Uwaga, dużo tu syntezatorów! Trzecia płyta Django Django to pochodna klasycznego brzmienia zespołu – piosenek opartych na łączeniu indie rocka i art rocka z innymi stylami i dużą ilością sampli i syntezatorów, oraz Born Under Saturn z nieco bardziej skomplikowanymi kompozycjami i poszerzonym  instrumentarium. To też najbardziej piosenkowa płyta grupy. Jak i najkrótsza.

Przez skondensowanie mocy brzmienia zespołu w 9 piosenkach płyta nie męczy, a piosenki wydają się być dobrane niemal idealnie. Pierwszy, niezwykle porywający i melodyjny Marble Skies atakuje energią jakiej w tym zespole jeszcze nie było. Wszystko za sprawą świetnie brzmiących syntezatorów. Smaczku dodaje mocno akcentowany (szczególnie pod koniec) bas. Na uwagę zasługuje też synth popowa Surface to Air, śpiewana w całości przez Self Esteem. Pod tym pseudonimem ukrywa się Rebecca Taylor występująca w indie popowym duecie Slow Club. Wokalistka wypuściła niedawno dwa solowe single wyprodukowane przez perkusistę Django Django, Dave’a Macleana. Na płycie wypada ona całkiem przyjemnie.

Później album już tak bardzo nie zaskakuje. Django Django prezentują sprawdzone brzmienie, z lekkimi gitarami, perkusjonaliami i różnymi efektami na pierwszym planie. W Sundials można usłyszeć klawisze. Co prawda pojawiły się już one wcześniej, na drugim albumie Django Django, ale do tej pory muzycy nie wykorzystywali ich jako instrumentu przewodniego w piosence. Utwór zaskakuje lekkością (nawet biorąc pod uwagę inne piosenki grupy) i swobodą prowadzenia melodii. Nie można też nie wspomnieć o przebojowych singlach In Your Beat i Tic Tac Toe. Szczególnie wyróżnia się tu ten pierwszy. Podobnie jak w utworze tytułowym, w niecałych 4 minutach zawarto tu wiele energii. Te piosenki stanowią najjaśniejsze punkty całej płyty. Warto też zwrócić uwagę na Beam Me Up, mroczniejszą stylistycznie piosenkę ze świetnym, wyróżniającym się wokalem i syntezatorem niczym z najlepszych kawałków lat.80. Końcowe Fountains to znów bardzo melodyjny kawałek, co sprawia, że trudno potem o nim zapomnieć. Co jak co, ale ci muzycy wiedzą jak układać dobre melodie.

Django Django wciąż poszukują swojego brzmienia. Z płyty na płytę coraz bardziej się rozwijają. Nie boją się z nim eksperymentować i to dobrze o nich świadczy. Są na dobrej drodze by dopracować swoje własne brzmienie. Jeśli już go nie ustanowili – tą właśnie płytą.