Zdaje się, że At The Drive-In rzucili się w wir pracy. Bardzo szybko po trasie promującej wydanie pierwszego od 17 lat albumu studyjnego In•ter a•li•a zespół wrócił do studia i nagrał krótką EP-kę Diamanté. Krótką płytę wydano na winylu 24 listopada (Record Store Day) w ograniczonym nakładzie 4 tysięcy egzemplarzy. Pod koniec stycznia trafiła ona do serwisów streamingowych. 

Czwarty album grupy był zwyczajnie dobry i bardzo energiczny, bez niespodzianek czy nowych pomysłów na urozmaicenie brzmienia zespołu. Diamanté zdaje się z pozoru być podobnym, bezpiecznym rozwiązaniem, a jednak w trzech utworach jakie tam zawarto kryje się coś przykuwającego uwagę. Te piosenki świetnie reprezentują post-hardcorowe brzmienie grupy i mają w sobie niezwykłą siłę – stanowią przedłużenie albumu, pod sam koniec jednak obierając kierunek dość niespodziewany i zamykając EP-kę spokojniejszym kawałkiem. To właśnie Point of Demarkation najbardziej wyróżnia się na tle całej EP-ki, a nawet na tle wszystkich 14 piosenek, które ujrzały światło dzienne od reaktywacji zespołu. Wyraźnie zaakcentowana linia basu odgrywa tu istotną rolę w tworzeniu klimatu kawałka. Z pozoru spokojnie snuta opowieść podszyta jest warstwą niepokoju, koresponduje z tekstem pisanym w podobnym tonie, szczególnie słowami o fałszywym poczuciu spokoju, stabilności i luksusu życia powtarzanymi w numerze kilkukrotnie. Prawdziwym smaczkiem są ukryte na dalszym planie klawisze, coraz głośniejsze z upływem czasu. Zamknięcie EP-ki tym utworem może sprawiać wrażenie niedopisania całości i jeśli  był to celowy zabieg, odniósł pozytywny skutek – czuć niedosyt. Trudno przyczepić się też do wcześniejszych Amid Ethics czy Despodent at High Noon. Oba te kawałki brzmią niezwykle mocno i chociaż nie wyróżniają się niczym szczególnym patrząc na dorobek zespołu, to znów ratują je niezwykle inteligentne teksty. At The Drive-In już nie raz pokazali, że pod tym względem są bardzo oryginalni  i potrafią trafnie, często boleśnie i prawdziwie komentować rzeczywistość.

Porządne brzmienie i energia charakteryzująca zespół zaraża nadal. Może w tym przypadku nie chodzi o oryginalność czy eksperymenty z brzmieniem. Od tego Bixler-Zavala i Rodríguez-López mieli i mają  inne projekty. Tu chodzi raczej o czyste emocje, ekspresję i moc. A tych w muzyce At The Drive-In jest dużo.