W połowie maja 2018 roku Caleb Wilgus wydał niezależnie swoją najnowszą EP-kę The Wisest Aunt Telling The Saddest Tale, pierwszy raz jako Ants Among Elephants. Zawarto na niej całkiem osobiste historie o miłości i ciężkich doświadczeniach życiowych. Tak, on to wszystko przeżył i wydał bardzo autentyczne dzieło. W tym wywiadzie muzyk opowiada o genezie i procesie powstawania wydawnictwa, miłości do muzyki i lokalnej scenie muzycznej Lynchburga w stanie Wirginia i okolic.

Napisałeś, że Twoja EP-ka zawiera w sobie opis ciężkich doświadczeń życiowych i historię miłosną. Możesz powiedzieć coś więcej na ten temat? Do jakiego stopnia Twoje teksty są autobiograficzne?
Ants Among Elephants: Cała EP-ka to, jeśli można tak powiedzieć, opowieść. Pierwsza piosenka, Feel, wyszczególnia to jak poznałem pewną dziewczynę, która wtedy była w związku z kimś innym, a w której byłem i nadal jestem zakochany. Dla większości ludzi utwór nie będzie niczym ponad zwyczajną historią miłosną, ale dla mnie znaczył on bardzo wiele. Jeśli chodzi o piosenkę She, jest ona wytłumaczeniem tego jakich wyborów dokonywałem przez większość swojego życia, mieszkając z matką, która była alkoholiczką. Break napisałem o okresie mojego życia w którym zmagałem się z depresją ciężką i, cytując słowa tej piosenki, straciłem kontakt z rzeczywistością.

Czy to Twoje pierwsze wydawnictwo? Pytam się, ponieważ na Twoim Bandcampie napisałeś moja najnowsza EP-ka, ale to jedyna, jaką można tam znależć.
Ants Among Elephants: Przez lata grałem w sporej ilości zespołów i wydałem z nimi kilka singli i krótkich płyt, wszystkie już zmieciono z powierzchni ziemi. Jednakże, jeśli chodzi o zespół Ants Among Elephants, to nasza pierwsza płyta.

Czy miałeś trudności z napisaniem tekstów na ten album?
Ants Among Elephants: Szczerze mówiąc od zawsze walczyłem z zanikiem inwencji twórczej. Nadal się z tym zmagam. Mimo wszystko zawsze przychodzi taki moment w moim życiu, kiedy mój umysł zdecyduje się otworzyć i przelać słowa na papier.

Od jak dawna zajmujesz się muzyką?
Ants Among Elephants: Muzyka fascynowała mnie od małego, ale na gitarze czy na innych instrumentach muzycznych zacząłem grać dopiero gdy miałem około 10 lat.

Jest jakaś szansa na zobaczenie Cię na koncercie? Nadal szukasz muzyków, z którymi mógłbyś tworzyć zespół?
Ants Among Elephants: Ciągle liczę na to, że uda mi się zagrać koncerty. Gdziekolwiek i kiedykolwiek, jeśli tylko jestem w stanie.  Najdziwniejsze w Ants Among Elephants jest to, że skład zespołu wchodzi tylko JEDNA osoba… ja! Chcę jednak to zmienić i zawsze eksperymentuję i jamuję z innymi muzykami.

W opisie The Wisest Aunt Telling The Saddest Tale zawarłeś przesłanie wspierajcie lokalną scenę muzyczną! Jak bardzo takie wsparcie jest dla Ciebie ważne i co ono dla Ciebie oznacza?
Ants Among Elephants: Nigdy nie przestanę wspierać lokalnej sceny muzycznej. Myślę, że w małych miasteczkach, takich jak moje [cóż, dla Amerykanów ponad 65 tysięcy mieszkańców to małe miasteczko] jest stanowczo zbyt nieodkrytych talentów. Dzięki wsparciu lokalnej sceny muzycznej najlepsze miejscowe zespoły zyskują uznanie wielu osób, dlatego to wsparcie wszystkich ludzi jest niezwykle istotne.

W takim razie czy w znasz jakieś lokalne zespoły z Lynchburga i okolic, które szczególnie polecasz ludziom z Polski kochającym muzykę / osobom czytającym ten blog?
Ants Among Elephants: Mamy w Lynchburgu i okolicy absolutnie niesamowite zespoły. Wszystkie z nich można znaleźć na bandcampie. Teraz mogę wymienić Good Dog Nigel, Sin i Xenith. Wszystkie te zespoły polecam osobom kochającym muzykę alternatywną!