Krakowski Klub Studio był ostatnim z przystanków jesiennej części trasy Nosowska na tłusto. Nie obyło się bez przyjemnych momentów i niespodzianek. Nosowską supportowała wystąpiła Agata Karczewska, wokalistka i tekściarka z Warszawy tworząca muzykę stanowiącą skrzyżowanie folku z country. W zeszłym roku ukazała się jej debiutancka EP-ka You’re Not So Special. Podczas półgodzinnego setu wokalistka zaprezentowała piosenki z tego minialbumu. Na scenie wystąpiła sama z czerwoną gitarą akustyczną. Z racji ograniczonego czasu muzyczka nie traciła cennych chwil na wprowadzenia i rozmowę, a i tak można było odnieść wrażenie, że publiczność jest całkiem na niej skupiona. Karczewska ma przyjemną barwę głosu, a swoich tekstach opowiada solidne, często zawiłe i pełne emocji historie. Nawiązujące do tradycji amerykańskiej piosenki, dosłownie przepełnione słowami utwory prezentowały historie z perspektywy dziewczyny, a także chłopaka i można przypuszczać, że większość publiczności nie mająca często styczności z muzyką folkową, była w pewien sposób zaintrygowana. Karczewska wyróżnia się spośród wszystkich bardów z gitarą właśnie dzięki umiejętnemu pisaniu. A jej występ w Krakowie był całkiem ciekawy.

jeb

Agata Karczewska / fot. Mateusz Stypuła

Koncert Katarzyny Nosowskiej rozpoczął się piosenką Jeśli wiesz co chcę powiedzieć w nowej, mocno elektronicznej aranżacji Zamilskiej. Zmienił się skład zespołu towarzyszącego wokalistce: na scenie pojawili się Michał Fox Król, Michał Bunio Skrok i Łukasz Malina Malinowski. Każdy z nich zaprezentował się (jak przystało na profesjonalistów) świetnie. Improwizacja na perkusji tego ostatniego skłoniła Nosowską do zażartowania Muszę uważać, bo Malinę za chwilę capnie jakaś diva pop, tak dobrze gra. Publiczność zareagowała entuzjastycznie gdy po tym mocnym wstępie Nosowska zaśpiewała Daj spać! Aranżacji nie zmieniono, a i tak ten bardzo dobry utwór zabrzmiał świeżo i niezwykle energicznie. Pierwszym numerem z BASTY zagranym w Krakowie okazał się singlowy Ja pas!

Sama muzyczka miała w sobie dużo energii, często się uśmiechała i przełamując skrępowanie na scenie wykonywała ruchy rękami, przebierała nogami i ruszała głową do rytmu. Zamiast trzymać się blisko statywu jak miało to miejsce w przeszłości opracowała sobie charakterystyczną choreografię. Już w Ja pas! trochę tańczyła, a później podczas wykonywania coveru The Chemical Brothers Hey Boy Hey Girl całkiem dała się ponieść pięknym rytmom muzyki elektronicznej. Po tym zdecydowanie porywającym coverze wokalistka powiedziała, że to ostatni raz gdy grają ten utwór, ponieważ na zimowej trasie koncertowej będą grać inne covery. Nowych, bardzo zgrabnych i często porywających aranżacji doczekały się również takie piosenki jak piosenka o pogrzebie czyli Keskese i Rozszczep. Ostatnia wyszła pięknie, ale też bardzo odważnie: to już nie była spokojna i przejmująca minimalizmem elektroniczna kompozycja, a szybki elektroniczny numer z niemal klubowym bitem, co naprawdę dobrze kontrastowało się ze smutnym tekstem.

Ehhhh

fot. Mateusz Stypuła

What?

