Drugi dzień festiwalu Enea Spring Break Showcase rozpoczął się panelami dyskusyjnymi w sali kinowej CK Zamku. Najciekawszym z nich był, prowadzony w języku angielskim przez Misię Furtak, panel Can Music Make You Sick? (Czy muzyka negatywnie oddziałuje na zdrowie psychiczne?) Odpowiedź na to pytanie padła już na początku dyskusji i została później dokładnie uzasadniona: muzyka nie, ale przemysł muzyczny już tak. Oprócz moderatorki swój głos w tej sprawie zabrali naukowo zajmująca się tym problemem od naukowej strony Sally-Anne Gross, litewska muzyczna menadżerka Guna Zucika oraz wokalista Ralph Kaminski. Jak się okazuje, do 65% muzyków/osób pracujących w branży muzycznej bądź branży związanej ze sztuką, miało/ma większe lub mniejsze problemy natury psychicznej. Problemy te wahały się od ataków lęku, ataków paniki gdzie pod względem fizycznym z daną osobą było wszystko dobrze, jednak kończyło się to interwencją karetki pogotowia, do przypadków stwierdzonej schizofrenii. Temat jest o tyle ważny, że muzycy na scenie wypruwają z siebie masę emocji, a coś takiego jak opieka nad zdrowiem psychicznym muzyka nie istnieje. Co więcej, w wielu krajach, w tym jak przyznał Ralph Kaminski w Polsce zdrowie psychiczne jest tematem tabu.  To tylko wierzchołek góry lodowej – temat nadaje się na długie dyskusje, a panel był niezwykle zajmujący. Potem przyszedł czas na koncerty:

Mikromusic (17.00-17.30)
Krótki koncert na Dziedzińcu Różanym, w pełnym słońcu. Na setliście znalazły się niemal wyłącznie numery z najnowszej płyty. Muzycy zaczęli standardowo od wykonania Tak tęsknię. Po odśpiewaniu pierwszej piosenki Natalia Grosiak stwierdziła, że dawno nie grali jak jest jasno i musi minąć chwila zanim się do tego przyzwyczai. Potem fani mogli usłyszeć jeszcze Synu, Syrenę, czy jak zwykle cudownie wykonane Na krzywy ryj. Nie zabrakło oczywiście Takiego chłopaka, a Syrena i wspomniany numer zwyczajowo okraszone zostały zabawnymi historiami opowiedzianymi przez wokalistkę. Po zaśpiewaniu Na krzywy ryj muzyczka popatrzyła na setlistę i powiedziała, że zespół źle obliczył sobie czas trwania koncertu i jedna piosenka musiała wypaść z programu. Wrocławska grupa zagrała wtedy ostatni utwór – Tak mi się nie chce – z gościnnym udziałem zdolnej wokalistki (i poznanianki) Kasi Lins. Chociaż Lins widocznie stresowała się na scenie, publiczność przyjęła ten występ dość entuzjastycznie. Potem przyszedł czas na wspólny ukłon i zejście ze sceny. Mikromusic dali koncert na – jak przystało na profesjonalistów – wysokim poziomie i zaczarowali licznie zgromadzonych na Dziedzińcu Różanym fanów. Nie można jednak było oprzeć się wrażeniu (i osłuchany z ich koncertami fan mógł to zauważyć), że najlepiej się im gra i się ich słucha w klubach. Mimo wszystko – zagrali pięknie.

rusy

Uchwyceni w kadrze od lewej: Dawid Korbaczyński, Natalia Grosiak, Robert Szydło, Kasia Lins, Łukasz Sobolak, Robert Jarmużek /fot. Mateusz Stypuła

MOLLY (18.15-18.45)
Młody dream-popowy/shoegaze’owy duet z Austrii szykuje się do wydania debiutanckiego albumu. Premiera prawdopodobnie w czerwcu tego roku. Jest na co czekać, bo ich muzyka porusza do głębi. To chwilami shoegaze w najczystszej jego formie: ściana dźwięku o wielkiej sile, (można martwić się o słuch) i eteryczny, niezrozumiały dokładnie wokal. W klubie BaRock duet zaprezentował materiał z trzech EP-ek, w tym niesamowite Sun Sun Sun czy Glimpse. Ta dwójka chłopaków gra z wielką pasją i niebywałe ile emocji niesie ze sobą ich muzyka. Czysta ekspresja. Ich długie, fantastyczne kompozycje wprawiają w zachwyt połączony z chwilowym osłupieniem po usłyszeniu tej ilości pięknych dźwięków. Ich półgodzinny set to jeden z najpiękniejszych i najlepszych koncertów tegorocznej edycji festiwalu Spring Breaka i jeśli już teraz potrafią komponować i grać tak dobre utwory, strach pomyśleć co będzie dalej. Można tylko trzymać kciuki za dalszy rozwój tego duetu.

