Podczas koncertu Mikromusic w bielskim Klubie Miasto  dużo mówiło się o szczęściu i jego definicji. Muzycznie zespół dostarczył publiczności wielu powodów do radości.

Bielsko-Biała stanowiła jeden z 27 przystanków zespołu na trasie jesiennej trasie koncertowej zespołu. W Mieście muzycy zaprezentowali głównie materiał ze swoich dwóch ostatnich płyt (Tak mi się nie chce i Matka i żony), jednak można było też usłyszeć ich starsze piosenki, takie jak Szkodnik czy prawdopodobnie najpopularniejsze Takiego chłopaka i odśpiewaną na bis wspólnie z publicznością Niemiłość 2. Pierwszy utwór został zresztą zagrany dwa razy: pierwszy raz w wersji takiej, w jakiej pojawia się na Pięknym końcu, później w wersji, którą zespół już od jakiegoś czasu gra na koncertach,  szybszej, bardziej skocznej i z wykorzystaniem ukulele, na którym zagrała Natalia Grosiak. Publiczność przyjęła te kawałki bardzo entuzjastycznie i trudno powiedzieć na który z utworów zareagowała żywiej.

dav

Część Mikromusic. Od lewej: Adam Lepka, Dawid Korbaczyński, Natalia Grosiak, Robert Szydło / fot. Mateusz Stypuła

Z Tak mi się nie chce można było usłyszeć między innymi Tak tęsknię od którego koncert się rozpoczął, Koniec zimy, Synu, Na krzywy ryj, i Pieśń Panny IV. Wykonanie Syreny (Pieśni żeglarzy) (i Pięknego chłopa) wokalistka zwyczajowo zapowiedziała błyskotliwymi i wartymi uwagi historiami powtarzanymi na każdym koncercie. Z Matek i żony Mikromusic zaprezentowali i między innymi Dom i Bezwładnie w którym świetną solówkę na gitarze zagrał Dawid Korbaczyński. Aranżacja utworu Krystyno została zmieniona. Zgromadzona w Klubie Miasto publiczność mogła usłyszeć tę piosenkę w bardzo dobrej, skocznej, a dzięki chórkom Roberta Jarmużka niemal biesiadnej wersji. Ta wersja mogła powstać w ramach Mikromusic z Dolnej Półki. Jarmużek, Sobolak, Szydło i pozostali muzycy zwracali uwagę rewelacyjnymi instrumentalizacjami. Czysty profesjonalizm połączony ze stuprocentowym zaangażowaniem.

Natalia Grosiak wie jak rozmawiać z publicznością. Na scenie między wykonaniem kolejnych utworów opowiadała krótkie, interesujące i często śmieszne historie. Po zagraniu Leć uciekaj, nawiązując do tej piosenki (jako traktującej o poszukiwaniu szczęścia i realizacji marzeń), opowiedziała jak to skończyła prawo, pracowała przez jakiś czas jako prawniczka i któregoś dnia postanowiła zaryzykować i spełnić swoje marzenia – i zwolniła się z pracy. Dzięki temu może robić to co robi. Później z humorem dodała, że Korbaczyński był nauczycielem informatyki, ale on się nie zwolnił, tylko jego zwolnili. Podczas koncertu publiczność mogła też dowiedzieć co posłużyło jako inspiracja do napisania piosenki, która obok wspomnianych wyżej utworów, może stać się (o ile już się nie stała) kolejnym koncertowym przebojem zespołu, czyli Tak mi się nie chce. Któregoś dnia Grosiak jechała samochodem, a w radiu odbierały tylko dwie stacje z ciągłym powtarzaniem you are sexy. Więc wokalistka postanowiła napisać swoją piosenkę o tym. A o potencjale utworu świadczą już piski kobiecej części widowni po usłyszeniu jej pierwszych dźwięków. Sam refren również został odśpiewany – głośno – wspólnie z publicznością. Odwołanie do szczęścia pojawiło się pod koniec koncertu w pytaniu Jesteście szczęśliwi?

Trzeba przyznać, że Mikromusic zdecydowanie wiedzą jak oczarować publiczność i wywołać w ludziach entuzjastyczne reakcje. Jesienny koncert w Bielsku-Białej można zaliczyć do bardzo udanych.

dav

fot. Mateusz Stypuła