Walentynki to święto zakochanych. Można też powiedzieć, że zakochanych w muzyce. 14 lutego odbyła się kolejna edycja Sofar Sounds Krakow. Tym razem wszystko miało miejsce w firmie z branży IT Making Waves. Na początku prowadząca i city leaderka Marianna Kosch przedstawiła ideę Sofar Sounds i historię jego powstania tym, którzy na koncercie tego typu znaleźli się po raz pierwszy. Następnie wywołała na środek jedną z gospodyń wieczoru, aby ta wyjaśniła trochę szerzej czym Making Waves się zajmuje.

Ed Carlsen
W ten wyjątkowy i pełen niespodzianek wieczór jako pierwszy zagrał Ed Carlsen, muzyk włoskiego pochodzenia mieszkający obecnie w Krakowie. Nie był to pierwszy jego występ na krakowskim Sofarze – do tej pory grał tam trzy razy zarówno jako muzyk towarzyszący, jak i artysta solowy. Nie był to też zwyczajny koncert, jak sam Carlsen tłumaczył po zagraniu pierwszej piosenki. Zwykle gra on spokojne, ambientowe utwory na pianino. Tym razem temu instrumentowi towarzyszyły elektroniczne sample z laptopa. Pierwsza zagrana przez muzyka piosenka nie miała jeszcze oficjalnej premiery, więc żartował on, że nie poda jej tytułu. Można zauważyć, że różniła się dość znacznie od tego co normalnie prezentuje Carlsen – wszystko przez jej rytm i wsparcie samplami. Carlsen grał na pianinie tak zawzięcie, że aż strach było patrzeć na nadwyrężoną i kołyszącą się nóżkę od ławy do pianina. Jednak musiała zostać ona uszkodzona już wcześniej, więc muzyk ma czyste sumienie. Nic się też nie stało. Przed zagraniem następnej piosenki Carlsen zapytał się czy na sali znajdują się jakieś pary. Ku jego zdziwieniu tylko kilka osób podniosło ręce do góry, a wtedy zaproponował by podczas następnej, już bardziej typowej dla jego twórczości kompozycji, spokojnej i relaksującej Loom z jego ostatniej płyty, ludzie zamknęli oczy i rozmarzyli się próbując przypomnieć sobie chwile szczęścia  z życia. Potem kompozytor zagrał Unfold, utwór zainspirowany melodią napisaną w młodości przez jego tatę, którą Carlsen niedawno dopracował,  To właśnie Ed Carlsen zaprezentował pierwszą niespodziankę wieczoru zapraszając na scenę Jagodę Kudlińską – młodą i utalentowaną wokalistkę zespołu Lor. Wspólnie wykonali oni, po raz pierwszy publicznie i jeszcze przed oficjalną premierą, piosenkę Snowman. Kudlińska przepięknie zaśpiewała tę raczej żywą, choć pełną liryczności piosenkę, a sam muzyk nie tylko grał w niej na pianinie, ale również na gitarze. Kompozycja została bardzo ciepło przyjęta (po raz kolejny pojawiły się porównania głosu Kudlińskiej do głosu Aurory Aksnes) i po zakończeniu tego występu ludzie nie mogli przestać klaskać.

wow (2)

Jagoda Kudlińska i Ed Carlsen / fot. Mateusz Stypuła

Rubie
Po dziesięciominutowej przerwie na scenie można było już zobaczyć Rubie, niezapowiedzianego gościa wieczoru. Rubie pisze  swoje piosenki i śpiewa je mocnym, zapadającym w pamięć głosem. Gra też na pianinie i robi to z wielką pasją, która po raz kolejny doprowadziła nogę od ławy do pianina do granic wytrzymałości. Ten występ rozpoczął się od dość smutnej piosenki śpiewanej a capella. Rubie nie określa siebie ani jako mężczyzna, ani kobieta i słychać było to w prezentowanych tamtego wieczoru kawałkach. Nietypowy i zaskakujący wielu ludzi głos (bo nie takiego spodziewali się usłyszeć) wypełnił ciepły pokój specyficzną atmosferą. W kompozycjach prezentowanych przez Rubie było też coś podniosłego co jeszcze dodało nastroju. W tym przypadku określenie emocjonalny sprawdza się świetnie.

brzydkie to zdjęcie (2)

Rubie / fot. Mateusz Stypuła

Amani
Poprzedni występ można zawdzięczać Amani, niezwykle utalentowanej wokalistce z Londynu. To właśnie ona przybyła do Krakowa z muzykiem towarzyszącym (grał później na pianinie) i Rubie. W 2017 roku ukazała się pierwsza EP-ka Amani, Perpendicular. Na sofarowym występie zaprezentowała trochę piosenek z tego wydawnictwa. Zaśpiewała też a capella, co wyszło jej znakomicie. Wokalistka posiada bardzo przyjemny, jednocześnie kojący i silny głos, który zaczarował wszystkich zgromadzonych na sali ludzi. Klimatyczne piosenki Amani poruszają do głębi i dotykają najczulszych miejsc w duszy. Ta dziewczyna śpiewała z wielkim zaangażowaniem. W trakcie występu biło od niej oddanie i miłość do muzyki. Taki set mógłby trwać bez końca.

albo to (2)

Amani / fot. Mateusz Stypuła

Jako ostatni wystąpił nie kto inny jak Wojtek Urbański, współtwórca projektu RYSY. Urbański skomponował niedawno muzykę do Ultraviolet, serialu produkcji AXN. Tamtego wieczoru zaprezentował  zarówno utwory z tego serialu, jak i swoje starsze kompozycje. Pewien utwór został nawet nagrany nad morzem, w łodzi podwodnej. Ależ to musiało być doświadczenie! Urbański po raz kolejny pokazał jak wielki ma talent i rozchmurzył wielu ludzi swoją elektroniczną muzyką. Chyba lepszego zakończenia nie można sobie wyobrazić.

Wszyscy występujący na małej scenie w Making Waves pokazali ludziom swój talent, niebywałą wrażliwość artystyczną i umiejętność do jednoczenia. Bo wszyscy ludzie, a na pewno większość zjednoczyła się w słodko-gorzkiej myśli to już koniec? Sofar Sounds Krakow już kolejny raz pokazał, że muzyka to język rozumiany przez każdego i nieznający barier.