Co kryje się pod Podłogą? Trudno jednoznacznie określić. 2,5 osoby ją zamieszkujące, razem ze swoim skromnym, ale jakże przydatnym i niezawodnym sprzętem, zdecydowały się samodzielnie wyprodukować, nagrać i zmiksować swoją płytę. Obojętność to 40 minut pięknej muzyki, przekazującej emocje i przemawiającej do głębi.

Już Self Cruelty przenosi w świat pełen cudownych sampli. Elektronika głaszcze dźwiękami, choć to jeden z szybszych numerów. A delikatny, trochę eteryczny głos Vittumy przeszywa duszę, gdy wokalistka zadaje sobie samej pytania How Can I Be/So Cruel To Myself? Następny 20 IX znakomicie buduje klimat, a gitara wprowadza echa shoegaze’u, tak samo jak balansujący na granicy ambientu I’d Rather Go Numb. Tutaj znów pojawia się wokal i świetnie dopełnia tajemnicze wizje kreślone przez muzykę. Spokojna Stranger People koi, cieszy i smuci jednocześnie. Podobnie jak reszta utworów. Podłodze bowiem udało się zawrzeć w swojej muzyce wiele emocji, stanów oraz niewyczerpywalną ilość klimatu. Ciężko oderwać się od tej kontrolowanej eksplozji dźwięków. Zwłaszcza, że Ponowoczesność i Przebłyski są niesamowicie hipnotyzujące. Krótki i bardzo przyjemny Impresjonizm dosyć niespodziewanie się urywa, pozostawiając lekki niedosyt. OstatniRTBF stanowią rewelacyjne zamknięcie Obojętności: pierwszy swoim sennym, powolnym klimatem wprowadza w stan błogości, drugi z tegoż stanu wyrywa, zachwycając dźwiękami. Przy tych piosenkach można zamknąć oczy i odpłynąć w świat odrealniony. Może lepszy, bo pełen fantastycznej muzyki.

Podłoga całkiem urzeka. Obojętnością wywołali szerokie spektrum emocji. To płyta nieprzekombinowana i delikatna, choć wie kiedy i gdzie uderzyć. Chwilami trafia w najczulsze punkty. Innym razem przywołuje wspomnienia, radości i szczęścia, smutki i melancholii. A na pewno nie da się przejść obok niej obojętnie.