Relacja z ostatniego dnia Open`er Festival pisana już z domu. Wróciłem ze smutkiem bo już się skończyło.
Wcześnie, bo o 16 zacząłem pod sceną główną-koncertem Terrific Sunday. Chłopaków słyszałem wcześniej w tym roku w Pięknym Psie w Krakowie, w całkiem innych warunkach. Wtedy kupiłem też ich płytę, która bardzo mi się podoba. A na scenie głównej chłopaki dali radę! Bardzo dobrze im koncert wyszedł. Mówili o tym, że jeszcze całkiem niedawno marzyli by kiedyś zagrać na scenie głównej festiwalu. Oni są jednym z przykładów, że marzenia się spełniają, nawet takie, które wydają się z początku nierealne. Trzeba się tylko trochę postarać.
Później pogoda się popsuła, zaczął wiać duży wiatr, a ludzie szukali przed nim schronienia pod namiotami dwóch scen-Alter i właśnie Tent Stage. Szedłem właśnie na At The Drive In do sceny namiotowej gdy zaczął padać deszcz. Ulewa. W efekcie ludzi tam przybyło bardzo, bardzo dużo. Choć nie tylko dlatego. To świetny zespół i mają już trochę lat grania za sobą. Ich mocna, rockowo-punkowa muzyka, dała wiele radości zgromadzonym. Wokalista z energią dzikiego, dajmy na to, kota biegał i skakał po scenie. Nakręciło to bardzo. Ten zespół jest moim odkryciem Opka 2016.. aż głupio, że wcześniej nie znałem.
A po nich na scenę weszli CHVRCHES. Trio grające electropop. Na nich czekałem w tym dniu najbardziej. Nawet sobie ich koszulkę kupiłem w sklepie festiwalowym. Stałem pod barierkami-lepiej być nie mogło. Lauren Mayberry i chłopaki porwali publiczność. Mieli przepiękną, wręcz idealną setlistę. Świetnie przeplatali piosenki z ich pierwszej i drugiej płyty. A wokalistka znów mnie oczarowała. I taki urzeczony udałem się na mieszkanie, Open’er Festival Anno Domini 2016 przeszedł do historii.