Niewymuszona energia i czysta ekspresja. Półmrok i luźno snute melancholijne opowieści. Tak, to Trupa Trupa. Ich najnowszy album Jolly New Songs jest pięknie anty-przebojowy i nie gubi się w tym ani na chwilę. Wspomniana cecha utworów zawartych na krążku to w żadnym wypadku przywara. To właśnie najlepsze w tym gdańskim zespole.

Wszystko to podszyte jest jednak niekiedy warstwami inspiracji rocka z Wysp Brytyjskich, a rytm i melodyjność niektórych piosenek (po części Falling) przywodzi na myśl indie rocka, przełamanego jednak szybko spokojniejszą nutą. Mimo wszystko w twórczości grupy przewodzi alternatywny rock, który na ich najnowszym albumie został całkiem ciekawie przedstawiony. Na swój sposób ponure, niespokojne i zimne piosenki to ścieżka dźwiękowa długich bezsennych nocy, co zdaje się potwierdzać już otwierający płytę, kapitalny numer Against Breaking Heart of a Breaking Heart Beauty. Perkusja, posępny wokal i bas w refrenie znakomicie zapowiadają klimat albumu.

Niemal ośmiominutowe Leave It All hipnotyzuje rytmem, manipuluje czasem i kończy się w mgnieniu oka. Podobnie Love Supreme. Jednoczesna delikatność i stanowczość wszystkich piosenek zaskakuje. Only Good Weather i piosenka tytułowa zapadają w pamięć dzięki nieźle wykorzystanym efektom dźwiękowym (w tej drugiej) czy melodyjności. To ostatnie akurat dotyczy obu piosenek. Niektóre z nich, takie jak początkowa, Coffin, Mist czy To Me sprawiają, że można doświadczyć uczucia odosobnienia, które jednak w ostatecznym rozrachunku jest w pewnym sensie katartyczne. Piosenki bowiem uwalniają emocje.

Jolly New Songs najlepiej słucha się po zmroku. Nie ma tu wielkich, hymnicznych pieśni. Zresztą po co, akurat takie są najmniej potrzebne. Materiał broni się przed jakimkolwiek stłamszeniem. Gra szarości i dźwiękowego brudu z delikatnością niektórych piosenek robi wrażenie i sprawia, że płyta Trupy Trupa jest jedną z najlepszych wydanych jesienią 2017 roku.