EP

Pierwszy solowy minialbum Konrada Nikla to jedno z najbardziej autentycznych wydawnictw tego roku.
Distant Light EP wypełniają historie o końcach pewnych etapów w życiu i zamkniętych rozdziałach. Koko Die świetnie przekazuje emocje, które wyzwalają również wszechobecne w czterech nagraniach melancholia, wrażliwość i ekspresja słyszana w głosie muzyka. Pełna recenzja dostępna tutaj.

3. FFRANCIS – Off the Grid

Muzyka na
Off the Grid wprawia w stan dziwnego rozmarzenia. Niezwykły i atmosferyczny głos Misi Furtak, dźwięki basu (prawdopodobnie tego pięknęgo w kształcie motyla, na którym muzyczka gra podczas koncertów) oraz w większości spokojne, głębokie i dziwnie drżące, elektroniczne bity Piotra Hatti Vatti Kalińskiego składają się na album nietypowy brzmieniem i do tego całkiem urzekający. Do tego album stoi na wysokim poziomie jeśli chodzi o konstrukcje utworów.

2. Bukowicz – Dyskomfort w głowie

Chłód i melancholia, tak bardzo zaznaczone we wszystkich piosenkach (oszałamiającej mieszance shoegaze’u, zimnej fali i dream popu), stwarzają niesamowity klimat: nieco senny, duszny i zimny jednocześnie. Ciężar kompozycji został odpowiednio wyważony. Uwagę zwraca ich melodyjność, a także fantastyczne brzmienie gitar i wyraźnie zaznaczający się w aranżacjach bas. Dzieło urzeka osobliwym klimatem. Pełna recenzja dostępna tutaj.

1. Mazutti – Kształt Jazzu Który Ma Dojść

Mazut (Marcin Turowski i Paweł Starzec) i Macio Moretti stworzyli album pełen znakomitych kompozycji, tak przedziwnych, i może trochę wymagających, jak  porywających. Warto zaznaczyć, że album nagrano na starych instrumentach. Eksperymentalna mieszanka, przepięknych dźwięki m. in. organów hammonda, syntezatora modularnego, liry korbowej czy thereminu (a nawet i wuwuzeli) penetrują mózg i działają bardzo energetycznie. Czasem i hipnotyzują.