Nothing zdecydowanie wiedzą jak budować klimat swoją muzyką. Ich trzeci album studyjny Dance on the Blacktop jest pełen dusznych i ciężkich piosenek. Czysta moc miesza się tu z melancholią zimnych dźwięków.

Na nowym wydawnictwie zespół prezentuje porządną mieszankę ciężkiej shoegazowej energii i alternatywnego rocka. Bardzo zgrabnie łączy ze sobą te wszystkie elementy. Otwierający riff i następujące po nim dźwiękowe uderzenie w Zero Day przykuwa uwagę swoją zrównoważoną siłą. To właśnie czysty shoegaze. Piosenkę kształtuje mroczny, dość zimny klimat i melancholijny głos wokalisty. Zaskakuje też czystość brzmienia i bardzo dobra jakość produkcji. Pozwala ona usłyszeć więcej i lepiej, a na koncertach wszystkie utwory i tak będą brzmiały o wiele głośniej i brudniej. Muzycy kontynuują shoegaze’owy manifest w Blue Line Baby. Kawałek brzmi bardzo klasycznie, jak gdyby oderwany od ram czasowych. Można by nim nawet zdefiniować wspomniany wyżej gatunek. Ma w sobie coś niepokojąco hipnotyzującego, może ukrytego w jednostajności brzmienia. Nothing wyłamują się z niego w szybkiej, alt rockowej i melodyjnej You Wind Me Up.

Plastic Migrane to jeden z najlepszych utworów na krążku. Oprócz pełnego ładunku dźwięków, w słuchacza uderza piękna melancholia. Świetnie brzmią tu gitary, odpowiednio ciężko i harmonijnie. Bardzo dobrze wypada też lżejsze i melodyjne Hail on Palace Pier. Dziwnego uroku nie można odmówić dusznemu i mrocznemu I Hate the Flowers. Tam przyjemną melodię skontrastowano z niepokojącym tekstem (Zatrzymaj wszystkie zegary w moim mózgu / Zapchaj wszystkie żyły / Zbuduj trumnę wokół domu / Pozbądź się ziemi z kanapy). Bardzo klimatyczny i zimny utwór.

Dance on the Blacktop to solidny album pełen mrocznych i dusznych, niepokojących piosenek. Minimum lekkości w trzech piosenkach równoważy ciężar muzyki (a raczej klimatu i emocji, jakie ona wywołuje) i odwraca uwagę od jednej wady płyty: jednostajności. Na wydawnictwie nie ma żadnych elementów zaskoczenia czy oryginalnych rozwiązań, urozmaiceń brzmieniowych. Nothing za to rekompensują ten brak świetnym brzmieniem, mocą gitar i klimatem.