W ramach trasy koncertowej promującej wydany w tym roku album Stains on Silence, zespół Girls Names przyjechał zagrać koncert w krakowskim Klubie RE. Na trasie towarzyszyła im zaprzyjaźniona muzyczka, Maria Somerville. Jako support wystąpił polski zespół Bukowicz.

Bukowicz
Niedawno ukazał się debiutancki album zespołu Bukowicz, Dyskomfort w głowie. Na krakowskim koncercie można było usłyszeć w dużej mierze piosenki z tej rewelacyjnej płyty. Klimatyczne, skąpane podczas koncertów niemal wyłącznie w czerwonym świetle wnętrze sali wprowadziło specyficzną atmosferę bardzo odpowiadającą utworom wykonywanym przez muzyków. Każda z piosenek zawartych na płycie brzmi znakomicie na żywo, w dodatku zespół tworzy trójka niesamowicie utalentowanych muzyków, uważnych i bardo oddanych temu co robią. Oprócz utworów z albumu zespół zagrał jeszcze X i Anno. Ten drugi kawałek wyróżniał się od większości kompozycji szybszym rytmem i pełnym dystansu tekstem. Chociaż dystansu w pozostałych napisanych przez Jakuba Buczka tekstach nie brakuje, ten bardziej wyodrębnił się z reszty. Wokalista zwrócił uwagę na tę różnicę i dodał To bardzo prawdopodobne, że już nie usłyszycie tego kawałka. Chłód, melancholia i dziwna energia dźwięków – wspaniałego pomieszania cold wave’u i shoegaze’u – została świetnie przyjęta przez publiczność. Koncert wypadł przepięknie i trudno było nie zachwycać się pełnym pasji wykonaniem każdego z wyżej wymienionych utworów.

mde

Bukowicz. Od lewej: Aneta Maciaszczyk, Jakub Buczek, Michał Warzecha / fot. Mateusz Stypuła

Maria Somerville
Swoim setem muzyczka znacznie uspokoiła rozemocjonowaną po koncercie Bukowicza publiczność. Somerville tworzy bardzo klimatyczną muzykę, a swoim atmosferycznym głosem kreśli niezwykle nastrojowe obrazy. Specyficzny chłód jej kompozycji bardzo dobrze działał na publiczność i całkowicie ją angażował. Somerville pojawiła się na scenie sama, z gitarą elektryczną – jej krótki koncert miał dość intymny charakter. Zdecydowanie pozwolił się wyciszyć, chłonąć każdy przepięknie zagrany i zaśpiewany przez tę multiinstrumentalistkę utwór. Pięknych i chłodnych, a nawet balansujących na granicy niepokoju dźwięków nie brakowało. Somerville tajemniczo (a może i przekornie) nie zapowiadała granych przez siebie piosenek i tylko jedna z nich jest znana z tytułu: Eyes Don’t Say It. Dzięki temu zdobyła ciekawość publiczności, która była nawet zaskoczona, że jej set skończył się szybko: ludzie przez chwilę nie wiedzieli czy Somerville wróci na scenę czy nie. Jej koncert wypadł naprawdę dobrze i warto czekać na więcej od tej świetnej muzyczki.

mde

Maria Somerville / fot. Mateusz Stypuła

Girls Names
Zespół nie miał sobie równych jeśli chodzi o zjednywanie publiczności. Girls Names grali z niesamowitym zaangażowaniem, energią, a moc ich piosenek sprawiała, że większość osób zaczęła się ruszać i tańczyć do rytmu muzyki. A tę  zdecydowanie trzeba usłyszeć na żywo: o ile piosenki na płytach Girls Names brzmią prześwietnie, o tyle koncerty reprezentują nawet i wyższy poziom brzmienia (zarówno każdego instrumentu jak i kompozycji jako całości), hipnotyzują pięknym hałasem i bardzo dobrze słyszalną w głosie wokalisty ekspresją. Na koncercie w krakowie Girls Names zagrali piosenki z płyty Stains on Silence (między innymi The Impaled Mystique, 25 i Haus Proud) i kilka starszych kawałków (z wydawnictw Arms Around a Vision i The New Life). Wokalista niespecjalnie zapowiadał wykonania kolejnych utworów, nadrabiał za to energią, ekspresją i wywoływał głośniejszy aplauz dziękując po polsku za ciepłe przyjęcie prezentowanych przez zespół piosenek. Swoim koncertem Girls Names wywołali u publiczności te najlepsze emocje. Prawdziwa ściana dźwięku i pełne ekspresji wykonanie jednego z utworów zakończyło ten fantastyczny koncert i trudno było po tym ochłonąć, i tylko jedna myśl mogła kłębić się w głowie większości obecnych w klubie osób: tak właśnie kończą się dobre koncerty.

W środku tygodnia w krakowskim Klubie RE można było pozwolić, by melancholia i chłodny klimat zahipnotyzowały, a trzy fantastyczne koncerty wyzwoliły wiele energii. Uszy zalała piękna fala dźwięków.