Warto iść na koncert Voo Voo. Ale nie potrzeba było mnie przekonywać do pójścia. Kocham muzykę i nie przegapiłbym takiego koncertu-tym bardziej za darmo. Mimo złego samopoczucia towarzyszącego mi od piątkowego popołudnia i względnie słabej kondycji fizycznej, stawiłem się pod barierkami po 19. Ludu dopisało. Zaczęli punktualnie i dali czadu. Wykonywali głównie piosenki ze swoich dwóch ostatnich płyt. Na setliście znalazło się miejsce na Nim stanie się tak podczas którego mnóstwo niedzielnych słuchaczy śpiewało źle refren tej piosenki. Pan Waglewski śpiewał Nim stanie się tak, jak gdyby nigdy nic nie było/Nim stanie się tak, jak gdyby nigdy nic a ludzie powtarzali jak echo nie było tam gdzie tej frazy faktycznie nie powinno być. No, nieważne. Wśród rockowych/alternatywnych zespołów Voo Voo to dla mnie polscy mistrzowie improwizacji. Jak pięknie było grane! Słychać lata ćwiczeń, doświadczenie.

Po koncercie rozmawiając z Panem Wojciechem przyznałem ze wstydem, że pierwszy raz ich widzę na żywo. Lepiej późno niż wcale. I widziałem Organka! Przyjechał sobie ich posłuchać bo gra na finale Męskiego Grania w Żywcu. Także to był prawdopodobnie mój ostatni koncert w Bielsku-Białej. Abstrachując od koncertów-dziś jadę na wesele. Cały czas myślałem, że gdzieś daleko na Śląsk i długa droga mnie czeka, a tu się mi się popieprzyło i okazało się, że to w Libiążu. Straciłem przez to okazję do złamania monotonii gdy kumpel zaproponował wyjście na piwo po koncercie. Cóż. Bywa i tak.