Powrót po przerwie ucieszył fanów i uleczył ich złamane kilka lat wcześniej serca. LCD Soundsystem wynagrodził swoim słuchaczom wszelkie smutki spowodowane zakończeniem działalności w 2011 roku. W 2015 powrócił, a dwa lata później po serii bardzo udanych comebackowych koncertów wypuścił nową płytę.

American Dream (stylizowane na serwisach streamingowych na american dream) jest jak chłodzący wietrzyk w upalny dzień. To powiew świeżości niosący ze sobą zapachy przywołujące na myśl najpiękniejsze wspomnienia z dawnych lat. Dziesięć piosenek łącznie trwających godzinę i osiem minut zabiera słuchaczy w podróż do krain dźwiękowych inspiracji Jamesa Murphy’ego. Album otwiera delikatna i pełna melodyjnych smaczków elektroniczna ballada Oh Baby. Tą piosenką Murphy wyraził swoje uznanie dla Dream Baby Dream zespołu Suicide. W obu tych kawałkach pełno jest syntezatorów i oba traktują o rozstaniu. Na całej płycie, tak jak i na wcześniejszych wydawnictwach projektu, można usłyszeć inspiracje Talking Heads. Następny, taneczny i energiczny Other Voices zdaje się mówić o zamieszaniu związanym z wyborami prezydenckimi w USA w 2016 roku i ich wynikiem. Brzmieniem piosenka prezentuje to za co tak wielu fanów ukochało ten zespół – kapitalne połączenie electro z rockiem, którego zresztą pełno na płycie i pół śpiewanie, pół mówienie/krzyczenie Murphy’ego na tle pięknych syntezatorów. W tym numerze, pierwszy raz w historii projektu, wokalnie udziela się keybordzistka i operująca syntezatorami Nancy Whang. Wyszło jej to bardzo ładnie.

W tekście I Used To wokalista odwołuje się do innych swoich piosenek. Słowa I’m still trying to wake up całkiem nieźle korespondują z tytułem piosenki Never as Tired as When I’m Waking Up z pierwszej płyty jego projektu. Change Yr Mind traktuje o depresji i stanie psychicznym wokalisty w 2010 roku – bezpośrednio przed rozpadnięciem, w trakcie i po rozpadzie LCD Soundsystem. Murphy czuł, że robi się za stary na granie koncertów i że nie ma już nic do powiedzenia światu. Ten dość mroczny tekst dobrze kontrastuje z wesołym rytmem i dość hałaśliwą melodyką numeru. Piosenka How Do You Sleep? przywołuje na myśl Joy Division – brzmieniem i budowanym stopniowo napięciem, najpierw przez perkusję, a potem ciche syntezatory. Tekst opisuje pogarszające się relacje między Jamesem Murphym, a współzałożycielem jego wytwórni płytowej DFA Records Timem Goldsworthym. W 2013 roku Murphy, DFA i Jonathan Galkin pozwali Goldsworthy’ego na kwotę $93, 899 oskarżając go o naruszenie warunków umowy i bezpodstawne wzbogacenie. Ten dłuższy kawałek ma w sobie wiele hipnotyzmu i czaru.

Singlowy Call the Police porywa swoją mocą i gitarami. Dodając do tego hymniczną melodię – numer idealny na koncerty stadionowe. Po takim szaleństwie następny American Dream, elektroniczna ballada w rytmie walca, jest jak oddech i niesie ukojenie. To chwila spokoju przed punktem kulminacyjnym płyty jeśli chodzi o wybuch energii i ekspresję czyli dwie zamykające album piosenki – Emotional Haircut i Black Screen. Ta pierwsza, zaskakuje i czaruje swoją surowością i nawiązuje do post-punku i punku. Znów kojarzy się z Joy Division, a ściślej z piosenkami z płyty Closer. Nie słychać tu syntezatorów. Brzmienie opiera się na basie, perkusji i głośnych gitarach. Black Screen to wspaniałe elektroniczne zakończenie płyty i hołd złożony Davidowi Bowiemu, z którym James Murphy miał okazję współpracować w ostatnich latach. Bowie był dla niego przyjacielem i mentorem, a wokalista w słowach piosenki opłakuje jego stratę. Słuchając kawałka można wyłapać odwołania do berlińskiej trylogii Bowiego. Sam tytuł zdaje się być analogią do utworu muzyka Blackstar, który znalazł się na jego ostatnim albumie studyjnym.

To tyle na płycie, ale dzień po premierze wokalista podzielił się jeszcze jedną piosenką – Pulse (v.1). Opublikował ją na stronie projektu w formie darmowego pliku mp3, a w poście zamieszczonym na facebooku napisał, że pierwotnie kawałek miał być przedłużeniem Black Screen, ale stało się inaczej, a sam numer jest zbyt ważny, żeby nie podzielić się nim ze światem. Elektroniczny instrumentalny Pulse (v.1) trwa prawie 14 minut i bardzo dobrze radzi sobie jako taneczny i przyjemny suplement do znakomitego krążka. LCD Sounsystem wróciło!