Mrok, chłód, niepokój. Kælan Mikla zdecydowanie wiedzą jak stworzyć atmosferyczne piosenki.Nótt eftir Nótt, łączy w sobie atmosferę mrocznej baśni i świetne melodie, a brzmienie albumu balansuje na granicy post-punku, coldwave’u i darkwave’u.
Płyta jest spójna, dojrzała i hipnotyzuje brzmieniem, a każda ze znajdujących się na niej kompozycji bardzo angażuje swoim klimatem. Charakterystyczny, chwilami niesamowicie ekspresyjny, śpiew wokalistki Laufey Soffíi potrafi czarować jednocześnie wywołując gęsią skórkę. Podobnie działa chłód, niepokój i ogólny klimat tych post-punkowych / coldwave’owych kompozycji. Trudno uwolnić się z tego pięknego transu. Wydawnictwo otwiera zbudowany na syntezatorach, niepokojący i mroczny Gandreið (Lot czarownicy). Świetnie sprawdza się tam atmosferyczny śpiew wokalistki, a kawałek wspaniale buduje klimat całej płyty. W niesamowicie nośnym i melodyjnym gotyckim /post-punkowym Nornalagið (Piosenka czarownicy) słychać krzyki rzekomej wiedźmy.

Zespołowi udało przetworzyć to co je inspiruje (The Cure i Placebo jak przyznały w notce prasowej same muzyczki) w coś bardzo oryginalnego i porywającego. Singlowe Hvernig kemst ég upp? (Jak mogę wstać?) również brzmi rewelacyjnie. Skuggadans (Taniec cieni), Draumadís (Wróżka spełniająca marzenia) i Andvaka (Bezsenny) urzekają melodyjnością, nieprzeciętną ekspresją słyszalną w głosie wokalistki oraz klimatem. I właściwie trzeba przyznać, że na płycie nie ma ani jednego słabego kawałka. We wszystkich utworach słychać niezwykłe zgranie przy równoczesnym zachowaniu pięknej, chwilami zdaje się nieokiełznanej, surowości. Warto zwrócić też uwagę jak bardzo dobre są na płycie partie basowe i syntezatorowe. Cudnie tmosferyczny utwór Nótt eftir Nótt (Noc po nocy) został wyprodukowany przez Bang Gang. Wydawnictwo zamyka mroczna piosenka Dáið er allt án drauma (Śmierć jest wszystkim bez marzeń).

Nótt eftir Nótt piorunuje brzmieniem, wspaniałym pomieszaniem post-punku, cold wave’u, dar wave’u i gotyckiego rocka. To chłodny i bardzo atmosferyczny album pełen hipnotyzujących kompozycji. I chyba najlepiej słuchać go po zmroku.