W poprzednim roku w polskiej muzyce objawiło się wiele talentów.  Niektóre z nich doceniono, inne wciąż czekają na swoją szansę. Listę najlepszych polskich płyt 2017 roku zapełniły w większości debiuty. Są na niej też piękne powroty i wspaniałe, tegoroczne, odkrycia. Wszystko to co rusza, co budzi emocje. To co najbardziej działa na serca i ciała. Bez oczywistości. Bez kategoryzowania. Ciężko było wybrać tylko dziesięć. Dlatego na początek sześć albumów, które nie załapały się do ostatecznej topki (były bardzo, bardzo blisko)  oraz takie, na które warto zwrócić uwagę.  Kolejność nieistotna:

Janek Samołyk – Czas najlepszy w życiu
Krótko i na temat: Jedna z takich płyt, których można słuchać na okrągło. Świetnie sprawdza się na żywo.

The Fruitcakes – 2
Czyli druga pierwsza płyta tego zespołu znakomicie oddającego ducha rock’n’rolla. Iście beatlesowskie harmonie. Kawał dobrego grania i koncertowa bomba!

Pogodno – Sokiści chcą miłości
Udany powrót. Jacek Budyń Szymkiewicz napisał świetne teksty. Pełna moc. Recenzja płyty dostępna tutaj.

EABS – Repetitions (Letters to Krzysztof Komeda)
Co tu dużo mówić – przepiękny hołd oddany legendzie polskiego jazzu.

Sujka – Banitka
Przyjemne, elektryzujące momentami instrumentalne kompozycje. Można prosić więcej?

Pin Park – Krautpark
Spokojne, niespieszne syntezatorowe melodie. Ambient flirtujący z krautrockiem. Niesamowicie klimatyczny album.

TOP 10

10. Moonzibar – Moonzibar


Mroczne i zimne kompozycje brzmią głośno i z niezwykłą mocą. Mocne gitary zestawione ze spokojnym wokalem tworzą specyficzny klimat post-rocka. Bardzo ważną rolę odgrywa tu bas, często akcentowany i słyszalny wyraźnie w każdym kawałku. Oprócz klimatu urzeka surowość brzmienia, melancholijność oraz głos wokalisty i basisty Filipa Pokłosiewicza. To powoli sącząca się do uszu melancholia.

9. P*I*G (Jakub-Monika Lampart)  – The Impulse Church


Na płycie znajduje się pięć kawałków, które swoim klimatem, surowością i zawartymi w nich emocjami przeszywają na wskroś. Bardzo oryginalne, eksperymentalne brzmienie wymykające się ujednoznacznieniom. Zdecydowanie zasługuje na uwagę.

8. Trupa Trupa – Jolly New Songs


Posępne, melancholijne i przybrudzone piosenki na tym krążku stanowią o jego sile. To ścieżka dźwiękowa długich, bezsennych nocy. Można wyczuć tu swego rodzaju niepokój i siłę. Trupa Trupa raz za razem uderza swoją mocą i hipnotyzuje delikatnością niektórych piosenek. Pełna recenzja dostępna tutaj.

7. Kempa Lubiewski – Godot


Na swojej drugiej płycie ten bydgoski duet, z pomocą wielu zaprzyjaźnionych muzyków, wyczarował eksperymentalne i elektroniczne kompozycje na światowym poziomie, kojący, nastrojowy, a dzięki skrzydłówce i klarnetowi chwilami nawet jazzujący ambient.  Nic tutaj się nie gryzie. Każdy dźwięk jest dokładnie przemyślany. A gdy dodać do tego świetny, wyraźny wokal oraz nieoczywiste i przykuwające uwagę teksty piosenek, otrzyma się jedną z najciekawszych płyt tego roku.

6. Mery Spolsky – Miło Było Pana Poznać


Album urzeka przede wszystkim za sprawą nietuzinkowych i błyskotliwych tekstów, pełnych humoru i pisanych z dystansem. Trochę hip-hopu, trochę alternatywnego popu, a na pewno dużo elektronicznych dźwięków. Ta mieszanka nieźle namieszała w tym roku w polskiej muzyce. Zaskakuje nośnością i przebojowością. Piosenki porywają i zapisują się w pamięci. Wszystko na dodatek brzmi bardzo świeżo i działa jak solidny zastrzyk energii. 

 

5. Zwidy – Zwidy (EP)


Porywająca zawartość tej krótkiej EP-ki rusza do granic możliwości. To bardzo życiowe, emocjonalne teksty i muzyka na światowym poziomie. Świetne zgranie zespołu. To wszystko sprawia, że od Zwidów nie sposób przejść obojętnie. I nie sposób też się oderwać: 15 minut to zdecydowanie za mało by nacieszyć się ich twórczością.

4. OGRÓD – FEERIA


To przede wszystkim znakomite elektroniczne kompozycje i klimatyczny, nastrojowy wokal sprawia, że muzyka OGRODU ogrzewa duszę. Dzięki tej muzyce można przenieść się w świat marzeń, gdzie nawet najcichszy szmer wywołuje przyjemne emocje. Pełna recenzja dostępna tutaj.

3. Edyta Górecka – Portrety (EP)


Pozornie prosta, acz rewelacyjna EP-ka z sześcioma niezwykle poruszającymi piosenkami. Co najbardziej czaruje to przemyślane i dobrze napisane teksty oraz kompozycje uderzające we wrażliwe serca. Wokal urzeka: Edyta Górecka wyśpiewuje emocje i przemawia do głębi.

2. SALK – Matronika


Zespół niezwykle zgrabnie operuje smutkiem, co rusz dawkując go w swoich piosenkach. Elektroniczne, pełne melancholii, piękne brzmienia to prawdziwe morskie cuda. Co najważniejsze, SALK nigdy się nie narzuca, raczej częstuje i zachęca. Teksty piosenek, napisane przez poetę Kamila Kwidzińskiego budzą wiele, często skrywanych, uczuć i emocji i nieraz zmuszają do refleksji. W połączeniu z muzyką są jak podróż – próbując zbadać niezbadane – zarówno bezmiar i głębię oceanu jak i wnętrze siebie. Pełna recenzja dostępna tutaj.

1. Lastryko – Lastryko


Nieoczywiste dźwięki. Brzmienie przenoszące w inny wymiar. Teksty, których tak łatwo się nie zapomina. Niesamowita ekspresja w głosie wokalisty. To właśnie Lastryko. Zatrzymali się gdzieś na skrzyżowaniu krautrocka i alternatywy. Balansują tak, zahaczając chwilami o psychodelę i math rock. Wychodzi im to fantastycznie. Gdyński zespół nagrał jedną z najpiękniejszych polskich płyt muzyki alternatywnej w ostatnich latach. Od tych piosenek bardzo ciężko się oderwać.