Światło nocne to album, którym Natalia Przybysz i towarzyszący jej zespół udowadniają swój kunszt i talent do pisania rewelacyjnych piosenek. Już poprzednia płyta, Prąd, okazała się być strzałem w dziesiątkę – nie tylko ze względu na sukces jaki ze sobą niosła. To był album pełen muzycznych perełek, przenoszący słuchacza w inny świat na kilkadziesiąt minut. Najnowsza płyta dźwiękowo rozwija tematy zapoczątkowane na Prądzie i jest mu stosunkowo bliska. Unika przy tym wszelkich niebezpieczeństw z tym związanych – nic na niej nie jest kopią, powtórką czy znużeniem. To cudowna całość.

Nowe, dotykające serca i przenikające przez duszę piosenki, od początku do końca, przez 42 minuty rezonują wewnątrz i wywołują ciarki na skórze. Wygrane tu gitary bardzo dobrze korespondują z głosem Natalii, nadając numerom, szczególnie tym wolniejszym, bluesowy klimat. Słychać to dobrze w otwierającym płytę Vardo. Gitary brzmią tu bardzo ładnie, a kawałek zaskakuje tekstem składającym się z różnych imion kobiet. Przepiękne piosenki Mandala i Dzieci malarzy to jedne z najjaśniejszych punktów tej samej w sobie już rewelacyjnej płycie. W tej pierwszej gościnnie udziela się Paulina Przybysz. Fani Sistars muszą przy tym kawałku skakać z radości. Zresztą nie tylko oni. Tekst Życie to mandala z piasku… jest nieznośnie prawdziwy, a melodia plus rytm piosenki budzą w człowieku jakieś uśpione dotąd pokłady energii.

Teksty napisane przez Natalię Przybysz dotykają problemów miłości i pragnień. Mówią o sile kobiet w dzisiejszym świecie, ograniczeniach jakie nakładają na wszystkich ludzi pewne miesca i tęsknotach. Na płycie znajduje się również poruszająca do głębi piosenka Przez sen, która swego czasu, wywołała dość sporo kontrowersji. Miejsce na albumie znalazło się też dla S.O.S Kabaretu Starszych Panów (tekst napisał Jeremi Przybora, zaśpiewała Kalina Jędrusik). Trzeba przyznać, że pieśń ta w wykonaniu Natalii wypadła niezwykle emocjonalnie i rozdzierająco, choć jej wersja nie różni się zbytnio od oryginału. Nie chodziło tu jednak o przekombinowanie i to jak najbardziej wyszło.

Muzycznie klimat bluesowy, zawsze najbliższy wokalistce, dominuje na całej płycie, zostawiając miejsce dla szybszych numerów w rodzaju Świata wewnętrznego czy Światła nocnego. W tym drugim wykorzystano bardzo ciekawy elektroniczny smaczek, przez co piosenka wybrzmiewa niezwykle energicznie i wręcz chciałoby się potańczyć jak robi to Natalia w klipie do tejże piosenki. Światło nocne to płyta, której sile można ulec instynktownie. A zagłębiając się w nią, z każdym przesłuchaniem, odkrywa się coraz ciekawsze i lepsze powody do zatracenia się w dźwiękach i głosie Natalii Przybysz. Można tylko powtórzyć – to cudowna płyta.