To nie tylko ostatni koncert na tej trasie, ale też ostatni promujący płytę Okovi. Tak powiedziała Zola Jesus stojąc na scenie we wrocławskich Zaklętych Rewirach. Muzyczka zakończyła ten etap swojej twórczości niesamowitym i pełnym wrażeń koncertem.

Na początku zgasły wszystkie światła. Na scenie pojawili się skrzypaczka Michelle Woodward i gitarzysta Alex De Groot. Zola Jesus wyłoniła się z mroku. Szła powoli ze spuszczoną głową, budując napięcie, przy dźwiękach Veki. Specyficzne oświetlenie sceny i cień rzucany na ścianę przez wokalistkę stworzyło mroczny klimat. Muzyczka hipnotyzowała publiczność swoją prezencją sceniczną oraz pięknym, mocnym i pełnym ekspresji głosem. Setlistę w dużej mierze wypełniły utwory z Okovi (Veka, Soak, Witness, SiphonWiseblood, Remains i Exhumed), ale nie zabrakło też starszych kawałków ze wszystkich albumów długogrających wokalistki. Zgromadzeni w Zaklętych Rewirach ludzie mogli usłyszeć więc takie piosenki jak Dangerous Days, Hikikomori, Bound, Night i Vessel, ale także świetne Clay Bodies z The Spoils. Wszystkie zaprezentowane przez trójkę muzyków utwory brzmiały rewelacyjnie i spotkały się z bardzo żywą reakcją publiczności. Widać było, że każdy z uczestników koncertu przeżywał go na swój sposób: większość stała wpatrzona w Zolę Jesus, a co poniektórzy ruszali się (bądź próbowali się ruszać) w rytm oszałamiających dźwięków.

haha

Zola Jesus /fot. Mateusz Stypuła

hoł

fot. Mateusz Stypuła

Nika Danilova odezwała się po zaśpiewaniu Hikokomori. Więc teraz jest ta część w której mówię… zaczęła i widać, że trudno jej było wyprowadzić się z transu, w jakim była śpiewając. Przyznała, że to ostatni koncert promujący płytę Okovi i dodała z humorem Na scenie jest trochę smutno i panuje słodko-gorzka atmosfera. Jestem gotowa i chcę już nagrać nową płytę, ale też bardzo się cieszę, że mogę ostatni raz wystąpić na scenie z tą dwójką wspaniałych ludzi i zaśpiewać u was. Więc dziękuję wam bardzo. Dziękuję. Ostatnie Dziękuję dodała już po polsku – często je później powtarzała. Przed wykonaniem Witness wspomniała, że napisała tę piosenkę dla swojego wujka, który zmaga się z depresją i dwa razy próbował popełnić samobójstwo. Zadedykowała ją każdej zmagającej się z podobnymi problemami osobie na sali. Występ w mniejszym klubie, gdzie praktycznie nie ma bariery oddzielającej muzyka od publiczności, pozwolił na więcej. Pełna energii muzyczka bardzo często ruszała się, chodziła po dość małej scenie, skakała, a nawet wbiegała na ścianę. I to trzy razy! Oprócz tego nierzadko śpiewała klęcząc i wiła się po podłodze. Bo przecież jak wspomniała w sierpniu na OFF Festivalu Maksymalnie się angażuję w to co robię. Niesamowite wrażenie zrobiło to, co stało się podczas wykonywania Exhumed. W pewnym momencie Danilova zeszła ze sceny do zahipnotyzowanych fanów, chwilę śpiewała wśród nich, następnie uklęknęła na podłodze i zaczęła wydawać z siebie nieartykułowane dźwięki, jęki i okrzyki, a w pewnym momencie nawet i growl, choć równie dobrze mógł to być ktoś z widowni. Później już zeszła ze sceny, ale entuzjazm publiczności nie mógł pozostać niezauważony. Muzyczka szybko wróciła i zaśpiewała Skin z albumu Conatus. Minimalistyczny i klimatyczny aranż w połączeniu z mocnym głosem zadziałał cudownie.

dark

fot. Mateusz Stypuła

hihi

fot. Mateusz Stypuła

Po koncercie Zola Jesus dość szybko wyszła porozmawiać z fanami. Takie zachowanie się ceni! Koncert we Wrocławiu na pewno pozostanie w pamięci na długo, nie tylko ze względu na pożegnanie z trasą Okovi. To był fantastyczny i pełen emocji koncert. I również dostarczający wielu wrażeń performance na najwyższym poziomie.