molly

MOLLY / fot. Mateusz Stypuła

Shortparis (19.30-20.00)
Ta grupa z Petersburga stawia siebie w opozycji do współczesnej sceny muzycznej, co potwierdzają ich koncerty. Cechuje je dzikość i niczym nieskrępowana energia. W Starym Kinie, na środku niewielkiej sali, gdzie dzień wcześniej występowali między innymi Lewe Łokcie, ustawiono dwa bębny i pada. To, w połączeniu z zestawem perkusyjnym ustawionym na małej scenie, zapowiadało naprawdę mocny występ. I rzeczywiście. Sala zapełniła się po brzegii wkrótce zrobiło się tam całkiem duszno. Techno-punkowa energia udzieliła się wszystkim: publiczność skakała i szalała do niespokojnych rytmów utworów Shortparis. Zespół grał głównie utwory ze swojej ostatniej płyty ПАСХА. Wokalista – gdy nie śpiewał – skakał po scenie i  wykonywał epileptyczne ruchy, a grający na środku sali perkusista wylewał z siebie siódme poty (pod koniec występu grał już bez koszulki). Rozentuzjazmowana publiczność nie pozwoliła Shortparis szybko zniknąć ze sceny i zespół zagrał energicznego bisa, co raczej się nie zdarza na festiwalach showcase’owych.

short

Shortparis / fot. Mateusz Stypuła

Jazz Band Młynarski-Masecki (21.15-22.00)
Przedwojenny polski jazz. Czy może być w dzisiejszych czasach coś bardziej niezwykłego i jednocześnie wspaniale przemyślanego i rozrywkowego niż ten zespół? Oczywiście to pytanie retoryczne. na Dziedzińcu Różanym zespół zagrał piosenki z płyty Noc w wielkim mieście, między innymi Mr. Brown, Czarną kawę, Czy Ty wiesz Mała Miss czy Abduł Beja. Wspaniałe wykonanie i pełen profesjonalizm wszystkich muzyków zapewniło niezwykle przyjemny koncert i podróż w czasie o kilkadziesiąt lat wstecz.

młyn

Jazz Band Młynarski-Masecki / fot. Mateusz Stypuła

PRO8L3M (23.00-24.00)
To najpopularniejszy obecnie w Polsce zespół hip-hopowy. Złota płyta po kilku tygodniach od premiery krążka. Statystyki mówią same za siebie, ale najważniejsze w tym wszystkim i tak są koncerty – wyprzedane trasy i zapełnione kluby. Sala Wielka CK Zamku również pełna. PRO8L3M fascynuje: to połączenie genialnych bitów i ostrych tekstów ma fanów nie tylko w świecie stricte rapowym/hip-hopowym. Steez i Oskar zarażali fanów zgromadzonych na sali swoją energią. Wspaniała interakcja z publicznością Trudno było nie skakać i nie klaskać, nie rapować po cichutku (albo i głośno) razem z nimi chociaż przez chwilę. Raperzy zaprezentowali utwory Ground Zero Mixtape między innymi Styl Sportowy, Na audiencji, Rewia, Flary, Hazard czy Magnolie wykonane jako ostatni numer. Z pierwszej płyty grupy można było usłyszeć VHS i Molly, a PRO8L3M wykonał nawet Makijaż z EP-ki Hack3d By GH05T 2.0 EP. W trakcie występu padło pytanie czy ktoś na sali jest niepełnoletni i raperzy posłali do fanów wódkę, by mogli oni wypić ich zdrowie, a chwilę wcześniej  sami wychylili kieliszek za fanów i udany koncert. Fenomenalny koncert powalił na kolana i mógłby trwać i trwać, razem ze swoją brutalnością i energią, gdyby nie zmęczenie – choć pozytywne. Tak oto zakończył się drugi dzień festiwalu. Coraz bliżej końca.

l3m

PRO8L3M / fot. Mateusz Stypuła