Travesty Child to nowy i dość tajemniczy projekt z Los Angeles, którego mózgiem jest Christian Chico. Na początku września ukazała się jego debiutancka EP-ka Lineage of Hurt.

Twórczość projektu to mieszanka dark wave’u, shoegaze’u i nowej fali. Pięć znajdujących się na EP-ce utworów ma niesamowity, mroczny i zniewalający klimat. W obliczu muzyki Travesty Child słowa tracą znaczenie: uszy zalewa przepiękna fala syntezatorów. Nad wszystkim zdaje się unosić dziwna mgiełka. Wokal został przetworzony, a co za tym idzie trudniej zrozumieć teksty piosenek. Śpiew zdaje się dobiegać z oddali, jakby zza zamkniętych drzwi. Lineage of Hurt jest pełne fantastycznych i mrocznych dźwięków. Syntezatory odgrywają ważną rolę na albumie – to one tworzą ten specyficzny klimat. Wszystko zaczyna się krótkim instrumentalnym utworem Introduction. To rzeczywiście swoiste wprowadzenie w świat Travesty Child. Każdy utwór cechuje niezwykła melodyjność. Dream’s Keep i Love Vandal brzmią cudownie, z czego ten drugi numer jest najbardziej singlowym ze wszystkich pięciu. Brzmienie projektu często przywodzi na myśl bardziej elektroniczne The Cure, a piosenki projektu (szczególnie zamykające minialbum, rewelacyjnie mroczne Leisures in the Sky) w warstwie instrumentalnej brzmią jak gdyby Robert Smith udostępnił niepublikowane wcześniej b-side’y utworów z Disintegration. W twórczości projektu jest jednak spora dawka oryginalności, słyszalna w śpiewie wokalisty i ogólnym wykorzystaniu syntezatorów.

Piękno muzyki Travesty Child zdaje się uzależniać. Lineage of Hurt to bardzo dobry debiut, ciekawy i mroczny, niesamowicie atmosferyczny i melodyjny. Pełen dziwnej energii, melancholii i pięknych elektronicznych brzmień.