Wydane rok po premierze poprzedniej płyty Twenty Twenty pokazuje, że Molly Nilsson bardzo dobrze czuje się w sprawdzonej przez siebie formule. Ma to swoje plusy i minusy.

Najnowsze wydawnictwo wokalistki urzeka specyficznym rodzajem melancholii. W każdej piosence można odnaleźć klimat nostalgii i smutku, wzmocniony przez specyficzną barwę głosu Nilsson i przyjemnie brzmiące syntezatory. Kompozycje są raczej stonowane. Lirycznie album opowiada historie o końcach i niepewnej przyszłości. Teksty spoglądają jednak w tę przyszłość z nadzieją, najlepiej wyrażoną we fragmencie otwierającego płytę utworu Every Night Is New (I don’t care if the world is through / every night is new).

Minimalistyczny i niesamowicie atmosferyczny singlowy Serious Flowers to jedna z najładniejszych piosenek na płycie. Najciekawiej, biorąc pod uwagę dotychczasową twórczość Nilsson, brzmią instrumentalne i jazzujące Intermezzo: My Mental Motorcycle z przewodzącą partią saksofonu i singiel Days of Dust w którym można usłyszeć gitarę elektrycznąKlimatyczne i melancholijne dźwięki syntezatorów oraz głos Nilsson brzmią bardzo dobrze. Mimo wszystko można odnieść wrażenie, że to wszystko już było, a muzyczka stworzyła dla siebie strefę komfortu z której nie wychodzi, a którą z każdą płytą jedynie poszerza. A taka konwencja może po pewnym czasie zmęczyć.

Synthpopowe kompozycje zawarte na Twenty Twenty oczarowują sennym klimatem i melancholią nużąc jednocześnie powtarzalnością brzmienia. Wydawnictwo prezentuje przyjemną i sprawdzoną formułę, do której muzyczka przyzwyczaiła już swoich fanów.