Blonde Redhead, amerykański zespół grający alternatywnego rocka, od początku działalności był o krok przed innymi. Muzycy rozpoczęli niedawno trasę koncertową po Europie i już 16 marca zagrają w Polsce, w warszawskim klubie Proxima. Koncerty promują wydaną 3 marca EP-kę 3 O’Clock, wynik kilku sesji zespołu wraz z The American Contemporary Music Ensemble, orkiestrą wykonującą dzieła z XX i XXI wieku głównie amerykańskich kompozytorów. Składają się na nią 4 niezwykłe utwory, utrzymane w klimacie zbliżonym do tego z poprzedniej płyty Barragán wydanej w 2014 roku. Jednak dzięki orkiestracjom zespół wzbogacił swoje brzmienie.

Otwierający płytę numer tytułowy to przykład kunsztu aranżacyjnego, którego zresztą nie brak tutaj bo każda z czterech piosenek reprezentuje pod tym względem coś trochę innego. Mamy tu perkusję i gitarę delikatnie nadającą rytm, uzupełniające się chórki i pojawiający się co jakiś czas charakterystyczny dźwięk syntezatora. To wszystko sprawia, że piosenka pięknie płynie. Następna piosenka, Golden Light to powolna, spokojna, długa (trwająca niemal siedem minut) lecz nie dłużąca się podróż w marzenia rozpoczynająca się od dźwięku bębnów i cichego sygnału dzwoneczków. Kazu Makino zdaje się szeptać do ucha słowa piosenki. Główną rolę, oprócz głosu wokalistki, grają tu smyczki. Przecudnie zaaranżowane instrumenty przenoszą do krainy sennych marzeń i nierzeczywistości. Przy tej piosence można odpłynąć. Where Your Mind Wants to Go to utwór w którym największe wrażenie robi sekcja rytmiczna i wykorzystanie instrumentów dętych, które tworzą tu klimat i nadają melodię. Całość zaśpiewana przez Amadeo Pace brzmi prześwietnie. Tekst opowiada o przemijaniu i szukaniu w życiu tego co jest dla nas najważniejsze. Świetnym urozmaiceniem tej już i tak bogatej ścieżki było gwizdanie, które pojawia się w 4 minucie piosenki. Give Give czyli piosenka zamykająca album została również zaśpiewana przez Pace. Jednakże w tym numerze wokal schodzi na drugi plan ustępując miejsca pięknej melodii wygrywanej na klawiszach. A wszystko na tle rytmu, który nadaje temu kawałkowi niemal trip-hopowy klimat. Bardzo ładnie!

Cztery wspaniałe piosenki. Dwie śpiewane przez Makino, dwie przez Pace. Cztery numery zapewniające niesamowite wrażenia dla kochających piękne i bardzo dobrze dopracowane aranżacje. Czemu tylko cztery? No dobrze, bez pośpiechu. Oby było więcej! A partie orkiestry to interesujący pomysł. Ciekawe co z tego będzie. Bardzo dobra EP-ka.