Prawie 8 lat minęło odkąd Brand New wypuścił poprzedni album Daisy. 17 sierpnia 2017 muzycy powrócili z płytą Science Fiction. Jakkolwiek by narzekać na tempo pracy zespołu, jego członkom nie można zarzucić tego, że są leniwi. A sam efekt końcowy pod względem brzmieniowym i tekstowym robi naprawdę wielkie wrażenie.

Zespół wszedł do studia już w połowie 2014, wypuścił kilka singli, w tym Mene będący odrzutem ze znakomitej, kultowej już w niektórych kręgach, płyty The Devil and God Are Raging Inside Me, i zestaw Leaked Demos 2006 z pochodzących z sesji nagraniowej tego samego albumu. Nowe wydawnictwo miało ukazać się już w 2016 roku, ale nie udało się to, gdyż Brand New nie byli zadowoleni z efektów swojej pracy. W połowie sierpnia 2017 roku do ludzi, którzy zamówili w przedsprzedaży limitowaną edycję winyla Science Fiction, wysłano CD zawierające jedną 61-minutową piosenkę zatytułowaną 44.5902N104.7146W. To współrzędne geograficzne Devils Tower w Wyoming, znanej z tego, że właśnie tam rozgrywa się akcja filmu Bliskie spotkania trzeciego stopnia. W książeczce dołączonej do płyty można znaleźć cytaty z 2001:Odysei kosmicznej – z pojedynku szachowego rozgrywanego przez astronautę dr. Franka Poola i superkomputer HAL 9000.

Trudno oderwać się od tej płyty. Piosenki na niej zawarte są tak dobre, że chciałoby się ciągle ich słuchać. Jest tu wszystko co najlepsze w Brand New. Niesamowita energia wyzierająca z tej muzyki, emocjonalność najwyższego stopnia, nie popadająca jednak w pretensjonalność, znakomite teksty dotykające ważnych problemów ludzkiej natury i dziwna melancholia, którą są podszyte te nagrania, a która idealnie współgra z siłą wytwarzaną przez te melodie, głos i teksty.

Tematyka albumu jest bardzo skoncentrowana – to zdrowie psychiczne i problemy z nim związane. Otwierający album, długi i melancholijny, spokojnie rozwijający się kawałek Lit Me Up traktuje o terapii psychologicznej. Terapia to temat przewijający się wciąż przez całą płytę. Lit Me Up zaczyna się samplem rozmowy terapeuty i pacjentki, przywołującej swój sen. Tytuł (Zapal mnie) odwołuje się do samego sensu terapii, która zapala, rozświetla jak dotąd ukryte w człowieku traumy. Stawiając im czoła, działając na podświadomość doświadcza się wtedy bólu, który w piosence porównywany jest do palenia żywcem, ale koniec końców oczyszcza. W niezwykle nośnym Can’t Get It Out wokalista śpiewa o swoim wpływie na twórczość grupy, relacji z fanami, i osobistych problemach – między innymi o nieumiejętności wyrażenia pozytywnego przekazu, jaki zawsze ma w swoich tekstach i niepokoju z tym związanym, jaki odczuwa. Same Logic / Teeth mówi o nienawiści do samego siebie i samookaleczeniu się i tnie (no pun intended) równo i ostro, wokalista nie oszczędza swojego głosu i pięknie krzyczy.

137 to wolniejszy numer z mocnymi gitarami w refrenie i odskocznia od problemów natury emocjonalnej. Opowiada o świecie, który niewiele dzieli od zagłady nuklearnej. Tytuł odnosi się do izotopu Cez-137, który nie był obecny w atmosferze do czasu pierwszego wybuchu bomby atomowej. Charakterystyczne dla Brand New brzmienie uderza w refrenie i trzyma do końca, poniekąd ściskając w dołku, a przynajmniej nie pozwalając się od niego uwolnić. To samo robi następny w kolejce, bardzo melodyjny Out of Mana, w których linie gitar są tak dobre, że trudno nie wyrazić podziwu. Tematyka pozornie spokojnej i prosto zaaranżowanej Desert przywołuje na myśl wcześniejsze piosenki zespołu – Archers i Bows Have Broken – wszystkie te teksty to krytyka chrześcijańskiego fundamentalizmu. Tytuł całkiem tanecznej i przyjemnej przedostatniej piosenki, 451, to odwołanie do do powieści Raya Brandbury’ego 451 stopni Fahrenheita. Jej akcja rozgrywa się w świecie, w którym czytanie książek i krytyczne myślenie są zakazane. Płytę zamyka trwający niemal osiem i pół minuty numer Batter Up – cechuje się spokojem i jest rozbudowany, a leniwe partie gitar snują się stanowiąc tło do spokojnego śpiewu wokalisty.

Całość pozostawia po sobie niedosyt i gdy tylko album się kończy, ma się ochotę włączyć go raz jeszcze. Brand New stworzyli dzieło dorównujące The Devil and God Are Raging Inside Me, dobrze przemyślane, gdzie instrumenty muzyczne opowiadają przecudne historie i znakomicie współgrają z tematem tekstów – życiowym chaosem. Dawno płyta nie sponiewierała tak dobrze, jak Science Fiction. Co dalej z zespołem? Mówi się, że zakończy działalność w 2018 roku. Do sprzedaży trafiły nawet koszulki z oficjalnego merchu opatrzone napisem 2000-2018. Cóż, jeśli tak to zafundowali fanom wspaniałe pożegnanie.