Są płyty obok których nie można przejść obojętnie. Wciągają bez reszty, choć raz przesłuchane. Czasem nawet jedna piosenka potrafi zapaść w pamięć na tyle, że stanowi wyznacznik jakości całej płyty. Mniej więcej tak jest z debiutem elektronicznego duetu OGRÓD.  Mniej więcej, bo właściwie wszystko na krążku brzmi nieziemsko.

FEERIA to 9 znakomitych kompozycji. To muzyczna ścieżka do piękna i tajemnicze zaproszenie na spacer pośród kwiatów. Muzyka OGRODU łączy w sobie błogość, delikatność i równoczesną żywiołowość niektórych utworów. Główny twórca ostatecznych kompozycji, Maciej Kulesza, stworzył dzieło świetne, szalenie angażujące i całkiem spójne. Ani jeden kawałek na płycie nie nudzi, ani nie wydaje się być nie na miejscu. I tak, duet Kulesza-Mazurkiewicz uniknął tematycznych zapętleń, stawiając obok siebie piosenki, otulające niczym bardzo ciepła i przyjemna kołdra i te bardziej szalone, żywe i głośne, zaskakujące instrumentalizacjami i niezwykłą nośnością.

Płyta zaczyna się od Kryjówki, piosenki do której wcześniej powstał przepiękny teledysk. Urokliwa i lekka ballada przemawia do każdej komórki ciała. Partia skrzypiec pojawiająca się pod koniec utworu wywołuje ciarki, które nie mijają aż do końca drugiego kawałka – jeszcze bardziej cudnych Macierzanek. Choć trudno stwierdzić jednoznacznie, który utwór jest najwspanialszy na albumie tak naładowanym hitami, to jednak właśnie Macierzanki mają w sobie coś magicznego, coś co przyspawa do fotela, podłogi, ziemi, łóżka… miejsca gdzie słucha się właśnie płyty. Jutrzenka z kolei, to jeden z takich energiczniejszych numerów. Budową i brzmieniem kojarzy się z dokonaniami LCD Soundsystem – co nie jest bezpodstawnym skojarzeniem – duet podawał tamten zespół jako jedną ze swoich inspiracji. Jednak nie samą muzyką ta płyta żyje – cudownie wypada Ela Mazurkiewicz, której czysty i delikatny głos snuje niesamowite historie. Melodie oraz chwilami urocze, chwilami smutne i ciekawe, a już na pewno niebanalne teksty dodają kolorów do tej kwiecistej muzyki. W Zniknę gościnnie zaśpiewał Limboski. Jego głęboki głos pierwszorzędnie wzbogaca ten niemal ascetyczny, spokojny i cichy kawałek. Zamykające płytę Las/Lis to jak podaje sam kompozytor leśny ambient. I w rzeczy samej, to bardzo hipnotyczny kawałek. Mocne bębny wprawiają w trans i nadają piosence fenomenalny wydźwięk. Nie można sobie wyobrazić lepszego zwieńczenia tak dobrego albumu.

Trzeba przyznać, że w tych nadzwyczajnie wdzięcznych numerach można wyczuć nutę melancholii. To jednak tylko dodaje uroku wszystkim piosenkom. Trudno wyobrazić sobie lepszy debiut. FEERIA zaskakuje, cieszy i porusza od wewnątrz. Pozostaje jedynie trzymać mocno zaciśnięte kciuki – niech ten OGRÓD pięknieje i rozkwita.