Ants Among Elephants to, póki co, jednoosobowy zespół młodego i bardzo zdolnego muzyka Caleba Wilgusa z Lynchburga w stanie Wirginia. Gra on muzykę na skrzyżowaniu  alternatywnego rocka z indie i indie rockiem z psychodelicznymi wibracjami. Pierwsza EP-ka projektu, The Wisest Aunt Telling The Saddest Tale, została wydana własnym sumptem 15 maja 2018 roku. Zawarto na niej historię miłości oraz opowieści o problemach w życiu, trudnościach i niesionych przez multiinstrumentalistę brzemionach.

W procesie powstawania EP-ki muzyk wszystko zrobił sam – napisał teksty, skomponował muzykę, oraz wyprodukował i zmiksował to wydawnictwo – i jedynie za okładkę płyty odpowiada jego dziewczyna. Wszystko to trwało rok i w tym intymnym procesie narodziło się coś pięknie przyprawiającego o dreszcz emocji, coś co w tylko 15 minut zawarło niemal całe ich spektrum. Wokalista ma fantastyczny głos i śpiewa z wyczuwalną pasją. Pierwsza piosenka na tej krótkiej płycie, singlowe Feel, najbardziej z całej czwórki uderza w klimaty indie rocka. Brzmi pozytywnie, bo to prosta piosenka o miłości. Jednak dla tego muzyka, znaczy ona bardzo wiele i to zdecydowanie słychać.

Caleb Wilgus śpiewa z dużą dozą autentyczności i prawdy w głosie, a jego teksty są bardzo osobiste i dojrzałe. Nie ma wątpliwości, że doświadczył on wszystkiego o czym śpiewa. Poza tym jego zaangażowany głos niesie ze sobą takie emocje jak miłość, pasję, oddanie,  pewien rodzaj żalu czy smutek. Właśnie to odróżnia Ants Among Elephants na tle wielu innych artystów czy zespołów grających tego typu muzykę: utwory chwilami pogodne jak Feel, chwilami całkiem przygnębiające jak opowiadające o zmaganiu się z depresją Break, smutne i ciche lecz pełne emocji He czy opisujące poważne problemy rodzinne She,  wszystkie przeszywają na wskroś.

Z perspektywy czysto muzycznej, Wilgus skomponował bardzo ładne i dość proste piosenki na gitarę. Prawdopodobnie nie znajdą one dla siebie miejsca w kanonie wielkich utworów (choć kto wie?), ale są przez to w pewien sposób wyjątkowe. To właśnie jakość lo-fi, brudne brzmienie i pozorna prostota, zmieszana z zimną melancholią sprawiają, że tych nagrań tak dobrze się słucha. Ma się wtedy do czynienia z czymś naturalnym. Choć te cztery utwory są wprost porywające w wykonaniu tego jednoosobowego zespołu, można sobie wyobrazić jak dobrze brzmiałyby one rozpisane na cały zespół, nawet i trzyosobowy.

Słuchanie The Wisest Aunt Telling The Saddest Tale to całkiem intensywne doznanie, głównie za sprawą emocjonalności tej muzyki. Potrafi ona w jednej chwili poprawić nastrój, by w następnej zasmucić przygnębiającą piosenką. Ants Among Elephants udało się stworzyć niezwykle autentyczne i pełne niewymuszonej naturalności dzieło. Pozostaje czekać na więcej i trzymać kciuki za dalszy rozwój tego zespołu.