Katarzyna Nosowska / fot. Mateusz Stypuła

Prezentowane z niesamowitą mocą kompozycje z najnowszego wydawnictwa wokalistki brzmiały prześwietnie i spotkały się z entuzjastycznymi reakcjami publiczności. Większość osób znała już na pamięć tekst każdej z nowych piosenek. Oprócz wspomnianego Ja pas! licznie zgromadzeni w Klubie Studio ludzie mogli usłyszeć między innymi Kto Ci to zrobił?, Takie to przykre, Lanie, Nagasaki czy Brawa dla państwa. Przed wykonaniem każdej z nowych piosenek na scenie pojawiał się syn Nosowskiej, Mikołaj Krajewski. Ustawiony jakby trochę z boku razem z Michałem Buniem Skrokiem pełnił rolę chórków. Później wykonał Mówiła mi matka razem ze swoją mamą, co stanowiło jeden z najlepszych i najcieplejszych momentów wieczoru. I można pomyśleć, że na scenie aż kipiało od emocji, ponieważ Katarzyna Nosowska bardzo się wzruszyła i nie mogła nie uronić kilku łez, gdy jej syn krzyknął do publiczności Zróbcie wielki hałas dla mojej mamy! Krajewski później podziękował po kolei każdemu z zespołu: od muzyków, przez technicznych, po menadżerkę.

koniec

Od lewej: Michał Fox Król, Mikołaj Miki Krajewski, Katarzyna Nosowska, Michał Bunio Skrok / fot. Mateusz Stypuła

Chciałabym umieć powiedzieć niektórym osobom „Nie, proszę tak do mnie nie mówić”. Tak muzyczka zapowiedziała bardzo dobre wykonanie Do czasu. Goń to piosenka o tym, że nigdy nie jest za późno by uciec, adresowana do dziewczyn, ale zdaniem wokalistki do chłopaków też może być, ponieważ oni też mogą zmagać się z problemami przedstawionymi w tekście. Temat zdrady powracał i w piosenkach i w ich zapowiedziach (Teraz będzie piosenka o zdradzie), pojawiła się piosenka o listopadzie (bo mamy listopad) czyli Ulala, piękny sen zapisany w formie piosenki czyli Polska, a Łona w Boję się poleciał z taśmy: przed wykonaniem kawałka Nosowska powiedziała, że raper ma dwoje małych dzieci w domu i musi się nimi zajmować, a ona obecnie namawia go by pojawił się jako gość na jej zimowej trasie Nosowska na tłusto i BASTA. Oprócz tego wspomniała koncert w Szczecinie, gdzie Łona wystąpił i podczas tego numeru pokazywał publiczności, żeby mahali rękami jak na hip hopowym, rapowym koncercie.  Gdy rozpoczął się wers Łony, Mikołaj Krajewski dyskretnie dał znak wszystkim by zaczęli machać rękami, tak jak opisała to chwilę wcześniej jego mama. Standardowy set zakończył się mocno elektronicznym i soczystym Dosyć, ale trójka muzyków towarzyszących pojawiła się na scenie dosłownie chwilę po zejściu z niej. Michał Bunio Skrok zaśpiewał cover Childish Gambino Redbone i zachwycił barwą głosu oraz oddaniem ducha oryginału. Katarzyna Nosowska wyszła na scenę chwilę później, powiedziała, że wśród publiczności jest para obchodząca rocznicę ślubu, zadedykowała im wykonanie Nomady i nawet próbowała zaśpiewać z publicznością Sto lat, ale się widocznie speszyła. Piękny prezent.

no nieeee

Michał Bunio Skrok / fot. Mateusz Stypuła

pffff

fot. Mateusz Stypuła

Ostatni bis zaskoczył najbardziej: oto przy drugim wykonaniu Ja pas! na scenie pojawili się tancerze draq queen i zaprezentowali niecodzienny performance w rytmie tego utworu. Pomysł bardzo świeży, a na dodatek to jedyna taka grupa w Krakowie. Jej członkowie skontaktowali się z wokalistką przez Instagrama i zapytali się czy mogą wystąpić w Klubie Studio. I na tym koncercie sprawdziło się to naprawdę dobrze. Ostatni koncert na trasie Nosowska na tłusto dostarczył dużo wrażeń i na pewno zapadnie w pamięć nie tylko ze względu na zaskakujący finał.

phi

Prześwietlona różowym światłem wokalistka i tancerze / fot. Mateusz Stypuła