W ciepły niedzielny wieczór, gdy wokół już czuć i widać wiosnę, krakowski Klub Forty Kleparz zmienił się w miejsce pełne radości, śmiechów i wzruszeń. Koncert zagrał tam zespół Mikromusic. Wystąpił on w nieco innym składzie niż zazwyczaj bo jako Mikromusic Acoustic Trio – Dawid Korbaczyński, Robert Szydło i Natalia Grosiak. Działo się, oj działo!

Sam występ tria poprzedził jednak support czyli Edyta Górecka. To uroczy czteroosobowy projekt młodych muzyków. Odnieśli już sukcesy w konkursach takich jak Skoda Auto Muzyka czy Synestezje, a teraz wystąpią na festiwalu Spring Break. Właśnie wydali debiutancką EP-kę Portrety. Nieźle, co? Na koncert przed Mikrusami przygotowali specjalnie nowe, akustyczne, aranżacje swoich piosenek. Bardzo ładnie im to wyszło. Wpasowali się w klimat jednocześnie zachowując interesującą odmienność. A wokalistka ślicznie śpiewa i tak samo wygląda.. ale o muzyce. Bardzo ładnie pisze, bo jeśli dobrze zrozumiałem z pokocertowej rozmowy to właśnie ona jest odpowiedzialna za teksty piosenek. Śpiewa po polsku, samo napisanie dobrego tekstu w naszym języku nie jest tak proste jakby mogło się wydawać. Na krakowskim koncercie projekt spisał się świetnie i ciekaw jestem jak potoczą się ich dalsze losy.

Po 20 minutach przepinki na scenę wyszło wesolutkie trio. W takiej wersji ich jeszcze nie słyszałem. W akustycznych aranżach zabrzmiały numery takie jak Krystyno, Lato 1996, Dom czy Jesień o której Grosiak mówiła, już po raz kolejny, że jest jej ulubioną piosenką. Ale wiadomo, to nie wszystkie utwory zagrane tamtego wieczoru. Nie mogło zabraknąć SZLAGIERU Takiego chłopaka. Zagrano go aż dwa razy, drugi raz z resztą (na bis) wyśpiewanego jednym głosem przez publiczność. Piosenka Piękny chłop, którą Grosiak zawsze ku uciesze zgromadzonych ludzi zapowiada lub podsumowuje mówiąc, że jest ona o Dawidzie Korbaczyńskim, w tej wersji zaczynała się jak coś w stylu country. Natalia postanowiła klaskać do rytmu i chyba za bardzo się na tym skupiła bo w pewnym momencie zgubiła się z tekstem utworu. Na szczęście wybrnęła z tego z uśmiechem i z klasą. Zapowiadając Dom wokalistka powiedziała, że za niedługo będą z mężem obchodzić 5 rocznicę i zdradziła nam wszystkim jaka jest jej recepta na udany związek. To pełna akceptacja drugiej osoby i brak oczekiwań. Wywołała tym samym mieszane reakcje bo wiadomo przecież jak trudno często dojść do takiego stanu, etapu.. ale wierzę, że to jest właśnie to.

Oczywiście Grosiakowych historyjek było więcej. Przypomniała historię o ulubionej Mikrusowej piosence jednej z jej córek. Otóż jej starsza córka uczyła się grać na pianinie. Grosiak jednak dostawała ciągle maile od osoby prowadzącej zajęcia, że córka nie chce się uczyć, nie chce się skupić i cały czas śpiewa jakąś dziwną piosenkę o Krystynie! Więc musieli zrezygnować z tych zajęć. A niedawno ta córka zaczęła śpiewać Krystynę ze zmienionym tekstem. Zamiast wódka zagrzała jest budka zagrzała. Ale co to ta budka jest? Sama Natalia tego nie wie.

Pod włos, również zagrana w Krakowie, to piosenka o Wrocławiu. Została napisana przez zespół specjalnie na konkurs na najlepszą piosenkę o tym mieście. Jednak Grosiak nie potrafiła napisać zwyczajnego i prostego Mój Wrocławiu, kocham Cię. Wyszła z tego (moim zdaniem) opowieść z nutą goryczy, życiowa, prawdziwa. Ostatecznie konkurs wygrała Marcelina, nie oni, ale Natalia nadal się z nią przyjaźni i ostatnio nawet odwiedziła ją w Szklarskiej Porębie, gdzie Marcelina pomieszkuje od czasu do czasu. Udowodniła tym samym (śledzący na facebooku mogli to zobaczyć), że deska i narty to nie wrogowie.

