W pierwszy dzień lipca prestiżowy kwartet smyczkowy Dobry Ton zagral samodzielny koncert w ogrodzie restauracji Kiełbasa i sznurek przy ulicy Pijarskiej w Krakowie. To z pewnością było wyjątkowe wydarzenie.

Sam koncert odbył się nie w środku lokalu, a w jego zaczarowanym ogrodzie, pełnym kwiatów i swobodnie sobie hasających kotów. Nic nie przeszkadzało tym zwierzętom w zabawie, gonieniu się i wspinaniu na murek. Wydarzenie rozpoczęło się chwilę po 20.30 i trwało niecałą godzinę. To dość mało, jednak przez ten czas muzyka wygenerowała wiele zachwytów i pozytywnych emocji. Dobry Ton, w składzie Krzysztof Katana, Piotr Mitka, Aleksander Frankiewicz i Dominik Frankiewicz, specjalizuje się w graniu własnych aranżacji znanych i mniej znanych piosenek muzyki popularnej. Takie właśnie piosenki kwartet zaprezentował zgromadzonej w zaczarowanym ogrodzie publiczności. Muzycy zaczęli koncert znana suitą z filmu Braveheart – Waleczne serce i swojej wersji piosenki Viva La Vida zespołu Coldplay. Po zagraniu tych utworów Krzysztof Katana podkreślił, że właśnie taką muzykę lubią wykonywać i wyraził smutek z powodu nieprzyznania Oscara ścieżce dźwiękowej do wyżej wymienionego filmu. Później kwartet przystąpił do wykonywania utworów Riptide Vance’a Joya i Use Somebody Kings of Leon. Warto zaznaczyć, że Piotr Mitka to człowiek wielu talentów i oprócz profesjonalnej gry na skrzypcach, świetnie gra też na ukulele – co zaprezentował podczas wykonywania Riptide – oraz prowadzi swoją szkołę nauki gry na tym instrumencie, znaną pod nazwą Domowa Akademia Muzyki. Następnie czwórka muzyków zagrala jeden z utworów Johna Legenda i Somebody That I Used To Know z repertuaru Gotye. W tym drugim utworze Mitka zagrał nawet na cymbałkach. Potem muzyka stopniowo stawała się coraz bardziej mroczna, chociaż uśmiechy nie schodziły z twarzy zgromadzonych w ogrodzie lokalu osób. Publiczność mogła usłyszeć melodię tytułową z serialu Polskie drogi, autorstwa Andrzeja Kurylewicza i bardziej rockowe piosenki ponieważ, jak stwierdził jeden z członków zespołu, ta muzyka jest im bliska. Dobry Ton zaprezentował więc na tamtym koncercie jeszcze aranżację własną Zapytaj mnie czy Cię kocham Republiki oraz dwa utwory Stinga: Fields of Gold i Desert Rose.

DSC06038

Fot. Jakub Mitka

Dwa ostatnie utwory zagrane przez tych muzyków to covery Fireflies Owl City i Smooth Carlosa Santany. Ten ostatni numer zabrzmiał równie ogniście jak oryginał i sprawił, że Dobry Ton zakończyli z przytupem. Jednak o wszystkich wykonanych tamtego wieczoru utworach trzeba powiedzieć, że zabrzmiały cudownie. Ta czwórka muzyków to profesjonaliści. Dobrze wiedzą co grają i widać, że czerpią z tego dużą przyjemność. Grają też z pasją i zaangażowaniem, sprawiając, że energia udziela się każdemu, kto słucha ich aranżacji.

Dobry Ton został oczywiście pożegnany gorącymi oklaskami i prośbami o więcej. Muzycy szybko wrócili i żartowali, że przewidzieli taką sytuację. Pierwszym i jedynym bisem było piękne wykonanie Stand By Me Bena E. Kinga. Koncert spodobał się zarówno ludziom jak i zwierzętom, a po wszystkim można było wyjść z lokalu z poczuciem lekkości i doświadczenia czegoś całkiem przyjemnego.

DSC05862

Fot. Jakub Mitka