Organiczna, punkowa energia i ostrość brzmienia charakteryzowała IDLES już na zeszłorocznym debiucie Brutalism. Teraz wszystko kumuluje się na ich drugim wydawnictwie. Razem z nieraz znakomitymi tekstami piosenek stanowi mieszankę wybuchową.

Typowa dla punku surowość brzmienia jest wszechobecna na albumie i miesza się z bardziej garażowym graniem. Dominują proste aranże, mocna perkusja i niezwykła energia. Gitary chwilami tną niczym ostrza noży. Ważną rolę odgrywa tu bas, przewodzący w większości utworów. Mimo kojarzących się nieraz z nieprzystępnością typowym dla punku wokalem i surowości brzmienia, piosenki na krążku bardzo szybko zapadają w pamięć, a melodyjność (oczywiście połączona z punkowym rytmem i energią) niektórych numerów zaskakuje. Soulowy cover Solomona Burke’a został przearanżowany na punkową modłę i zespół poradził sobie z nim bardzo dobrze.

Teksty piosenek są tu niezwykle istotnym elementem. Często społecznie i politycznie zaangażowane, dotykają wielu problemów. Nie używają przy tym bardzo poetyckiego języka. Często przekaz jest prosty, lecz bardzo mocny. Wokalista i tekściarz Joe Talbot manifestuje przeciwko toksycznej męskości (ColossusSamaritans), pokazuje, że nie ma nic złego w byciu wrażliwym (Never Fight a Man With a Perm), mówi o tym, by nie krępowaniu się opinią innych ludzi (I’m Scum), opowiada o swojej córce (June), gardzi coraz bardziej absurdalnymi standardami piękna i roli mediów w ich kreowaniu (Television), porusza problem Brexitu i zachowania jedności wobec tej przemiany (Great) i chce uciec od okrucieństw współczesnego świata (Rottweiler).

Jeden z najmocniejszych punktów na płycie to singlowy Danny Nedelko. Tekst mówi o imigrantach i cechuje go bardzo prosty przekaz: wszyscy jesteśmy ludźmi i jesteśmy sobie równi. Refren szybko zapada w pamięć i zawiera ważne słowa: Strach wywołuje panikę, panika wywołuje ból / Ból wywołuje złość, złość wywołuje nienawiść. Dla wielu osób zdaje się to oczywiste, jednak ważne, by czasem poruszać takie kwestie. Talbot widzi ten tekst bardziej jako portret ludzkości, a nie piosenkę politycznie zaangażowaną. June to poruszająca historia córki wokalisty, która urodziła się martwa. Wyróżnia ją marszowy rytm. Jest pełna emocji, słyszalnych szczególnie w głosie Talbota. Tempo stopniowo narasta, by pod koniec stopniowo (choć szybciej) się wyciszyć. Pośród zaangażowanych tekstów znalazło się miejsce dla piosenki o niczym (Gram Rock), miłosnego wyznania (Love Song) i coveru (Cry to Me).

Wszystkie utwory na Joy as an Act of Resistance. porażają niesamowitą dawką energii. IDLES prezentują surową, punkowo-garażową muzykę z mocnym przesłaniem. Świat chyba potrzebuje takich prostych i mocnych przekazów jak te zawarte w tekstach większości piosenek na krążku. To bardzo solidna płyta.