Koncerty Natalii Przybysz czy jakichkolwiek zespołów w których się udziela (na przykład Shy Albatross) mają w sobie coś z przeżycia duchowego. Energia płynąca ze sceny wpływa na widownię i wywołuje radosne reakcje. Muzyka prezentowana przez Przybysz i jej zespół porusza od wewnątrz oraz budzi do życia najpiękniejsze emocje. Tak było również w katowickim MegaClubie.

Światła lamp zgasły chwilę po 21, a po chwili na scenę wyszedł zespół i Natalia, ubrana w specyficzny płaszcz na kształt kaftana bezpieczeństwa. Zdjęła go potem po kilku piosenkach. Pierwszą zagraną piosenką było Vardø, którego tekst składający się w większości z imion kobiet, Natalia odczytała ze specjalnej księgi trzymanej w ręce. Wyzwolenie wyżej wspomnianej energii nastąpiło już w drugim numerze, Nic osobistego. Tłum w klubie szalał i nic dziwnego – piosenka sprawdza się świetnie jako numer rozgrzewający publikę po tak pięknym, nieco lirycznym wstępie.

IMG_20171027_212033

Natalia Przybysz /fot. Mateusz Stypuła

Setlista na koncert została dobrana perfekcyjnie. Można było usłyszeć wszystkie piosenki z nowego albumu Światło nocne, a także niemal całą poprzednią płytę Prąd. Wszystko świetnie zmieszane ze sobą by zachować równowagę pomiędzy szybszymi i wolniejszymi kawałkami. Natalia zresztą nie pozostała dłużna rozradowanej występem publiczności i już po kilku kawałkach uwolniła się z płaszczu, zaczęła tańczyć i szaleć po scenie. Wyginała się w rytm muzyki jak sceniczna joginka, a z początku nawet bawiła się wodą mineralną wypluwając ją z siebie jak w teledysku do Świata wewnętrznego. Całość robiła ogromne wrażenie i hipnotyzowała. Muzyczka zdawała się być jak szamanka odprawiająca rytuał wyzwalania wewnętrznej siły.

IMG_20171027_221304_3_3 (2)

fot. Mateusz Stypuła

Przez sen wzruszało, podobnie jak niezwykle emocjonalne wykonanie S.O.S i Kwiatów ojczystych. Miód został głośno odśpiewany przez ludzi zgromadzonych w klubie. Oprócz tego kawałka najżywszą reakcję wywołało Światło nocne i zagrane pod koniec koncertu Nazywam się niebo. Oba zresztą zostały również, w pewnym stopniu, wyśpiewane przez publiczność ku uciesze Natalii i zespołu. Atmosfera na koncercie była wprost magiczna.

IMG_20171027_214646 (2)

Gitara i „Królowa śniegu” /fot. Mateusz Stypuła

W przerwach między utworami wokalistka urzekała widownię swoją konferansjerką. Na początku opowiedziała, że zespół przywitano w Katowicach wegańskim pasztetem, a oni uwielbiają takie pasztety. Królowa śniegu została przedstawiona jako piosenka, która wiele przeszła, a teraz Natalia interpretuje jej tekst inaczej niż gdy go pisała.  Dzieci malarzy to utwór, którego tekst wziął się z rozmowy Natalii i jej kolegów z zespołu z której wynikło, że każdy z nich ma w rodzinie malarza. W drodze do Katowic zespół stał długo w korku. Chłopaki z zespołu byli już tak znudzeni, że zaczęli przeglądać anonse towarzyskie zamieszczane w gazetach. Wśród takich ogłoszeń znalazło się jedno, które przykuło uwagę Natalii. Napisała je dziewczyna (przynajmniej tak wyglądała na zdjęciu) wyznająca, podobnie jak muzyczka, teorię chaosu. W ogłoszeniu trzeba było umieścić zdanie, które w jakiś sposób miało pomóc znaleźć kogoś bardziej pasującego do danej osoby i tamta dziewczyna napisała coś w stylu zrób mi nieporządek w chaosie (jak nazwa fanpage’u na Facebooku). Tym sposobem Natalia zapowiedziała dwie piosenki, XJS i Mandalę – jako piosenki dedykowane ludziom kochającym chaos, albo takim, którzy dopiero go pokochają. Dom, jedna z ostatnich zagranych w klubie piosenek, to jedyna kompozycja Filipa Jurczyszyna, która znalazła się na na Świetle nocnym. To też jedyna, jaką w końcu jej wysłał, choć Natalia, jak przyznała (czym wywołała gromki śmiech wśród widowni i muzyków na scenie czekała długo na więcej. Ta liryczna i spokojna piosenka wypadła bardzo ładnie na żywo. W pewnym momencie też uwagę wokalistki przykuły wesołe dźwięki wydawane przez jedną z uczestniczek koncertu. Odpowiedziała jej po czym ze śmiechem przyznała Obiecałam sobie kiedyś, że nigdy tak nie zrobię na scenie.

IMG_20171027_214239

fot. Mateusz Stypuła

Przybysz z zespołem oczarowała katowicką publiczność. Jej koncert w MegaClubie był niczym sesja podczas której dusze i serca zostają oczyszczone z wszelkich trosk i zmartwień. Wszystkie zaprezentowane tamtego wieczoru kawałki wybrzmiały rewelacyjnie, a głos Natalii uwalniał od bólu. Niesłychanie piękne wydarzenie.