XX edycją Sofar Sounds Kraków godnie przywitał czerwiec. Na tę okoliczność miłośnicy muzyki zgromadzili się 2 czerwca w Dworku Białoprądnickim i uświadczyli czterech ciekawych i niezwykłych występów. Sam dziwnie wybrałem, że zamiast dojechać tam autobusem, wsiądę w samochód (jako pasażer). Ze względu na zbyt duże natężenie ruchu i popyt na samochody pewnej popularnej na całym świecie firmy przewozowej nieomal się spóźniłem, W końcu jednak znalazłem dla siebie miejsce na podłodze w sali pośród innych członków ciągle powiększającej się „sofarowej rodziny”. W istocie, na tym wydarzeniu większą ilość osób stanowiły te, które były na Sofarze po raz pierwszy.

Na początek zagrał Ed Carlsen. To muzyk z Włoch tworzący na skrzyżowaniu współczesnej muzyki klasycznej i ambientu. Jego kompozycje to mieszanka elektroniki i instrumentów smyczkowych. Tak też było w Krakowie, gdzie zagrał wsparty przez Dobry Ton. To prestiżowy kwartet smyczkowy z Krakowa. Z jego muzykami Ed poznał się w dniu występu. Szybkość tej współpracy jednak nie przełożyła się na jakość krótkiego koncertu – podczas 4-utworowego setu krakowscy muzycy pokazali, że są profesjonalistami w swojej dziedzinie. Zagrali niezwykle starannie, czysto, a do ich gry nie można było się przyczepić. Sam Ed czarował dźwiękami prosto z maszyny. Występ wywoływał wiele emocji. Mogłem zamknąć oczy, skupić się na muzyce i odpłynąć.. niezwykle klimatyczne dźwięki, efemeryczne.

Po 20-minutowej przerwie na scenie zaprezentował się duet Pola Chobot & Adam Baran. Dla nich wsparciem okazał się Janek Rusin, który zagrał im na perkusji. Akurat ten instrument był bardzo potrzebny do pokazania pełni brzmienia tej grupy. Wykonują oni bowiem pieśni blueosowo-rockowe bardzo wyróżniające się za sprawą chrypki w głosie Poli Chobot. Jej barwa bardzo pasuje do interpretacji standardów z tego gatunku czy nawet coverów współczesnych zespołów grających w podobnych klimatach. Coś typu Alabama Shakes. I momentami właśnie z tym zespołem mi się troszeczkę kojarzyło to śpiewanie. Ponieważ gitarzysta uwielbia Skandynawię, szczególnie skandynawski jazz, a wokalistka bluesowe piosenki, jeden z utworów zagranych w Krakowie był standard bluesowy ze skandynawską gitarą – eksperyment, który publiczność zgromadzona na evencie usłyszała jako pierwsza. Chobot miała do pięty przyczepiony mały tamburyn: „wynalazek”. Wystukiwała nim rytm, a podczas ostatniego kawałka dała się ponieść emocjom i przy dźwiękach szalejącej gitary raz nawet zaczęła go deptać, Tak to przynajmniej wyglądało z daleka. Żywy i ciekawy występ.

W międzyczasie organizatorzy rozdali zgromadzonym osobom bloki karteczek samoprzylepnych. Każdy miał sobie z tego wziąć trzy dla siebie i podać dalej. Następnie na trzech karteczkach napisać jakie wrażenia, emocje wywołały u niego/niej te koncerty. Karteczki z emocjami/wrażeniami należało potem przypiąć do tablicy korkowej wiszącej w korytarzu Dworku.

The Missing Part, którzy zagrali jako programowo ostatni, są duetem z Krakowa założonym przez muzyków z zespołu Cheap Tobacco – Natalię Kwiatkowską i Roberta Kapkowskiego. Grają blues rocka, zarówno swoje kawałki jak i covery takich muzyków jak np. Eric Clapton. Na Sofarze wokalistka śpiewała po polsku. Dysponuje przyjemnym głosem, który bardzo wpasowuje się we właśnie taki klimat. Jednak nie tylko ona śpiewa, bo swoje umiejętności wokalne zaprezentował również gitarzysta. Jest jeden utwór w całości skomponowany i zaśpiewany przez niego, całkiem fajnie się tego słucha. Szczególnie zapada w pamięć smutna i cicha piosenka, w której gitarzysta (jak sama żartobliwie powiedziała) „kazał” jej jeszcze zagrać na gitarze i cymbałkach.

Jednak na tym się nie skończyło. Okazało się, że przyszykowano jeszcze jedną niespodziankę. Na scenę ponownie wyszedł Ed Carlsen, tym razem z wokalnym wsparciem Heidrika – znanego muzyka z Wysp Owczych. To było klimatyczne zamknięcie tego niezwykłego wieczoru. Dzięki niesamowicie utalentowanym muzykom Centrum Kultury Dworek Białoprądnicki w jeden wieczór zmieniło się w miejsce pełne dobrej muzyki i przemiłej atmosfery.