Zapowiadając Lato 1996 zapytała się czy jest na sali ktoś z rocznika 1996. Nie zauważyłem rąk w górze koło siebie. Pewnie ktoś tam z tyłu był. Sopot poprzedziła historia jakiej jeszcze nie słyszałem. Natalia powiedziała, że pochodzi z Trójmiasta, a konkretnie (jeśli dobrze zapamiętałem) Bielawa-Dzierżoniów-Piława. Wyjechała potem na studia i poznała jedną przyjaciółkę, która teraz mieszka poza Polską. Raz wybrały się do krakowskiego klubu Singer i poznały tam aktora, który dopiero potem stał się bardzo znany. W tym momencie Dawid Korbaczyński wtrącił To był Janusz Gajos na co Natalia ze śmiechem Nie, aż taka stara nie jestem. Podsumowała mówiąc, że jeśli ulubione miasta wybiera się na podstawie tego, że ma się tam znajomych czy przyjaciół to jej ulubionym jest Sopot bo mieszka tam jej przyjaciółka dla której napisała piosenkę. Przed piosenką Za mało wspomniała o stowarzyszeniu Otwarte Klatki i innych organizacjach zajmującą się obroną praw zwierząt i ochroną przed ich nieludzkim traktowaniem. Potem ze śmiechem stwierdziła, że teledysk do tego utworu ma najmniej wyświetleń na youtubie i że być może jest tak w związku z treścią tego teledysku bo zawiera naprawdę mocne sceny, ale i tak zachęca do obejrzenia tego teledysku. Być może w ten sposób ktoś uświadomi sobie powagę całej sytuacji i ważność działań wspomnianych wyżej organizacji.

Tym ludziom, którzy nie są zbytnio zorientowani w koncertach czy muzyce od tej drugiej strony, Grosiak dała też malutką lekcję. Wyjaśniła, że ona, siedząc na krześle na scenie z założonymi odsłuchami bez ambientów, mikrofonów po prawej i lewej stronie sceny, miałaby dźwięk jak w studiu nagraniowym i nie słyszałaby żadnej reakcji publiczności. Z ambientami to jednak różnie bywa. Wokalistka opowiedziała, że często po koncertach na podpisanie płyt przychodzą do nich rodzice z małymi dziećmi i za każdym razem słyszy, że koncert się bardzo podobał, było super. Na jednym z koncertów w lewym ambiencie usłyszała nagle tata, siku i zorganizowała przejście przez tłum dla rodzica z dzieckiem. Gdyby nie ambient, to dziecko prawdopodobnie posikałoby się w majtki. Na innym koncercie jednak dowiedziała się jak to jest naprawdę z tymi reakcjami dzieci. Musiała aż prosić realizatora Piotrka Plutę, żeby wyłączył jej jeden ambient bo ciągle słyszała kiedy się ten koncert skończy?. Potem to samo dziecko przyszło z rodzicami na podpisanie płyty i znów wokalistka usłyszała, że wszystko było super.

A teraz na serio mówię, że bardzo ładnie wszystko wybrzmiało! W każdym zagranym numerze słychać było, że Szydło i Korbaczyński to muzycy profesjonalni mający już spory bagaż doświadczenia. Pozwalali sobie na, jak to zwykle na ich koncertach bywa, piękne improwizacje nagradzane oklaskami i okrzykami. Szczególnie spodobała mi się aranżacja Zakopolo. Natalia Grosiak również przedstawiła publiczności sprzęt trzymany w ich rękach, po imieniu. Gitara Roberta Szydły to Wanda, jej ukulele to Lanza, a gitara, którą niedawno dostała w prezencie od Korbaczyńskiego została nazwana dla córki Elsa. Natomiast gitara Dawida Korbaczyńskiego to.. Marcin.

Nie wspomniałbym jeszcze o czymś ważnym. Gdzieś w pierwszej połowie koncertu Natalia powiedziała, że dziś urodziny obchodzi ich kierowca Krystian. Przynieśli bardzo ładny (i prawdopodobnie bardzo smaczny) tort i wspólnie z zespołem odśpiewaliśmy mu sto lat. Niecodzienna i przemiła sytuacja. Na pewno bardzo pesząca, ale w ten dobry sposób.

Wszystko zakończyło się dwoma bisami. Pierwszy to piosenka, której na ich koncercie jeszcze nie słyszałem, Kardamon i pieprz. Bardzo mnie ucieszyło, że sięgnęli po inną starszą piosenkę. Na drugi bis wspomniane Takiego chłopaka wyśpiewane w całości przez publiczność. A po koncercie i chwili przerwy muzycy wyszli na wspomniane podpisanie płyt. Nie widziałem raczej rodzin z dziećmi. Odczekałem swoje i wręczyłem Natalii Grosiak, jak to zwykle bywa najbardziej obleganej, prezent własnoręcznie przeze mnie zrobiony. Doceniła, ucieszyła się i podziękowała. Pogoda i atmosfera pokoncertowa sprzyjała dłuższej rozmowie. To był koncert pełen wrażeń. Do następnego razu będę się uśmiechał na samo wspomnienie tych różnych opowiastek i samych ładnych dźwięków.

IMG_20170402_212715 (2)

Uśmiech do publiczności. Fot. Materiały autora