W Warszawie było wtedy ciepło. Wiosna w końcu uderzyła z całą swoją mocą. Wysiadłem z pociągu relacji Bielsko-Biała – Warszawa Centralna i udałem się na warsztaty. Droga prosta, 10 minut piechotą. To była moja druga wizyta w stolicy, więc te wszystkie nazwy ulic znane wcześniej ze słyszenia, jak i sam widok Pałacu Kultury i Nauki, jeszcze robiły na mnie wrażenie.

Znajomi Znajomych. Fajny lokal z ciekawą nazwą położony w cichszej okolicy centrum. A przynajmniej tak wtedy mi się wydawało. Prowadzący Tomek Serek Krawczyk z nieukrywaną początkowo tremą zaczął od wyjaśnienia skąd pochodzi ten piękny instrument jakim jest ukulele. Otóż właśnie.. Hawaje czy Portugalia? Już wtedy pojawiły się wątpliwości. Jednak nie są one tak ważne, stanowiły jedynie element humorystyczny i rozluźniły atmosferę. To było bardzo potrzebne skoncentrowanym przybyszom. Sama nazwa ukulele znaczy po hawajsku mniej więcej skacząca pchełka.

Następnie nasz nauczyciel przeszedł do sedna. Z pomocą obsługi laptopa, która w przerwach urządzała sobie na nim wyścigi statków kosmicznych, Tomek pokazał cztery podstawowe akordy, które, gdy się już je opanuje, pozwolą grać proste piosenki. Bo oczywiście potem można zacząć kombinować z tymi akordami. Bicie było następną sprawą i tu już napotkałem trochę problemów, ale w miarę systematycznych ćwiczeń powinny one zniknąć.

W przerwie pomiędzy jedną, a drugą częścią zajęć dowiedziałem się, że na ukulele lepiej nie grać kostką. A jak już to filcową. W drugiej części warsztatów na uczestników czekały dwa występy – najpierw jako wokalna pomoc udzieliła się pilnująca sklepiku z dużą ilością cudnie wyglądających różnokolorowych ukulele Natalia. Potem zaśpiewała Asia Chacińska, koleżanka Serka z zespołu Bisquit. Wykonali własną piosenkę.

Tomek Krawczyk oznajmił, że spodziewał się mniejszej ilości osób na tych warsztatach, dlatego nie wydrukował wystarczającej ilości materiałów pomocniczych dla uczestników. Jednak nic się nie stało, bo wszyscy grzecznie i w przyjaznej atmosferze podawali kartki osobom, dla których ich zabrakło. Mówił, że szuka zespołów, które wykorzystują w swoich kompozycjach ukulele. Poleciłem mu Badyle. Te warsztaty są bardzo ciekawe i mam nadzieję wynieść z nich wiele. Cóż, taką samą nadzieję względem uczestników ma organizator. Świetna i niedroga inicjatywa. Bilet na pociąg w jedną stronę jest droższy…