Rokrocznie pojawia się ten sam problem: wybór ścisłej dziesiątki najlepszych albumów, wydanych w roku jaki się podsumowuje, utrudnia duża ilość dobrej muzyki. Choć i tak wiadomo, że nie przesłuchało się każdej nowej płyty.  Poniższe zestawienie obejmuje najczęściej słuchane albumy wydane w 2018 roku, wydawnictwa najbardziej się z tym rokiem kojarzące, oraz te (subiektywnie) najlepsze i godne polecenia.

10. Exploded View – Obey


Drugi album Exploded View ma w sobie więcej spokoju niż debiut z 2016 roku. Z tym spokojem wiąże się też uczucie niepokoju wywoływane przez tę muzykę. Celowa monotonia większości kompozycji (eksperymentalny post-punk pomieszany z akustycznymi i syntezatorowymi wolniejszymi kawałkami) zdaje się hipnotyzować. Dużo w tym wszystkim klimatu. Warto zwrócić uwagę na prześwietny, mroczny i monotonny Rant.

9. Cloud Nothings – Last Building Burning


Siłą tej muzyki jest zdecydowanie energia którą wytwarza: w każdym z utworów na płycie zawarto jej wiele, podobnie i emocji. A te zawierają się w pełnym ekspresji głosie wokalisty, pięknie balansującym na granicy punkowego zaśpiewu i krzyku. Zdecydowanie warto słuchać głośno.

8. Tangled Hair – We Do What We Can


Pierwszy długogrający album math rockowego /math popowego Tangled Hair. Przyjemnie melodyjny i pełen świetnych partii instrumentalnych album zaskakuje świeżością. Wokal, chociaż dobry, schodzi tam na drugi plan – jak to często ma miejsce w tym gatunku muzycznym. Fantastyczna gra na perkusji w Yeah, It Does Look Like A Spider. Bardzo dobry i ciekawy debiut.

7. TT – LoveLaws


Bardzo klimatyczne dzieło. Bity, sample, syntezator i delikatne, klimatyczne dźwięki gitar oraz cudownie podkreślającego atmosferę downtempo basu, mieszają się ze sobą nieustannie. Nieco rozmarzony i eteryczny głos Theresy Wayman, z odpowiednią dawką wrażliwości i emocjonalności opowiada o miłości bezwarunkowej, miłości samej w sobie, macierzyństwie i samotności z jaką musi mierzyć się muzyczka na trasach koncertowych. Pełna recenzja tutaj.

6. Daughters – You Won’t Get What You Want


Elektryzująca dawka energii zawarta w każdej piosence na albumie, w połączeniu z dobrymi tekstami, wywołuje dziwny nastrój i uczucie niepokoju. You Won’t Get What You Want jest pełen niesamowicie dobrego hałasu, który swoim szalonym rytmem może wieczorem powodować bezsenność. 

5. Jon Hopkins – Singularity


Wydawnictwo pełne pięknych kompozycji, mocy i witalności, zrównoważone w drugiej części ambientowymi i bardzo klimatycznymi utworami. Zaangażowanie się może zająć chwilę, jednak warto to zrobić.

4. St. Vincent – MassEducation


Nowe aranżacje dwunastu utworów z poprzedniej płyty St. Vincent wydobyły z nich niezwykłe pokłady wrażliwości i emocji, wcześniej zaszyte gdzieś wśród electropopowych kompozycji. To dość intymna i surowa płyta, gdzie fortepian i świetny głos wokalistki pozwoliły skupić się na przekazie tekstów: zacierających się relacjach z drugą osobą bądź przejmującej samotności. Pełna recenzja dostępna tutaj.

3. Kælan Mikla – Nótt eftir Nótt


Zniewalająca siła mroku, świetnych melodii  i atmosfery niczym w mrocznej baśni Charakterystyczny, chwilami niesamowicie ekspresyjny, śpiew wokalistki Laufey Soffíi może czasem wywołać gęsią skórkę. Podobnie działa chłód, niepokój i ogólny klimat tych synth-punkowych/ coldwave’owych kompozycji. A wszystko jest niczym trans. Pełna recenzja dostępna tutaj.

2. Thom Yorke – Suspiria (Music For the Luca Guadagnino Film)


Introspektywna elektronika / ambient z pięknymi orkiestracjami i atmosferycznymi interludiami. Każda ze bardzo dobrze przemyślanych i prześwietnych kompozycji na tej ścieżce dźwiękowej ( np. przywołujący echa krautrocka Volk, czy długi i ambientowy A Choir of One) wspaniale buduje atmosferę niepokoju i zawiera w sobie dużo dziwnej melancholii, a sam utwór Suspirium urzeka zawartymi w niej spokojem i melancholią, słyszanymi zarówno w pięknej melodii fortepianu jak i w głosie Yorke’a.  Pełna recenzja dostępna tutaj.

1. Low – Double Negative


Low całkowicie przekracza wyznaczone przez siebie samych 25 lat temu muzyczne granice, zaskakując głębią całkowicie elektronicznego brzmienia, odbieganiem w ambient i drone music oraz przetwarzanymi wokalami. Double Negative to 11 znakomitych kompozycji w duchu Low, łączących w sobie szlachetny minimalizm i wyzwalającą siłę. Wszystko jest jednocześnie nowe i bardzo znajome, a na pewno niesamowicie hipnotyzujące. Pełna recenzja dostępna tutaj.