Rzadko zespołom zdarza się powrócić z taką siłą jak zrobili to Iceage. Po czterech latach od wydania ostatniej płyty, spędzonych na intensywnym koncertowaniu i udzielaniu się w innych projektach, Duńczycy wrócili z albumem Beyondless, podważając schematy związane z punkiem i post-punkiem z jakimi są utożsamiani.

Warto zwrócić uwagę na teksty piosenek znajdujących się na tym krążku, ponieważ Elias Bender Rønnenfelt pisze je bardzo dobre, dojrzałe i inteligentne, pełne niepokoju, odniesień filozoficznych, psychologicznych czy religijnych. Hurrah ukazuje świat z perspektywy żołnierza ogarniętego rządzą krwi i mówi o dążeniu świata do samounicestwienia. Rønnenfelt zawarł tam spostrzeżenia dotyczące głęboko zakorzenionych w ludziach zabójczych instynktów. Under the Sun opowiada o zniszczeniu, nieufności i odkupieniu przez wznoszenie się na szczyt. W tekście Bóg stracił kontrolę nad swoim stworzeniem przez co człowiek i świat niszczeje. Pojawiają się też tam odniesienia biblijne (I gave you the mark of Cain) wyrażone też w pragnieniu człowieka bycia bliżej Boga (If it brings me closer to God / I’ll go there at any cost). Showtime opowiada historię głośnego przedstawienia – jego gwiazda popełniła samobójstwo na scenie podczas występu. Przepełnione sarkazmem słowa traktują o sztuce i mediach recenzujących kulturę i towarzyszącej temu wszystkiemu presji. Słowo beyondless tekściarz wziął z prozy Samuela Becketta Worstward Ho wydanej w 1983. Beckett bawi się tam językiem tworząc nowe związki wyrazowe i rozbijając stare. Według Rønnenfelta, chociaż definicji słowa nie ma w żadnych słownikach, ono perfekcyjnie określa się samo w sobie: coś co jest poza (beyond) i coś co jest czegoś pozbawione (less) połączone w jedno słowo oznaczające mniej więcej coś, co nie ma w sobie obszaru poza: coś co, w metaforycznym znaczeniu tego wyrażenia, nie idzie dalej.

To chyba najbardziej piosenkowa płyta w dyskografii zespołu, jeśli jako w definicji piosenki znajdą się słowa linearność i melodia. Członkowie grupy w niedawnych wywiadach przyznawali, że nigdy nie czuli się zespołem punk rockowym, a zamknięcia ich muzyki w ramach gatunkowych ich zbytnio nie interesuje. Ich najnowszy album tylko to potwierdza: w nowych piosenkach słychać wpływy glam rocka, echa country, a w utworze Pain Killer wokalnie udziela się Sky Ferreira, wokalistka kojarzona głównie z piosenkami synth-popowymi. Słychać tam też sekcję dętą (odgrywa ona dość istotną rolę na tej płycie)  – całość zaskakuje i brzmi świetnie. Brudne brzmienie zostało bardziej ugładzone, muzycy jednak zawarli na płycie esencję brzmienia Iceage oraz surową i porażającą energię zniewalającą już od otwierającego album Hurrah. W Under the Sun rytmiczne uderzenia perkusji zderzają się z melodią gitary, a pod koniec utworu można usłyszeć smyczki i instrumenty dęte. Tu i ówdzie pojawiają się echa echa rock and rolla (melodyjność Plead the Fifth czy Thieves Like Us), Catch It tworzy klimat pełen niepokoju, podobnie jak zakończona delikatnymi dźwiękami pianina Take It All. Album zamyka bardzo dobry numer tytułowy, jednak najbardziej zaskakujący utwór to przedostatni Showtime – właśnie on jest najbardziej linearnym w swojej strukturze kawałkiem Iceage, a rozwijającym się brzmieniem i wokalem przywodzi na myśl piosenki wodewilowe. Wokalista śpiewa charakterystycznym, pełnym czystej ekspresji głosem, a całość wypada rewelacyjnie.

Beyondless to rewelacyjnie brzmiący album pełen mocy, ekspresji i energii. Rozwój brzmienia zespołu może trochę zaskakiwać, choć to nadal porywający nieokrzesaną siłą Iceage. Tylko siłą już nieco mniej brudną, za to dojrzalszą. Album trafia w punkt jeśli chodzi o przekaz. Perfekcyjnie wyważone (albo przekornie niewyważone) dźwięki hipnotyzują. To wspaniały rozdział w historii muzyki Iceage.